1 Wrz

AKORD – sierpień 1980 rok

Polsko – jak wszystkie inne
nieprzetłumaczalna
zachodzisz w obawy obfite ponad ból
z napiętą skórą w ustach porażonych nadzieją
na tym nierównym terenie bez wyciągu

wielka niedźwiedzica – macocha – deleguje „anioła stróża”
on nie zasłucha się w rezurekcję dzwonów
w sens ziemi zaoranej krzyżem
krzyżem wbitym w środek naszego świtu jak pąk ciepła
ciężkim muskułem oddechu trzyma ramiona
silne jak wschód słońca

Polsko – chodzę w kieracie jednej myśli
od drzwi do drzwi
niespokojnego dnia i nocy
piętrzy się tęsknota za kropelką śmiechu
pozwól mi uśmiechać się jak świeca – do Ciebie
i nie chcę już nosić szkieł korygujących
ani laski ociemniałego

W czas rwącej rzeki
zagrajmy preludium do tańca Pegazom
chociażby na własnych palcach zwiniętych w trąbkę
ale już nie w pięść zaciśniętych lecz w syntezę

W Ciebie zapatrzonej obecności
skąpić Tobie – Polsko
grzech

Niech garby nie obsiadają drzew smukłych
a czas
bardziej wrażliwy niż w klepsydrze
niech wyrzeźbi miłość bez lęku

Nie trzeba się bać skał twardych
ale opok
nie trzeba się bać butów ciężkich
nie ma się czego bać
Boże
Ten sierpniowy akord wydłużył twarz
O wymiar dotychczas nieznany

 

Jerzy Binkowski