3 Kwi

Białystok – Poezja – Islandia

 

 W nieziemskiej, wierszotwórczej Islandii

 

Pisze się o twórczości kogoś, kogo się kocha. Zakochanie to wynika z zadziwienia, jak bardzo jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni, ponieważ dzięki drugiemu człowiekowi można odkryć, że są obszary rzeczywistości INNE, niż nam wydawały się dotychczas ważne.

14.05. 2017r. Krystyna Konecka pisała do mnie: „23 kwietnia 2017r. przypadała 115 rocznica urodzin Halldóra Laxnessa – w dniu urodzin Szekspira, w dniu imienin Jerzego. Halldór Laxness jest jedynym islandzkim pisarzem – noblistą. W jego domu widziałam pod szkłem błogosławieństwo św. Jana Pawła II z okazji… 90 rocznicy urodzin. Napisałam o tym w reportażu. http://pisarze.pl/index.php/felietony/13043-krystyna-konecka-sladami-islandzkiego-noblisty-halldora-laxnessa.html Piszę trochę sonetów do islandzkiego tomiku o tej magicznej wyspie”.

Mija kolejnych kilka miesięcy i czytam: Muzeum Podlaskie w Białymstoku zaprasza na spotkanie z Krystyną Konecką i promocję jej najnowszej książki „Ultima Thule. Głosy Islandii”. Wydawnictwo jest zbiorem 23 sonetów oraz fotografii. To pierwszy w Polsce tom poezji z fotografiami autorskimi w całości poświęcony Islandii – jej tradycjom, urodzie i kulturze. Książka “Ultima Thule. Głosy Islandii” była już prezentowana m.in. w Ambasadzie Republiki Islandii w Londynie.

 

Tego samego dnia znajomy, miłośnik współczesnej poezji tak pisał: „Cieszę się, że mogłem być obecny na Pani wieczorze autorskim! Serdecznie gratuluję pięknej i literacko wspaniałej książki. Pani opowieść o Islandii to kuszenie do wędrówki po świecie zapomnianym przez Boga, ale takim, który samego Boga objawia…”

Krystyna Konecka nieustannie, od lat wierna samej sobie, z zaangażowaniem przymierza SŁOWO do rzeczywistości. Ileż reportaży napisanych, ileż tomów sonetów wydanych. Sprawdza sens i moc słowa bez wytchnienia. Miarkuje.

W końcu wybrała się na koniec świata. Ultima Thule – tak zwano w średniowieczu północną krainę wyznaczającą kraniec znanego świata.

Książka jest podrożą poetki, która chodzi po pełnej dramatycznej i lirycznej (jednocześnie) ZIEMI. Jest w książce prawda miłości trudnej, dlatego szczęśliwej. Nieme skały krzyczą skrywaną od tysiącleci mocą. Gejzery tętnią gorącym pulsem. Wokół pełno wulkanicznego piasku i ogrom kiełkującej nadziei, że los ISLANDII i świadków losu ISLANDII – Islandczyków, jest w rękach Tajemnicy Bytu. Nie “nie-bytu”.

TAM

Z zapomnianych na moment wygód kontynentu.
Z pejzaży rozkwieconych i wysokich lasów
– magicznej zawierzając mocy – za zakrętem
Losu wpadam w islandzkie odwrócenie czasu.

 

To oszałamiające skalnych form szaleństwo
zewsząd. Od horyzontu iskrzący lodowiec.
Skrajem lawy ostrzega przed niebezpieczeństwem
znak zakazu pędzenia baranów i owiec

 

szutrową autostradą. Ale my – dwunożne –
w samochodzie wytrwałym z napędem na cztery
koła ryzykujemy. Byle dotknąć groźnej

 

przestrzeni wzrokiem. Byle wspiąć się do krateru.
Niech płonie wrzącą sagą tamtych epok niemych.
Niech rozpala pragnienia ogniem. Nim zgaśniemy…

 

W kunsztowności kompozycji stroficznej potrafi Krystyna Konecka zmieścić spora dawkę żartu wywiedzionego z konkretu – znaku zakazu pędzenia baranów i owiec. Autorka wplata w muzykę sonetu nazwy przedmiotów i miejscowości, nazwiska autochtonów: wielkich pisarzy i rzetelnych wyrobników słowa.

Każde chropawe, twarde a śpiewne i niezrozumiałe słowo, jest stemplem wiarygodności poetki, która tropi ślady kultury przedziwnie surowej i jakby kryminalnej. Sąd Najwyższy jest Sądem Niesprawiedliwości. A jednak, a jednak zapach suszonych rybich głów potwierdza i nadzieję i miłość – sonet Suszarnia rybich głów.

Barwy, którymi nasączyła wiersze i fotografie Krystyna Konecka, wspierają pamięć własną autorki i powodują serdeczny uśmiech – Islandia w tych sonetach staje się symbolem trudu życia i myślenia każdego człowieka w każdym zakątku wszechświata. Zachwycam się zachwytem odczuwanego dramatu ziemi.

 

LIS

Trasa ledwie znaczona, kapryśna i wiotka
pięła się lub spadała niosąc zakosami
auto do Krysuviku, gdzie wulkany błotne
i solfatary wabią przybyszów barwami

 

w geotermalnym polu Seltun… Ale drogę
co w tym kraju zwyczajne, kałuża bezdenna
zagradza. Więc jedziemy w wygaszony ogień;
Katlahraun – pole lawy. Księżycowe. Senne.

 

Nagle w tej spopielałej, bez życia przestrzeni
śmignął Lis. Od Małego Księcia? Czy arktyczny?
Dał się schwytać migawce i znikł wśród kamieni.

 

Był po coś. Ciemnorudy. Nie iluzoryczny.
Zapewne by pamiętać w tej pustyni skalnej,
że najważniejsze nie jest dla oczu widzialne.

 

Krystyna Konecka jest z pochodzenia wilnianką. Czasami odnoszę wrażenie, że jest „chora” na wielokulturowość a związek pragmatyczno-serdeczny z córką Ewą Sherman – wierną towarzyszką podróży i tłumaczką sonetów na język angielski – jest dziwem i cudem „psychologii współczesnej”. Dwujęzyczna edycja, która ukazała się Wydawnictwo BUK w Białymstoku, ze wszech miar zasługuje na uwagę.

Jestem pod wrażeniem talentu Krystyny Koneckiej, jej warsztatu poetyckiego, pracowitości, odwagi oraz … prawości serca.

Jerzy Binkowski

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….

KRYSTYNA KONECKA – „Ultima Thule – GŁOSY ISLANDII”. Przekład na język angielski Ewa Sherman, foto – Krystyna Konecka, Wydawnictwo BUK – Białystok 2017, ss.60.