22 Wrz

BLASK MOWY w książce Wojciecha Kudyby – Imigranci wracają do domu

Okładka książki „Imigranci wracają do domu”

Wojciecha Kudybę poznałem kilka lat temu w Pelplinie, podczas kolejnego Pomorskiego Festiwalu Poetyckiego im. Księdza Janusza Stanisława Pasierba. Podobał mi się styl jego mówienia – analiza kontekstów literackich, argumentacja, dynamika i muzyka jego głosu. Zafascynował mnie powagą wypowiadanych słów, rozwagą, dyskretnym a inteligentnym poczuciem humoru oraz rozległością poetyckiego pejzażu.

Później z zainteresowaniem czytałem zbiór szkiców o twórcach-poetach formacji pokoleniowej 1950, Generacja źle obecna – Biblioteka „Toposu” (Sopot 2014, ss.160). Szczególne zainteresowanie wzbudzi we mnie szkice o Romanie Bąku i jego mocowaniu się z ciemnością oraz szkic o nieobecnej obecności poezji Jana Polkowskiego. Niestety, nie znalazłem tam ani słowa o nieobecnej nieobecności niżej podpisanego.

W 2015 roku trzymałem w dłoniach i „studiowałem” wydawnictwo Biblioteki „Więzi”, powieść Wojciecha Kudyby Nazywam się Majdan. Napisałem wówczas:

Styl Wojciecha Kudyby przypomina mi zachowanie tancerza, który na stopy wdział obuwie, charakterystyczne dla tzw. stepowania. Autor wystukuje zmienne rytmy, wiruje, akcentuje motyw wysiłku duchowego, aby to wszystko, co się dzieje – zrozumieć, zaś czytelnik nabiera pewności, że tej wybuchowej mieszanki zrozumieć nie sposób.

Odnoszę wrażenie, że również taki był cel autora: nie lękajmy się faktu, że niewiele rozumiemy, natomiast naszym obowiązkiem jest zachować w każdych okolicznościach, choćby najbardziej dramatycznych – ludzką godność.

Moja godność – Majdan.

W kolejnej a najnowszej powieść podejmuje Wojciech Kudyba inny wątek współczesnych problemów społecznych. Tym problemem są IMIGRANCI, w szczególnym wydaniu: Polacy, którzy dla poprawienia swej doli, udali się do Niemiec. Polski imigrant zarobkowy w Niemczech, artysta plastyk – grafik komputerowy – Karol Tracz, po kilkudziesięciu latach oddania się zarobkom w korporacji – wraca do domu! Do Krakowa. Do Polski! Tak, powieść nosi tytuł: Imigranci wracają do domu (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2018, ss.184).

Do Polski wraca również Alina Sznajder. Do Tarnowa. O, jak oni romantycznie nawiązują kontakt, jak rozmawiają! Powieść trwa tyle, ile trwa podróż pociągiem z Poznania do Krakowa, poprzez Leszno, Rawicz, Wrocław, Opole i Katowice. A dlaczego wracają?

Dla autora owe skromne „dekoracje”: przedział pociągu, migająca Polska za oknem, rytm wystukiwany przez koła pociągu, zmrok, noc i poranek a przede wszystkim słowa, polskie słowa, mowa polska, która umożliwia opowieść wywiedzioną z samego środka tęsknoty.

Najdelikatniejszym bo bardzo polskim motywem książki są zdania o tęsknocie za Kościołem rzymsko-katolickim, jego liturgią, obyczajami. Świętowanie Bożego Narodzenia, przed wielkanocne Gorzkie Żale i Droga Krzyżowa, Wielkanoc, przyjęcie do Pierwszej Komunii Świętej, urastają do symbolu tego, co najpiękniejsze, najwspanialsze w Polsce gdy przebywa się w środowisko mocno zlaicyzowanym albo luterańskim.

Zainteresowanie tą książką, oprócz radości intelektualnej ze zmagań bohaterów powieści o głębszą jakość swego człowieczeństwa, zapewni nam nową motywację do dumy ze swej ojczyzny. Wojciech Kudyba interesująco, pięknie i wielobarwnie mówi.

Wojciech Kudyba to dobry pisarz katolicki.

Jerzy Binkowski