prawda1 %Jerzy Binkowski%

Czy ty chcesz znać prawdę?

 

Dlaczego boimy się tak bardzo prawdy o sobie, że oszukujemy samych siebie i łatwo ulegamy oszustom?

 

prawda1 %Jerzy Binkowski%Życie jest wielkim problemem dla naszej woli życia, dla naszej wyobraźni, dla naszego zawieszenia wśród nieskończoności i nieskończonej ilości problemów.
Naprawdę jest ciężko. Wystarczy, gdy na przykład pomyślimy o ogromie ciężaru, który spada na serca osób starszych, dla których badania lekarskie i zabiegi podtrzymujące życie, stanowią poniżenie ich godności, gdy miesiącami wyczekują w kolejkach, a zasoby finansowe uniemożliwiają prywatną wizytę u lekarza. Jedna „pomocnicza” dłoń kosztuje 100 zł. Mało to? Dla lekarza mało. Dla starszej osoby – ryzyko zagrożenia egzystencjalnego.

Dopóki nie mamy 80 lat – nie chcemy uruchomić wyobraźni o poniżeniu tych ludzi, prawda? Jesteśmy nawet gotowi poprzeć w wyborach dotychczasowego figuranta, który zachęca: „Żadnych zmian”, „Potrzebny jest ojczyźnie spokój”. Prawda? Przyznamy się do obojętności? Pewnie nawet nie pomyślimy, że nasze serce jest w stanie hibernacji.

Czy przyznamy się do obojętności wobec niepokojów rodziców dzieci 5-letnich, które muszą pójść do szkolnej klasy „zerowej”? „Żadnych zmian!”, „Tylko ślepi nie dostrzegają komfortu żyjących w luksusie psychicznym polskich obywateli!”.

Górnicy? Pielęgniarki? Żołnierze służb podstawowych? Przedsiębiorcy małych i średnich zakładów oszukani podczas ogromnie złodziejskich inwestycji? Chłopi – cóż chłopi, zawsze będą mieli się z czegoś wyżywić, prawda? Kredytobiorcy? Gdyby nie brali kredytów, nie byłoby kłopotu, czyż nie? Jest dobrze i nowocześnie: żadnych zmian.

Nie próbujemy analizować przyczyn rozwijania się w naszym kraju bardzo inteligentnej i dobrze wykształconej korupcji, która nie może być osądzona, gdyż najhaniebniejsza korupcja zagnieździła się w Sądzie Najwyższym. Czy wcześniej jej tam nie było? „Komu potrzebne radykalne zmiany? Zmiany mogą zdestabilizować to, co już osiągnęliśmy. „Żadnych zmian!” Czterdziestoletni człowiek to jeszcze dziecko, które nie powinno brać się za trzymanie steru naszego ojczystego okrętu. Wprowadzi tylko zamęt – tak więc „ŻADNYCH ZMIAN.”

Praca nad przybliżeniem nam wszystkim możliwości, jakie otwierają się przed nami w państwie prawa i sprawiedliwości, wymagają od każdego z nas wzbudzenia i podtrzymywania wzajemnie nadziei, determinacji, wytrwałego zaangażowania na rzecz sensownych wyborów – uczciwych wyborów. Żyjemy w szczególnych czasach, w których wielkiej odwagi potrzebujemy, aby nie przelęknąć się świadomości, że żyjemy w czasach WOJNY. Wojna toczy się zupełnie innymi metodami, choć i na tej wojnie giną ludzie, mordowani zachłannością i bezwzględnością w braku szacunku dla życia. To jest wojna o sens wspólnoty ludzkiej.
Zdaje się, że dopóki nie pogodzimy się z faktem nieustającego życiowego trudu, dopóty osadzać się będzie na naszych ramionach usztywniająca mięśnie SZADŹ, mrożąca krew w żyłach i oziębiająca nasz krwiobieg – obojętność. Zostanie „nijakość”, egoizm, rywalizacja, rachunki, zemsta, nienawiść. Ciemność.

Trud, praca nad nieustannym przybliżaniem się do modelu społeczności pragnącej urzeczywistniać dobro wspólne, troskę, odpowiedzialność, współzależność – to są doświadczenia, które nigdy nas nie opuszczą.

Czy naprawdę wierzymy w możliwość życia w państwie bez zbrodniarzy i złodziei? Czy prawdą jest, że już nie potrafimy żyć bez państwa nieprawości?

Dlatego ciągle i zawsze jest przed nami praca nad kształtowaniem osobistej sprawności, która pomoże nam bronić się w tej wojnie hybrydowej PRZED MANIPULACJĄ OŚRODKÓW MASOWEGO (prze)RAŻENIA.

Budowanie świadomości, że jesteśmy manipulowani i odkrywanie w sobie mocy orientacji i sprzeciwu wobec manipulacji – to niekończące się zadanie; to wyzwanie dla osobistego i narodowego POCZUCIA HONORU.
                                                                                                                                                                                                         Jerzy Binkowski

***
Na skraju
jak na wojnie liście gromadnie opadają
lotne jak w tańcu

nim spadną na ziemię zdychają w powietrzu
krztuszą się kurzem w ostatnim podrygu
serca pękają niczym orzechy żołędzie granaty
a krew – cóż krew – schnie jak maliny na żółtym krzaku nieba

jeden wielki krzyk – krzyż historii

                                              Jerzy Binkowski

Similar Posts