17 Sty

CZŁOWIEK i poglądy – poglądy nie mogą miażdżyć człowieczeństwa

fot. źrodło internet: Modlitwa świata

Wymyśliłem aforyzm:

„Poglądy nie mogą miażdżyć człowieczeństwa”.

Wysłałem tę piękną, jakże skondensowaną ideę koledze, który przyćmił nieco moją dumę. Napisał, że on tego nie rozumie. W pierwszej chwili pomyślałem, że rozleniwił się nieco, leniwiec, ale informację otrzymałem jednoznaczną – myśl, która wydała mi się niesłychanie wyjątkowo precyzyjna, wcale taką nie jest.

Nie mam prawa nikomu odbierać tego, co w nim najdelikatniejsze – spostrzegania i przeżywania swej indywidualności, jako rzeczywistości niepowtarzalnej, nieporównywalnej. Takim, którym się jest właśnie, człowiek pragnie być kochanym. Przecież i ja, w gąszczu tajemni swego człowieczeństwa, pragnę być przyjętym, zaakceptowanym, kochanym.

Osoby, wobec których odczuwam niechęć, ponieważ ich poglądy oceniam słowem „idiota”, to też osoby pragnące szacunku wobec ich oryginalności, niepowtarzalności. To też są osoby pragnące być kochanymi. Jeżeli zatrzymam się na ich słowach, na formułowanych bardziej lub mniej precyzyjnie poglądach, mogę bardzo cierpieć. Odległość moich poglądów, od tego co słyszę od innych, bywa denerwująca, obraźliwa, poniżająca. Niekiedy wzbudza chęć obrony oraz pragnienie wyrównania „rachunków”. Szukam natychmiastowo narzędzi, którymi zmiotę z powierzchni ziemi autora głupich lub obraźliwych słów, teorii. Tak, niekiedy w gniewie, oburzeniu, szukam słów, które by miały moc zamordowania idioty, a w chwilach dużej sprawności obronnej próbuję milczeć. Wtedy jednak na mojej twarzy ukazuje się grymas pogardy, niechęci, niesmaku, żeby nie powiedzieć – obrzydliwości.

Czy prawdziwym moim marzeniem jest, aby w świecie panowała jednomyślność? Czy naprawdę chcę zmiażdżyć obuchem swego gniewu człowieka, który ma odmienne poglądy? Czasami pojawia się kompromitująca nas „nadzieja”, że przecież istnieje sprawiedliwość i Bóg ukarze chama, idiotę, złodzieja, oszczercę, kłamcę! Tak, Bóg zmiażdży grzesznika karą wiecznego piekła! Zaś tych, którzy nie dostrzegają zagrożenia życia w „ciemno nam panującym” czasie zarazy, poskromi ich pychę poprzez wielotygodniowe cierpienie, gdy walczyć będą o oddech umożliwiający przeżycie, po zainfekowaniu śmiercionośnym wirusem.

Takie poglądy byłyby, lub są, karykaturą myślenia chrześcijanina. Takimi poglądami miażdżyłbym własne człowieczeństwo. Współczesność bywa kapitalnie trudnym i wystarczającym zadaniem dla każdego z nas. Rzeczywistość poprzez wieki była zawsze zadaniem, jakże różnorodnym i zawsze trudnym przez kolejne pokolenia.

Ogarnia mnie smutek, kiedy słyszę, że rok 2020 był tak strasznie trudny. Nieprzewidywalność jest cechą ludzkiej egzystencji. Takie mam doświadczenie. Nie lubię życzeń noworocznych, w których mówi się, żeby ten następny rok był lepszy. Moim zadaniem jest w kolejnych a mijających latach sprostać ze wszystkich sił temu, z czym przyjdzie się spotkać. Wydaje się, że taką postawą proponuję sobie osobisty honor. Pragnę być wyprostowany, to znaczy – na klęczkach wyprostowany. Przede wszystkim wiem, że pogarda, nienawiść mogą zmiażdżyć moje człowieczeństwo. Wiem komu zawdzięczam życie i czym dla mnie jest śmierć.

Jerzy Binkowski