21 Lut

Czułość codzienna

Czułość codzienna                                                        opracował Jerzy Binkowski

    

                               Przestań już proszę!

Pragnę Państwa zapewnić, że CZAS przeżywam jako największe bogactwo, którym zostaliśmy obdarzeni, wyzwanie, któremu próbuję sprostać. Czym bylibyśmy bez czasu? Jest nietrwały lecz niezastąpiony. Jest nicią, na którą nanizuje się szlachetne kamienie. Nić życia jest tylko jedna i na tej nici wszystkie doświadczenia są cenne: młodość, dojrzałość, starość. Bez czasu nie ma nic ważnego – ani przyjaźni, ani wierności. Co mogę zrobić, jako ten starszy, aby przyczynić się do obecności w naszym życiu czasu bezinteresowności, czasu zachwytu nad naturą, działami sztuki, literatury, czasu prostoty (bez przywiązywania się do szczegółów, bez pielęgnowania urazów, małostkowości, bez krytykanctwa i lamentów), czasu przejrzystości i czułości, dyskretnej radości z życia dlatego, że się żyje wśród ludzi, którzy chcą żyć dyskretną radością życia. Dlatego też, gdy zapraszam na konferencję, to poświęcam czas na problemy, które spostrzegam aktualnie jako NAJWAŻNIEJSZE.

     Od lat krążę wokół zagadnień bliskości, więzi, szczęścia i poczucia sensu życia płynącego z doświadczenia współpracy, z doświadczenia miłości. Wszystkim tym pojęciom nie nadaję charakteru postulatów moralnych. Pragnę je sprowadzić do pragmatyki życia codziennego, życia rodzinnego, życia w społeczności, m.in. w społeczności szkolnej.

     Punktem wyjścia dla dzisiejszej konferencji było wstrząsające spostrzeżenie straszliwego marnotrawstwa energii życiowej, która ma swe źródło prawdopodobnie w naturalnej niechęci do zmian stereotypów, w których zostaliśmy wychowani. Stereotypy pomagają nam żyć poprzez schematyzowanie zmiennej rzeczywistości. Nikt jednak o zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że rzeczywistość ostatnich lat zmienia się nader szybko i dary, jakie otrzymaliśmy od naszych rodziców i wychowawców, zapachniały starzyzną. Psychologia jako nauka współczesna może stać się przestrzenią budowania nowej kultury współżycia, kultury miłości codziennej – i nie chodzi o czułostkowość, brak kryteriów skuteczności, nie chodzi o tzw. wychowanie bezstresowe (nawiasem mówiąc: termin ten jest tylko wytrychem, który miał zdeprecjonować tych, którzy zaczęli poszukiwać odmiennych niż kary i nagrody – sposobów budowania relacji między osobami). W codziennym życiu każdy człowiek znajduje elementy, których się lęka, których nie jest w stanie przewidzieć a więc nieustannie się napina, mobilizuje, aby przeżyć. Nie ma człowieka, który mógłby przeżyć bez stresu. Więc nie takich źródeł wiedzy psychologicznej pragnę poszukiwać. Nie chodzi mi także o poszukiwanie sposobów na tzw. asertywność, tj. budowanie relacji ze świadomością, że oprócz prawa do poinformowania otoczenia o własnym zdaniu, własnej potrzebie, mam także prawo wysłuchania drugiego człowieka i zapoznania się z jego potrzebami. W tak budowanych relacjach brakuje mi CZUŁOŚCI.

     Wspólną cechą młodego pokolenia i starszych mogłaby być wrażliwość na los drugiego człowieka oraz otwartość na ciągłe przeobrażenia otaczającej rzeczywistości.

     Wydaje się, że momentem przełomowym w relacjach między ludźmi będzie chwila, gdy nie będziemy się lękać mówienia sobie o swoich potrzebach, ze świadomością, że zaspokajać potrzeby własne możemy w nieskończoną ilość sposobów.

     Wyniki badań informują, że uczniowie chcą:

  • akceptacji, poszanowania dla swojej szkolnej i pozaszkolnej tożsamości, odkrycia ich zainteresowań, odczuć, pomysłów, życia rodzinnego, kultury,
  • przynależności do grupy i nawiązania więzi z rówieśnikami w szkole,
  • możliwości wyboru, współdecydowania oraz zaangażowania w przebieg lekcji,
  • osobistej odpowiedzialności, autonomii, niezależności,
  • pozytywnych, osobistych relacji z nauczycielem,
  • celowej oraz wymagającej nauki w szkole,
  • wiary we własną umiejętność rozumienia i przyswajania wiedzy,
  • czynnego zaangażowania i uczestnictwa zamiast nudy,
  • twórczej pracy,
  • realizacji osobistych celów,
  • nauki poprzez zabawę,
  • licznych okazji do osiągnięcia perfekcji,

                            „Dziecko to tak jak wiosna”

  • uznania dla wysiłków i sukcesów,
  • zaufania,
  • zróżnicowania procesu nauki,
  • okazji do wspólnej nauki a także nauki indywidualnej,
  • niestwarzania sytuacji, w której mogliby odczuwać wstyd, czy unikania nakłaniania do nauki za pomocą pochlebstw,
  • zrozumieć strategie uczenia się i rozwiązywania problemów,
  • programu nauczania „dla ludzi” – łączącego ich życie pozaszkolne z przedmiotem nauczania,
  • jasnych reguł, procedur oraz struktury lekcji, która wyraźnie określa oczekiwania odnośnie zachowania i nauki,
  • szczegółowych, precyzyjnych informacji zwrotnych,
  • dobrowolnej pomocy ze strony nauczycieli,
  • minimalnego współzawodnictwa w klasie,
  • nauczycieli o wysokich a zarazem realnych oczekiwaniach wobec uczniów,
  • sprawiedliwego traktowania przez nauczycieli.

     Lista ta nie przedstawia potrzeb każdego ucznia i nie jest też zamknięta. Wymienienie potrzeb i oczekiwań wszystkich byłoby niemożliwe, mimo to zaprezentowana lista szkicuje czynniki wpływające na pozytywną atmosferę na lekcji. Warto zauważyć, że WIELE Z NICH NIE DOTYCZY NAUKI !!! Odnoszą się do tożsamości ucznia, jego postaw, emocji oraz poczucia indywidualnej „samosterowności”.

     Wrażliwość nauczyciela na owe indywidualne potrzeby stanowi podstawowy wyznacznik jego umiejętności stwarzania pozytywnej atmosfery podczas lekcji.

     Ośmielę się w ty miejscu zasugerować, że wrażliwość nauczyciela na własne potrzeby, ich hierarchię i natężenie oraz świadomość, że można je zaspokajać w przeróżny sposób (nie wyrzekając się ich) – nie krzywdząc swoich uczniów a ugruntowując niezwykle honorowe  poczucie wewnątrzsterowności – staje się jeszcze bardziej podstawowym wyznacznikiem umiejętności stwarzania pozytywnej atmosfery podczas lekcji.

     Czy naprawdę zaskoczeni możemy zostać spostrzeżeniem, że wszystkie potrzeby ucznia mają swą analogię w potrzebach nauczyciela?

     Porozumiewanie się jest sprawą zasadniczą dla naszego dobrostanu, jest podstawą skuteczności w różnorodnych sytuacjach życia codziennego. W szkołach wysoka średnia ocen absolwentów pozytywnie koreluje z ich kompetencjami w zakresie porozumiewania się. Przystosowanie szkolne, niski wskaźnik porzucania szkoły, szeroko rozumiane osiągnięcia szkolne i wiedza wysoko korelują z zaangażowaniem uczniów w silne związki dające wsparcie (Rosenfeld, 1999). Porozumiewanie się jest niezbędne do zaspokojenia każdej potrzeby, także potrzeby samooceny czyli pragnienie wiary w to, że jest się człowiekiem wartościowym, godnym szacunku. Najwyższą kategorię potrzeb stanowi potrzeba samourzeczywistnienia: pragnienie maksymalnego rozwoju własnych możliwości i dążenie do tego, by stać się jak najlepszym człowiekiem.

          Porozumiewanie się nie jest działaniem dla innych, jest czynnością wykonywaną razem z innymi ludźmi. Jest jak taniec. Zależy od zaangażowania partnerów i – jak piękny taniec – zależy nie tylko od umiejętności jednego z partnerów. Wybitny tancerz, który nie dostosuje się do poziomu swojej partnerki, sprawi, że oboje wypadną źle. W procesie porozumiewanie się i w tańcu nawet para utalentowanych partnerów jeszcze nie gwarantuje sukcesu. Jeżeli dwoje zdolnych tancerzy nie skoordynuje swoich ruchów, to sami odczują dyskomfort i źle wypadną przed publicznością. To, jak tańczysz zależy od tego, z kim tańczysz, ponieważ istotna jest współpraca, transakcyjny charakter działania.

Z każdym przebiega inaczej!

     Transakcyjna natura tego procesu wyraziście przejawia się w relacjach pomiędzy rodzicami a dziećmi. Zazwyczaj myślimy o „dobrym rodzicielstwie” jako o umiejętności, którą jedni posiadają, a inni – nie. W rzeczywistości problem dobrych rodziców nie jest tak prosty. Jakość interakcji pomiędzy rodzicami a dziećmi jest sprawą obustronną, gdyż dzieci oddziałują na rodziców w takim samym stopniu jak rodzice na dzieci. Badania zebrane przez Marianne Danton i Laurę Stafford (1994) wskazują na to, że rodzice o niskim poczuciu własnej wartości mają skłonność do wysyłania większej liczby sygnałów osłabiających poczucie wartości własnych dzieci, które w odpowiedzi prawdopodobnie będą się zachowywały tak, że rodzice poczują się jeszcze mniej wartościowi.

     Rodzice i dzieci, mężowie i żony, szefowie i podwładni, nauczyciele i uczniowie – wszyscy, którzy porozumiewają się ze sobą, wywierają na siebie wzajemnie wpływ. Warto jeszcze raz podkreślić transakcyjną naturę relacji. NIE INFORMUJEMY KOGOŚ, lecz POROZUMIEWAMY SIĘ Z KIMŚ! Człowiek jest jak nadajnik, którego nie można wyłączyć. Wypowiedziane słowa i dokonane czyny są nieodwracalne. Porozumiewanie się jest niepowtarzalne, jest toczącym się procesem, w którym przeżyty czas nieustannie nas zmienia.

     Nikt nie rodzi się z umiejętnością skutecznego porozumiewania się. Większość ludzi zakłada, że porozumiewanie się to umiejętność, która – podobnie jak oddychanie – sama się rozwija i nie wymaga ćwiczenia. I choć funkcjonujemy w miarę dobrze bez specjalnego przeszkolenia, to jednak poziom skuteczności porozumiewania się jest często niższy od naszych potencjalnych możliwości. W rzeczywistości sprawność w porozumiewaniu się przypomina sprawność fizyczną: nawet najbardziej niekompetentni na pewnym etapie życia, mogą wiele osiągnąć dzięki ćwiczeniom.

     Mniej więcej jedno pokolenie wcześniej, niedawno,  bezpośrednie porozumiewanie się wydawało się zasadniczym sposobem nawiązania i podtrzymania większości osobistych kontaktów. Istniały także inne kanały: 1. telefon (w dobie wysokich opłat za połączenia i słabej jakości technicznej tych połączeń) sprawdzał się podczas krótkich okresów oddalenia, 2. korespondencja pocztowa podtrzymywała łączność pomiędzy ludźmi, kiedy nie mogli spotykać się osobiście. Mimo to relacje międzyosobowe wymagały bezpośredniego kontaktu. Technologia dostarczyła nam nowych możliwości osobistego porozumiewania się. Telefony komórkowe jak i porozumiewanie się za pośrednictwem komputera, umożliwiają nowy rodzaj kontaktów. Poczta elektroniczna jest najpopularniejszą formą porozumiewania się za pośrednictwem komputera, ale nie jedyną. Przyjaciele, rodzina, znajomi a nawet obce osoby mogą się także kontaktować na czatach i przesyłać wiadomości natychmiastowe. Na pierwszy rzut oka Internet wydaje się gorszą formą od bezpośredniego kontaktu, ponieważ jest uboższy o całą gamę sygnałów niewerbalnych dostępnych w osobistym zetknięciu z drugą osobą. Nawet telefon przekazuje głosowe sygnały niewerbalne. Krytycznie ustosunkowani mówią, że magia internetowych kontaktów zniechęca ludzi do osobistych spotkań. Niektóre badania pokazują, że zagorzali użytkownicy Internatu poświęcają mniej czasu bezpośrednim i telefonicznym rozmowom z przyjaciółmi i rodziną, co może prowadzić do poczucia emocjonalnej samotności (Moody, 2001). Nawet gdy ludzie zastępują kontakty osobiste porozumiewaniem się w sieci, cierpi na tym jakość ich relacji. Mówią: „E-mail umożliwia podtrzymywanie kontaktu, ale w ten sposób nie możesz wypić z kimś piwa czy filiżanki kawy ani uścisnąć go”.

     Inni badacze są zdania, że Internet przyczynia się do poprawy porozumiewania się między ludźmi. Większość użytkowników poczty elektronicznej deklaruje poprawę kontaktów z rodziną, z przyjaciółmi. Podczas trwających pięć lat badań, użytkownicy Internetu deklarowali więcej kontaktów jak również większe zaangażowanie w sprawy społeczne i polityczne, niż osoby nie korzystające z sieci. Prawie 60% amerykańskich nastolatków twierdzi, że dzięki Internetowi ma więcej kontaktów z przyjaciółmi, a jednej trzeciej z nich Internet pomaga także w nawiązywaniu nowych znajomości (Lenart, 2001).

     Czasem komputer zwiększa wartość osobistych relacji, wynosząc ją do poziomu, który badacz komunikacji Joseph Walther nazwał hiperosobistym. Komputer osobisty skłania ludzi do wyrażania opinii ukrywanych w innych okolicznościach, zachęca do ujawnienia tego, czego na ogół się nie wypowiada.

NIE ISTNIEJE JEDYNY DOBRY I  SKUTECZNY SPOSÓB POROZUMIEWANIA SIĘ. Nie istnieje żelazna lista zasad i wskazówek gwarantujących sukces w sferze porozumiewania się.

     Jednak badacze określili kilka wspólnych dla wszystkich kontekstów cech efektywnego porozumiewania się;

  1. Szeroki repertuar możliwości – osoby sprawnie porozumiewające się z innymi stosują różne podejścia, w zależności od sytuacji. Wiedzą, że czasem lepsza jest bezceremonialność, a kiedy indziej – takt; że mówić trzeba we właściwym momencie, a w innym – milczeć. Rozumieją też, że niektóre sytuacje wymagają powagi, a w innych najlepiej zażartować. Szanse na to, że zachowasz się kompetentnie, są tym większe, im więcej masz w swoim repertuarze opcji porozumiewania się.
  2. Zdolności przystosowawcze – trzeba umieć wybrać w konkretnej sytuacji właściwe zachowanie. Podejście, które raz się sprawdzi, kiedy indziej może przynieść katastrofalne skutki. Skuteczne porozumiewanie się oznacza wybór stosowny do sytuacji.
  3. Umiejętność zachowania się – trzeba po dokonaniu wyboru skutecznie zastosować wybraną metodę. W porozumiewaniu się, praktyka jest kluczem do zdobycia umiejętności.
  4. Zaangażowanie – osoby umiejące się dobrze porozumiewać dbają o partnera, troszczą się o przedmiot porozumienia i chcą być dobrze zrozumiane. Najskuteczniejsze jest porozumiewanie się, które przynosi korzyści wszystkim zaangażowanym.
  5. Przyjęcie postawy empatycznej – ludzie mają największą szansę wymiany wiadomości, kiedy rozumieją punkt widzenia partnera (Ifert i Roloff, 1997). Ponieważ nie wszyscy wyrażają swoje myśli i uczucia dostatecznie jasno, bardzo przydatna jest zdolność wyobrażenia sobie, jak wyglądają sprawy z perspektywy drugiej osoby. Empatia jest bardzo ważnym, istotnym elementem kompetencji w porozumiewaniu się.
  6. Złożoność poznawcza – to zdolność do tworzenia interpretacji pozwalających ujrzeć problem wielowymiarowo. Złożoność poznawcza jest składnikiem kompetencji w porozumiewaniu się, ponieważ dzięki niej łatwiej można zrozumieć ludzi operujących odmiennymi kategoriami. Badacze uznali, że zdolność tworzenia różnych interpretacji zachowania innych dowodzi większej „wrażliwości konwersacyjnej” i powiększa szanse na wybór zachowania, które przyniesie satysfakcjonujące rezultaty.
  7. Samoobserwacja – (self-monitoring) to proces obserwowania własnych zachowań, a następnie proces wykorzystywania zdobytych w ten sposób informacji do modyfikowania swoich działań. Zdolność do postawienia sobie pytania; „Jak mi idzie?” i zmiany zachowania w przypadku odpowiedzi negatywnej, jest wielkim atutem osoby porozumiewającej się.

     Warto zwrócić uwagę, że zbyt duża doza samoobserwacji może doprowadzić do takiego stanu, że troska o formę przysłoni  potrzebę dochowania wierności swoim przekonaniom. Także nadmiar empatii i zbyt rozbudowana złożoność poznawcza mogą prowadzić do spostrzegania najdrobniejszych aspektów sprawy tak, że zablokują swobodę podejmowania jakichkolwiek działań. Tak więc dostrzegajmy charakter krzywoliniowy zależności pomiędzy czynnikami scharakteryzowanymi powyżej: zarówno niedobór jak i nadmiar prowadzi do niekompetentnego porozumiewania się.

     POROZUMIEWANIE SIĘ A OBRAZ SAMEGO SIEBIE

     Wysokie albo niskie poczucie własnej wartości ma ogromny wpływ na zachowanie związane z porozumiewaniem się. Ludzie, którzy dobrze się czują w swojej skórze, mają pozytywne nastawienie do własnych umiejętności. Takie odczucia zwiększają szansę skutecznego porozumiewania się  – i odwrotnie.

     Obraz siebie kształtuje się pod wpływem odzwierciedlonej oceny: percepcji sądów i ocen otaczających osób. Dzięki wspierającej informacji nauczyłeś się doceniać siebie i odczuwać swoją wartość. Najprawdopodobniej im więcej otrzymałeś sygnałów krytycznych, tym bardziej czujesz się niezdolny, niekochany, bezwartościowy.

     Informacja pochodzące od rodziców w istotny sposób wpływa na obraz siebie, od najwcześniejszego okresu życia. Rodzice wspierający mają większe szanse wychować dzieci o zdrowym poczuciu własnej wartości. Rodzice o niskim, negatywnym lub zaburzonym poczuciu własnego „ja” mają najczęściej nieszczęśliwe dzieci, które widzą siebie w złym świetle, porozumiewają się mniej efektywnie (Huang,1999), wskutek czego ich relacje z ludźmi są niesatysfakcjonujące. Dzieci stają się takie, jak oceniają

i traktują ich rodzice

     Nauczyciel w szkole, bardzo bliski przyjaciel lub krewny a nawet tylko znajomy darzony przez ciebie szacunkiem – wszyscy oni odciskają swój ślad na obrazie samego siebie. Badania ujawniają ciekawe zjawisko: niektórzy ludzie czują się silniej zranieni, kiedy są ignorowani przez osoby słabo ich znające, aniżeli przez kogoś bliskiego (Napp i Leary, 2001).

     Ludzie w złym nastroju są wobec samych siebie znacznie bardziej krytyczni, niż kiedy są w dobrym humorze. Każdy przeżywa okresy zwątpienia w siebie, które oddziałują na porozumiewanie się, ale są ludzie cierpiący na długotrwałe lub nawet permanentne stany zwątpienia i nadmiernego samokrytycyzmu. Łatwo sobie wyobrazić, jak taki chroniczny stan wpływa na podejście do innych ludzi i reakcje na nich. Pasmo dawnych porażek w szkole oddziałuje silnie na porozumiewanie się jeszcze długo później. Ludzie, którzy nie lubią siebie są przekonani, że inni także ich nie lubią. Niskie poczucie własnej wartości przejawia się czasem wrogością wobec innych, ponieważ porozumiewający się zakłada,  że jedyna metoda, by samemu dobrze wypaść, to poniżyć innych.

     Nasze spostrzeganie siebie wykazuje silny opór przed korygowaniem obrazu. Osoba, która przyjęła pewną wizję siebie – bez względu na to, czy negatywną czy pozytywną – poszukuje ludzi, którzy tę wizję potwierdzą, np. małżonkowie o wysokim poczuciu własnej wartości szukają takich partnerów, którzy widzą ich w korzystnym świetle, podczas gdy osoby o negatywnym obrazie siebie mają inklinacje do interakcji z osobami nieprzychylnie je spostrzegającymi.

 

 Przewidywanie jakiegoś zdarzenia i oczekiwanie go pomaga je wywołać.

     Wchodzisz na zajęcia z przekonaniem, że nauczysz się czegoś nowego, i tak się dzieje, nawet jeśli te zajęcia są zaprzeczeniem nauczania! Ludzie czujący lęk przed wystąpieniami publicznymi formułują na ten temat samospełniające się proroctwo o złym wykonaniu, przez co ich działania są mniej efektywne. Jeśli nauczyciel przekazuje dziecku wiadomość: „Myślę, że jesteś zdolny”, dziecko przyjmuje tę ocenę i włącza ją do obrazu siebie. Niestety, ta sama zasada działa w przypadku uczniów, którym nauczyciele przekazują opinię: „Jesteś głupi”.

    Porozumiewający się przekonani o swojej niekompetencji wkładali w budowanie satysfakcjonujących związków mniej wysiłku niż ludzie nastawieni do siebie pozytywnie (Kolligan,1999). Studenci, którzy spostrzegali siebie jako zdolnych, osiągali lepsze wyniki w nauce (Zimmerman i in. 1992). Inne badania pokazały, że osoby podatne na odrzucenia społeczne oczekiwały odrzucenia i często niesłusznie czuły się odrzucone, gdy tak nie było. Niezgodna z rzeczywistością niska samoocena powstaje m.in. pod wpływem nieprawdziwej informacji od innych ludzi. Uczniowie niedocenieni przez nauczycieli i nauczyciele niedocenieni przez swoich „szefów” cierpią z powodu niskiej samooceny, powstałej pod wpływem zbyt wielu niezasłużonych negatywnych wiadomości ze środowiska.

     Wpływ samospełniającej się przepowiedni na porozumiewanie się ludzi może być bardzo duży, zarówno pozytywny, jak i niszczący relację. Jeśli uznasz, że twój rozmówca nie da się lubić, w rozmowie przekazujesz mu swoje odczucia. W tej sytuacji jego zachowanie najprawdopodobniej potwierdzi twoje założenia. Z reguły nie okazujemy sympatii osobom, które są dla nas niemiłe. I odwrotnie: traktując kogoś życzliwie, zapewne zyskasz także jego sympatię.

     Samospełniające się proroctwa funkcjonują również w rodzinach. Jeżeli rodzice odpowiednio długo powtarzają dziecku, że nic nie jest w stanie zrobić poprawnie, dziecko włączy po jakimś czasie to przekonanie do obrazu siebie i zacznie odnosić niepowodzenia w większości podejmowanych działań. Natomiast dziecko, które słyszy, że jest zdolne, kochane i miłe, ma większą szansę zachowywać się w taki właśnie sposób.

     Jesteśmy takimi osobami, jakimi wierzymy, że jesteśmy. Warto jednak wiedzieć, że czasem zbyt wielkie wymagania stanowią przyczynę naszego niezadowolenia. Jeżeli żądasz od siebie doskonałości w każdej sytuacji porozumiewania się, musisz się rozczarować. Nikt nie jest w stanie rozwiązać skutecznie wszystkich konfliktów, zręcznie i swobodnie prowadzić każdej rozmowy, zawsze zadawać wnikliwych pytań i pomóc każdemu, kto ma problem. Stawiając sobie tak nierealistyczne cele, skazujesz się na niepowodzenie już na starcie.

     Uczniowie, to osoby dopiero szukające sposobów na ukazanie własnej tożsamości albo jeszcze nie zdecydowane, kim są, więc nie opanowali jeszcze umiejętności bycia elastyczną osobą: najczęściej wyrażają wprost to, co myślą i czują, nie zwracając uwagi, jakie robią wrażenie swoim zachowaniem a przecież elastyczność jest kluczem do dobrych relacji. Jednym z elementów dorastania jest uczenie się nowych zachowań, odpowiednich na różne okazje. Dobre maniery służą komfortowi innych.

     Nasz stosunek do własnej osoby a znacznym stopniu decyduje o tym, jak interpretujemy zachowania innych ludzi. Nasze osądy często mówią więcej o naszej postawie aniżeli o innych uczestnikach sytuacji. Obserwowanie własnego nastroju może być środkiem zaradczym na poważne zaburzenia, a tym samym na konflikty. Nauczyciel

czy rodzic znając swoje nadmiernie krytyczne nastawienie lub przewrażliwienie, jest w stanie powstrzymać się przed nadmierną reakcją. Źle przespane lub nie przespane noce zwiększają naszą podatność na krytykę ze strony innych osób. Po wielogodzinnej pracy lub nauce do późna świat wydaje się zupełnie inny niż wtedy, gdy jesteś wypoczęty. Ważne jest, żeby wiedzieć, że ktoś (np. uczeń) zachowuje się inaczej na skutek zmęczenia.

     Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz złożyło cię przeziębienie, grypa, czy inna choroba. Jak się wtedy czułeś? Prawdopodobnie byłeś osłabiony. Prawdopodobnie myślałeś wolniej niż zazwyczaj.

     Własne doświadczenie podpowiada każdemu, że głodny człowiek jest zły, a najedzony – senny, co wpływa na interakcje z innymi. Nastolatki pochodzące z biednych rodzin są narażone na więcej problemów szkolnych; głód wpływa na percepcję i porozumiewanie się.

     I jeszcze wiek: starsi ludzie spostrzegają świat inaczej niż młodsi, ponieważ inne są ich możliwości i większe doświadczenie.

Ulegamy naszym oczekiwaniom.

     Wyobraź sobie taką sytuację: wchodzisz na zajęcia do klasy uprzedzony, że klasa jest wspaniała i bardzo dowcipna. Czy wpłynie to na twój sposób spostrzegania uczniów? Oczekiwania nie zawsze prowadzą do bardziej pozytywnej oceny. Czasami mamy tak wygórowane oczekiwania, że w zetknięciu z rzeczywistością czujemy się rozczarowani.

Ulegamy wpływom oczywistości.

     Kiedy dzieci się biją, błędem może być obwinianie za bójkę tego, które zaczęło. Czasem drugie jest odpowiedzialne co najmniej w tym samym stopniu, bo dokuczało lub

odmówiło współpracy.

     Etykietowanie ludzi według pierwszego wrażenia, stanowi element procesu spostrzegania, którego trudno uniknąć. Gdy jednak etykieta jest nieprawdziwa, rodzą się problemy, ponieważ formułujemy o kimś opinię a wszelkie sprzeczne informacje dopasowujemy do posiadanego już wyobrażenia. Skłonność do ulegania pierwszemu wrażeniu jest nieunikniona, a więc najlepiej zachować otwarty umysł i wolę zmiany swojej opinii, jeśli fakty wskażą, że się pomyliłeś.

     Jakże ważną informacją dla rodziców i nauczycieli może być wiedza, że z badań wynika, że kiedy ludzie znają zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy jakiejś osoby, przywiązują większą wagę do tych negatywnie ocenianych (Kellermann, 1989; Baumeister i in., 2001). Takie podejście ma sens tylko wtedy,, gdy cecha negatywna zdecydowanie przesłania wszelkie walory i nierozsądnie byłoby je zignorować. Chirurg, któremu trzęsą się ręce i nauczyciel, który nienawidzi dzieci, nie będzie dobrze widziany w swoim zawodzie, bez względu na to, jak wiele ma innych zalet.

W większości przypadków mądrzej jest nie przywiązywać nadmiernej wagi do cech negatywnych, nie doceniając tym samym – pozytywnych. Wychowujący! Nie zakładaj, że twoja negatywna ocena drugiej osoby (dziecka, ucznia) jest prawdziwa i nietendencyjna.

 

     Potrzebujemy metody, która pozwoli nam sprawdzać poprawność naszych interpretacji (atrybucji). Kontrolowanie spostrzeżeń jest narzędziem, które pomaga prawidłowo rozumieć innych, zamiast zakładać, że nasza pierwotna interpretacja jest poprawna. Naszym celem jest nie tylko poprawa adekwatności naszego spostrzegania, lecz także zasygnalizowanie postawy szacunku i dbałości o drugą osobę!

     Kontrolowanie naszych spostrzeżeń składa się z trzech elementów:

  1. Opis zachowania.
  2. Dwie możliwe interpretacje zachowania.
  3. Prośba o wyjaśnienie, jak interpretować to zachowanie.

     Oto zdanie z rzeczywistości domowej czy szkolnej, które rodzi nastawienie obronne:

     „Co się z tobą dzieje?” (Kto mów, że coś się dzieje?)

     „Powiedz prawdę!” (Kto powiedział, że skłamałem?)

     Kontrola spostrzeżeń mogłaby wyglądać tak:

  1. „Ostatnio rzadko się śmiejesz – (zachowanie). Zastanawiam się, czy coś cię martwi – (pierwsza interpretacja), czy po prostu jesteś wyciszona i spokojna – (druga interpretacja). Co się dzieje? – (prośba o wyjaśnienie)”.
  2. Mówiłeś, że naprawdę lubisz się uczyć – (zachowanie), ale powiedziałeś to takim tonem, że zacząłem się zastanawiać, czy mówisz prawdę – (pierwsza interpretacja),

A może to tylko moje przewrażliwiona wyobraźnia? – (druga interpretacja). Jak jest naprawdę? (prośba o wyjaśnienie)”.

   

     Przedstawiłem za autorami ksiązki „Relacje interpersonalne – proces porozumiewania się” 

– R.B.Adler, L.B.Rosenfeld, R.F. Proctor – sposób adekwatnego dekodowania wiadomości. Autorzy podkreślają  jednak, że pełne zrozumienie wymaga empatii – zdolności do odtworzenia w sobie perspektywy drugiej osoby, doświadczenia świata z jej punktu widzenia. Empatia ma trzy wymiary; po pierwsze – oznacza zmianę perspektywy – zdolność do przyjęcia punktu widzenia innej osoby. W tym celu trzeba się powstrzymać przed osądzaniem, na chwilę odłożyć na bok swoją opinię i przyjąć myśli drugiej osoby. Oprócz zrozumienia intelektualnego empatia ma także wymiar afektywny. Mówiąc językiem potocznym: doświadczamy tych uczuć, co drugi człowiek. Czujemy jego strach, radość, smutek i inne emocje. Trzeci wymiar empatii to troska o dobro drugiej osoby. Nie tylko myślimy i czujemy jak ktoś inny, ale także troszczymy się o jego dobrostan.

     Zdolność empatycznego odczuwania jest tak ważna, że uznano ją za podstawowy element kompetencji w porozumiewaniu się.

     Osoba która jest obiektem empatii – a my dorośli jesteśmy w większym stopniu niż nasze dzieci, nasi uczniowie „zobowiązani” do empatycznego przeżywania relacji osobowej – odnosi istotne korzyści. Po pierwsze: wzrasta jej poczucie własnej wartości. Zazwyczaj reagujemy na czyjś punkt widzenia ocenami: „To jest dobre”, albo „To do niczego nie prowadzi”. Empatyczna odpowiedź jest inna. Sugeruje, że słuchający jest skłonny zaakceptować swojego rozmówce takiego, jakim jest, nie oceniając. Człowiekowi, zwłaszcza dorastającemu, pochlebia spotkanie z kimś, kto jest zainteresowany jego zdaniem i wysłucha go, nie wydając sądu. Samo doświadczenie zrozumienia może być pocieszające i wspierające, bez względu na to, czy refleksja drugiej osoby okaże się pomocna. Człowiek rozumiany empatycznie może pomyśleć – „Nie jestem sam”. Uczy się też ufać drugiej osobie, która empatycznie odbiera jego osobę.

     Empatia jest dużą wartością, lecz nie zawsze łatwo ją wzbudzić. Jest ona szczególnym wyzwaniem (i szansą) dla nauczycieli. Z badań wynika, że najtrudniej jest poczuć empatię

z osobami znacznie różniącymi się od nas pod względem wieku, płci, statusu majątkowego, inteligencji itp. (Cronkhite,1976). Aby dokonać takiego „percepcyjnego przeskoku”, należy rozwijać pewne zdolności i umiejętności.

     Wydaje się, że najważniejszą cechą osoby empatycznej jest jej otwartość – zdolność do chwilowego wyzbycia się własnych przekonań, postaw i wartości, i przyjęcia tych należących do drugiej osoby. Otwartość jest tym trudniejsza, im bardziej punkt widzenia drugiej osoby różni się od naszego. Kusi nas , by pomyśleć a czasem powiedzieć: „To szaleństwo”,  „Jak możesz wierzyć w coś takiego!”, zamiast: „Spróbuję w ten sposób pomyśleć”.

     Zachować otwartość bywa trudne, ponieważ ludzie mylą ZROZUMIENIE drugiego człowieka z AKCEPTACJĄ! Są to dwie oddzielne kwestie. Możesz zrozumieć, dlaczego uczeń jest odmiennego zdania niż ty, co wcale nie oznacza że masz się poddać, zrezygnować ze swojego stanowiska i przyjąć jego sposób myślenia.

     Potrzebna jest także wyobraźnia, dzięki której można przedstawić sobie stan wewnętrzny i myśli drugiej osoby. Nauczyciel potrzebuje wyobraźni, aby zrozumieć problemy, jakie napotyka uczeń. Młody człowiek potrzebuje wyobraźni, aby okazać empatię nauczycielce mającej np. chore dziecko. Empatia sprawia, że ludzie stają się bardziej wyrozumiali.

    Zdarza się, że empatia jest bardzo trudna i dlatego trzecią, niezbędną cechę stanowi autentyczna chęć porozumienia, zrozumienia drugiej osoby, zaangażowanie. Wysłuchiwanie obcych sobie, czasem wprawiających w zakłopotanie treści, zabiera czas i energię, ponieważ nie zawsze bywa przyjemne. Jeśli chcesz być osobą empatyczną, która nie mówi o przepaści pokoleniowej, bądź gotów podjąć takie zadanie. Chcąc zrozumieć siebie nawzajem między pokoleniami, stajemy wobec niełatwego zadania. Zniekształcenia o podłożu fizjologicznym,  przeszkody natury psychologicznej, uwarunkowania społeczne, ekonomiczne, kulturowe – to wszystko oddziela nas wzajemnie. Lecz nie wszystko, co nowe, jest złe. Połączywszy determinację z umiejętnościami, zbudujemy most porozumienia, dzięki czemu relacje między pokoleniami, relacje międzyludzkie będą bardziej satysfakcjonujące.

     Ważne jest, aby osądzać siebie według kryteriów własnego rozwoju, a nie poprzez porównanie z innymi.. Nie czuj się podle dlatego, iż nie posiadasz wiedzy eksperta, ale zdaj sobie sprawę z tego, że zapewne jesteś mądrzejszy, lepszy i bardziej sprawny, niż to na co dzień okazujesz, a twój rozwój jest uzasadnionym źródłem satysfakcji. Doskonałość to piękny ideał, ale jeśli stawiasz sobie za cel osiągnięcie doskonałości, nie postępujesz wobec siebie uczciwie. Nie jesteś wtedy wystarczająco czuły i delikatny wobec samego siebie.

WOLA ZMIANY

     Często mówimy o tym, że chcemy się zmienić, ale nie mamy ochoty podejmować wysiłku, który jest do tego niezbędny. Zmiany są możliwe na wiele sposobów, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy skłonni zaangażować się. Szukamy porady. Nie każda porada i nie każda książka wyzwoli w nas proces zmiany, ale po licznych lekturach i wielu rozmowach zwiększasz szansę wprowadzenia uszczęśliwiającej ciebie i innych – zmiany.

     Drugi sposób polega na obserwowaniu modeli – osób postępujących w sposób, do jakiego ty dążysz. Warto dostrzec, że świat jest pełen nauczycieli, którzy pokazują, jak się porozumiewać skuteczniej. Bądź uważnym obserwatorem. Przyglądaj się, co mówią

i robią ludzie, których podziwiasz; nie powielaj ich zachowań, lecz dopasuj je do własnego stylu.

                                                                                                                        Jerzy Binkowski