4 Kwi

Dwie duże dziewczynki w skowronkach

Recenzja książki: Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy. Oprac. Urszula Chęcińska. Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, stron 400, ISBN 978‑83‑2405‑950‑8

Źródło: “PODGLĄD” — Kwartalnik literacki OW SPP nr 1 (20) • 2020, stony: 222-227

 

Dwie duże dziewczynki w skowronkach

         

Joanna Kulmowa, Wisława Szymborska
Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy. Oprac. Urszula Chęcińska. Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, stron 400,
ISBN: 978‑83‑2405‑950‑8

         Czyta się tę książkę od deski do deski, zapominając o oddychaniu. Czy to intrygujący kryminał? Może ta książka jest powieścią otwierająca oczy na istotę miłości dwu kobiet – dziewczynek, uśmiechających się, niezależnie od licznych, codziennych wydarzeń? Może jest to doskonały współczesny poradnik „w drodze do piękna i szczęścia kobiet”?
          Krakowskie Wydawnictwo Znak pod koniec roku 2019 zaproponowało czytelnikom deser estetyczno‑etyczno‑intelektualny Joanny Kulmowej i Wisławy Szymborskiej pod tytułem Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy. Profesor Urszula Chęcińska z Uniwersytetu Szczecińskiego opracowała na 388 stronach epistolografię relacji Wisława Szymborska (1923‑2012) – Joanna Kulmowa (1928‑2018) oraz opatrzyła ją wstępem i posłowiem. Rangę naukową tej precyzyjnie zredagowanej książki potwierdza indeks osób, który wieńczy dzieło.
          Joanna Kulmowa i jej mąż Jan powierzyli prof. Chęcińskiej zasoby archiwum domowego, łącznie z zabytkowymi meblami i obrazami, gdy zdecy dowali się wrócić do Warszawy z trzydziestopięcioletniej (1961‑1996) dobrowolnej „pustelni” w Strumianach w Puszczy Goleniowskiej obok Stargardu i Szczecina. W ten sposób powstała na Uniwersytecie Szczecińskim „Sala Strumiańska” – muzealny ślad po utytułowanej doktoratem honoris causa na tym właśnie Uniwersytecie (2010 r.), poetce.
           Prof. Urszula Chęcińska pisze, że w archiwum strumiańskim, pieczołowicie gromadzonym przez Jana Kulmę, zachowało się 9 listów oraz 70 kartek i kolaży Wisławy Szymborskiej. W archiwum Wisławy Szymborskiej, które znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej i jest własnością Fundacji Wisławy Szymborskiej, zachowało się 125 listów Joanny Kulmowej. Korespondencja między poetkami obejmuje lata 1954‑2011.
Książka ożywia relacje między dwiema osobami o szlachetnym talencie poetyckim, który iskrzy żartem, paradoksem, kalamburem, a zawsze elegancją. Dodaje otuchy świadomość, że są takie osoby jak one – dwie dziewczynki w skowronkach, pomimo trudów codziennego życia.

         Jedna z nich jest bardziej zaangażowana w dialog. Ona też zaproponowała regułę korespondencji: „Ja będę pisała, bo lubię pisać listy, a Ty pisz wtedy, gdy zechcesz; niech moje listy nie wzbudzają w Tobie poczucia winy i konieczności natychmiastowej odpowiedzi. Wiem, że jesteś zaangażowana w prace na wielu polach”. Tak sparafrazowałem propozycję i zapewnienia Joanny Kulmowej.

Urszula Chęcińska i Joanna Kulmowa

         Mogę przypuszczać, że różnica „ilościowa” w zaangażowaniu – 125 najczęściej obszernych i wielowątkowych listów Joanny Kulmowej bierze się z topografii – „konfiguracji powierzchni, uwzględniających jej kształt (rzeźbę terenu) oraz obecność i wzajemne położenie obiektów i punktów charakterystycznych”. Życie w dawnej leśniczówce, w tzw. Różowym Domku na obrzeżach wsi Strumiany, to radykalnie odmienny krajobraz od architektury pięknego miasta Kraków. Cisza inna i czas płynie inaczej. Czas i przestrzeń kształtowała Joanna Kulmowa rytmem swojego serca, barwą uczuć wzbierających przy każdym spojrzeniu na las, zwierzęta (psy, koty, rybki w oczku wodnym), ptaki. U obu Pań istotę twórczości stanowiła wielkość pomysłów i natchnień. Wisława Szymborska ściśnięta była uliczkami starego miasta, obowiązkami redakcyjnymi („Życie Literackie”) i organizacyjnymi (wtedy Związek Literatów Polskich). Przyszła noblistka była „zwarta”, rzeczowa. Posługiwała się często wycinankami, „chwytem scenograficznym” – kolażem. Joanna Kulmowa miała świadomość, że Strumiany to pogranicze obecne w duszach – tutejszych po wojnie: Łemków, zabużan, Wielkopolan, wilniuków, Pałuczan, Kujawian. W Strumiańskim wędrowaniu (wyd. Pogranicze, Sejny 2004, ss. 190) pisała: „Wszędzie tam natrafiałam na pogranicze. Bo pogranicze jest od zawsze i we mnie. Pogranicze powagi i śmiechu, prozy i poezji, infantylizmu i dojrzałości, liryki i satyr”.

          W listach do Wisławy Szymborskiej Joanna Kulmowa przede wszystkim była miła, życzliwa, a niekiedy zachwycona w komentarzach do otrzymywanych wierszy. Zazwyczaj dodawała animuszu interlokutorce i sobie, czasami była zatroskana i cierpiąca. Państwo Kulmowie w 1972 r. już na stałe zdecydowali się opiekować w Strumianach swoimi matkami, matką Joanny – Wandą (1894‑1976) i matką Jana Kulmy – Heleną (1896‑1979).

          Czytelnik odnajduje wiele powodów do radości. Przykładem lekkości i swobody listów niech będzie jeden z dziesiątków półuśmiechów Joanny. Oto w liście z 5 XI 1963 r., umieszczonym na stronie 40, pisze:

U nas nie ma rydzów i Kulma też wyjechał (do NRD – brodatych to wysyłają!), ale za to są olszówki, opieńki, psy, koty, mama robiąca na drutach sweterki, zepsute radio, odlatujące ptaki, koks w piwnicy, woda w kranie, kiełbie we łbie. Przyjedź kiedykolwiek! Może na święta? Co? Ten list piszę takimi wołami, bo przed chwilą pisałam do niedowidzącej ciotki i już tak mi zostało. A może to mania wielkości (…)

          Wielokrotnie wracałem do lektury książki, stosując bardzo osobisty klucz. Rozpoznawałem, o czym piszą poetki, odnajdując treść listów według dat osobistego życia. Synchronizowałem z wydarzeniami i uczuciami własnego życia. Młodzieńcze zainteresowania poezją zaczynałem w liceum, a więc rok 1963, matura – 1967, wydarzenia marcowe w 1968 roku i moja sprawa sądowa – oskarżenie o dążenie do obalenia ustroju Polski Ludowej, potem dramat grudnia 1970 roku, w rodzinnym mieście w Gdyni, rok 1974 i 1975 to lata, gdy zostałem ojcem, 1978 – wybór kardynała Karola Wojtyły z Krakowa na papieża Kościoła, „Solidarność” sierpnia 1980 i nagroda Nobla Czesława Miłosza, cierpienie stanu wojenny 1981‑1983, rok marzeń o wolnej Polsce – 1989… aż do nagrody Nobla dla Wisławy Szymborskiej w 1996. Tropiłem niczym detektyw i odkrywałem znaczenia tych dat w życiu korespondujących poetek. Patrzyłem również na daty, podług których liczyłem, ile lat miała autorka danych fraz, gdy je pisała. Dziwiłem się, gdy wynik obliczenia brzmiał, np. osiemdziesiąt lat. O, żyć w takiej dynamice po osiemdziesiątce!

          Szukałem także śladów zaangażowania religijnego i form pobożności u tych wielkich postaci poezji polskiej.
Wisława Szymborska w listach obiecywała, że przyjmie zaproszenie do Strumian – oazy ciszy, wolności i muzyki lasu. Jednak los nie sprzyjał tym planom. Nigdy nie zagościła w pustelni strumiańskiej. Natomiast plany spotkania się w Krakowie i Zakopanem urzeczywistniły się.

          Jako jeden z najatrakcyjniejszych zabiegów redakcyjnych spostrzegam umieszczenie fotografii rozpoczynającej korespondencję (str. 19) i fotografii zamykającej korespondencję (ss. 368‑369). Na zdjęciu pierwszym widzimy jedynie profil Wisławy Szymborskiej, zaś w sylwetce drugiej osoby odpoczywającej w plenerze możemy domyślić się, po charakterystycznym kapeluszu, że tam siedzi Joanna Kulmowa. Natomiast ostatnie zdjęcie uwiecznia pełną twarz w słońcu – Joannę i pozostającą w półcieniu twarz Wisławy Szymborskiej. Taki jest efekt epistolografii: Kulmowa bardzo się odsłoniła, jest w listach epicka, liryczna i satyryczna, natomiast Szymborska pozostała w półcieniu, zasłoniła się przed światłem.

          Oba zdjęcia w Zakopanem wykonał Jan Kulma, któremu Urszula Chęcińska zadedykowała tę książkę (Pamięci Jana Kulmy), a który jest drugoplanowym bohaterem książki. Jan wybrał służbę poetce‑żonie. Blask jej talentu wystarczał. Ona, poetka, odwdzięczyła się mężowi, pisząc Wio, Leokadio (1964) i później (1990) Suplement mój – Jankowi – do Jego filozoficznego suplementu.

          Wisława Szymborska zwierzyła się kiedyś Kornelowi Filipowiczowi, że Joanna Kulmowa to „przyjaciółka moja i poetka grubo niedoceniona”. Prawda. Zgadzam się. Tak jest od lat. Przypisano Joannie funkcję poetki dla dzieci. Tymczasem zapał moralny i filozoficzny Kulmowej, który może wstrząsnąć czytelnikiem dorosłym, objawia się w każdym wierszu dla dzieci, w każdej satyrze, w każdej sztuce teatralnej i powieści. Dlaczego nie doceniono odpowiednio genialnej Topografii myślenia (2001) bardzo trudno znaleźć sensowną odpowiedź.

          Dramatycznym spostrzeżeniem, które było moim udziałem, gdy przeglądałem w końcu 2019 roku numer sopockiego „Toposu”, stała się lektura list 100 największych polskich dokonań poetyckich. Żadna spośród osób, które złożyły propozycje, nie wymieniła jakiegokolwiek utworu Joanny Kulmowej. Noblistka Wisława Szymborska była.

       Prawdopodobnie staje się tak, że środowiska literackie zgromadzone przy określonym wydawnictwie z czasem ujednolicają, schematyzują swój odbiór, percepcję, oczekiwania. Stają się wtedy „nieprzemakalne” wobec odmiennych form i treści. Mechanizm „naznaczenia” jednym otwiera drogę do istnienia publicznego a innym – także interesującym twórcom i ich talentom – zamyka.

          W moim archiwum przechowuję list Joanny Kulmowej do mnie z 18 września 2004. Dzieliła się ze mną opinią o wielkich poetach:

Teraz mi smutno, że umarł Miłosz, jedyny naprawdę wielki ze współczesnych poetów, bo interesujący się wielością (podkreślenie Joanny Kulmowej) spraw tego świata i stale ze sobą i światem wojujący. Był mi bliski i w tym, i w znajomości formalnego rygoru. No i w miłości do polskiej mowy, co czasem wydawało się u niego patosem – ale to był szlachetny polot romantyczny. Herbert przy nim to betka, a Wisława (mimo lotnego dowcipu) sucha w swojej bezczułości. Papież – niestety – na koturnach, bezcielesny (wybacz).
Różewicz przy ziemi pełza. Tym bardziej żal, że nie ma już Intelektualisty – Miłosza.
Wracam do głupiutkich moich fantazji „krześlakowych” – trzeba robić swoje, na radość przynajmniej tym najmłodszym.
Ściskamy mocno Ciebie i Janę – jedna z najstarszych – Joanna

Profesor Urszula Chęcińska pisała do mnie m.in.:

Wyjaśniam rzeczy ważne:
W 2002 roku Joanna i Jan przekazali Bibliotece Głównej Uniwersytetu
Szczecińskiego pamiątki ze Strumian: meble, obrazy, książki, także archiwum (bez listów). I wyznaczyli mnie na opiekuna naukowego tych zbiorów. Tak powstała Sala Strumiańska.
Kulmowie w 2002 roku zastrzegli, że po śmierci Joanny Kulmowej sala powinna zmienić nazwę na Salę Joanny Kulmowej. Jak wiesz, 13 grudnia 2018 roku zmieniłam nazwę na Salę Joanny i Jana Kulmów. Bo jak można było zapomnieć o Janie! Cieszę się, że mi się to udało. Jan nie żyje. Teraz byłoby trudno znowu zmieniać nazwę.
Jerzy Drogi.
Jan przekazał mi korespondencję do opracowania. Wiedział, że ja nie spocznę, dopóki nie opracuję wszystkiego.
Zgodnie z Jego wolą wszystkie listy po ich opublikowaniu trafią do Biblioteki.
Jerzy! Pracuję nad nową książką. Moje listy nie są takie ważne, są inni poeci i pisarze.
Trzeba dalej walczyć o Kulmową!
(…)

Kończąc prezentację książki prof. Urszuli Chęcińskiej, zwracam się do Niej osobiście:

Pani Profesor! Urszulo!
Czy nie znajdzie się w gronie doktorantów Uniwersytetu Szczecińskiego osoba, która by w pracy doktorskiej podjęła się zaprezentowania Twoich zasobów epistolarnych!?
Wyobrażam sobie książkę pt.
Tak wygląda prawdziwa poetka: korespondencja Joanny Kulmowej i Urszuli Chęcińskiej.
Uniwersytet z Izbą Strumiańską sfinansuje projekt? Prawdopodobnie znajdziesz jeszcze innych mecenasów. Równie prawdopodobne jest, że po Twojej głowie także chodzi podobna myśl. Urszulo, książka Twoja ożywiła Joannę. Gdyby nie zabrzmiało to przesadnie, powiedziałbym: Joanna zmartwychwstała. Twoja obecność jest i dyskretna, i niezbędna (notki źródłowe i wyjaśniające) – to elegancja znamionująca profesjonalizm. Przyjmij mój szacunek, radość i wdzięczność.
Podaj swoje relacje epistolarne z Joanną do publicznej wiadomości. Czytelnicy jeszcze głębiej polubią i uszanują Joannę Kulmową.
Nie chcesz zawalczyć o pamięć o genialnej poetce i dobrym człowieku?
Jerzy Binkowski