2 Gru

DZIEŃ GNIEWU w Teatrze Telewizji

"Dzień gniewu"

DZIEŃ GNIEWU – sztuka teatralna napisana w 1962r. przez katolickiego pisarza, urodzonego w żydowskiej rodzinie - Romana Brandstaettera (1906-1987), leżała przez ponad 50 lat jak wojenny „niewybuch”, którego detonacja stała się iluminacją – świętem Teatru Telewizji Polskiej.

 

Sztukę tę wielokrotnie grały teatry amatorskie, ale po raz pierwszy znalazł się mecenas (TVP) oraz odważny i mądry reżyser, który zorganizował zespół profesjonalistów, który podarował widzom „antyczną tragedię”.

Scenariusz telewizyjny i reżyseria: Jacek Raginis-Królikiewicz

Zdjęcia: Przemysław Niczyporuk

Scenografia: Marcin Buśko

Kostiumy: Izabela Stronias

Muzyka: Marcin Szczyciński, Stanisław Szczyciński

Montaż: Szymon Sabarański

Obsada: Radosław Pazura (Przeor), Rafał Gąsowski (Born), Jan Marczewski (Emanuel Blatt), Natalia Rybicka (Julia Chomin), Daniel Olbrychski (Konspirator), Zbigniew Moskal, Marek Nędza, Michał Barczak, Przemysław Dakowicz (Ojcowie zakonni), śpiewacy zespołu Bornus Consort: Marcin Bornus-Szczyciński, Robert Pożarski, Robert Lawaty, Mirosław Borczyński, Stanisław Szczyciński, Paweł Szczyciński (Ojcowie zakonni), Krzysztof Szczerba (Furtian), Bartosz Warwas, Piotr Kococik (Esesmani) i inni.

W miniony poniedziałkowy wieczór sztuka Brandstaettera, dramaturgia spektaklu, mistrzostwo aktorskie i wszystkie pomocnicze elementy artystyczne, które zintegrowały spektakl (muzyka, psalmodie, stylizowany zaśpiew modlitewny – kadysz , wnętrza klasztoru w Wąchocku i jego widok z lotu ptaka, itd. itp.), stały się jednym z największych, olśniewających wydarzeń artystycznych Teatru Telewizji Polskiej.

DZIEŃ GNIEWU - to tragedia najgłębszej samotności. Cokolwiek uczyni człowiek, aby uniknąć śmierci, wszystko może zamieniać się w przebiegu życia (i akcji teatralnej) w rzeczywistość, koszmar, którego pragnie uniknąć.

Mistrzostwo Brandstaettera, reżysera, aktorów, muzyka, zdjęcia, praca zespołu technicznego – uczyniły wydarzenie wiarygodnym, wzruszającym, wstrząsającym. Próbując wyobrazić samego siebie w podobnym kontekście egzystencjalnym, przeżywałem lęk, niedowierzenie i głęboki ból. Ludzka pazerność, ekscytacja bezwzględną władzą, rozwydrzenie, brak moralnych hamulców, ale także pokora modlitwy i pragnienie zawierzenia Bogu, kruszą się jak przysłowiowy domek z kart. Skończyło się „trzęsieniem ziemi”. Pozostaje szok, gdy dostrzega się, że NIC od nas zależy, że jesteśmy w ramionach FATUM.

Sztuka spełnia wszystkie reguły tragedii greckiej. Fatum ciąży nad człowiekiem, który nie uniknie swego losu - czego klasycznym przykładem jest Edyp czy Antygona Sofoklesa.

Zauważmy jednak, że sprawności intelektualnej widza poddana została do analizy różnica między tragedią a dramatem. Katolik przyjmujący „fatum” zaprzeczyłby swej wierze w Boga – Ojca Wszechmogącego. Katolik nie może używać słowa „tragedia”, jako miary swej niezgody na doświadczenia, które wypełniają jego życie. Dopiero wtedy sens DNIA GNIEWU i podstawowe wartości, z którymi trzeba się zderzyć, staje się najprawdziwszym dramatem, przed którym stanął żyd-katolik i każdy katolik próbujący przybliżyć się do Tajemnicy Boga Miłości, Boga Sprawiedliwości, Boga Miłosierdzia.

Potężne zadania dla rozumu wierzącego Bogu – człowieka.

Jerzy Binkowski

PS.

Mnie zachwyciła grą aktorską Natalia Rybicka – „Ladacznica”. Na tle mistrzowskiej gry postaci mężczyzn: „Żyda”, „Niemca”, „Przeora”, jej gra kobiety zagubionej w pogoni za „kobiecością”, rozszarpała moje serce.

Natomiast Reżyser wspiął się na szczyt maestrii, finezji i metafizyki, gdy fotografował twarz „Niemca” po śmierci. Była to twarz człowieka z szeroko otwartymi oczyma, jakby dostrzegał twarz Boga.

 

Dies irae, dies illa,
Solvet saeclum in favilla:
Teste David cum Sibylla.

Quantus tremor est futurus,
Quando iudex est venturus,
Cuncta stricte discussurus!

Tuba, mirum spargens sonum
Per sepulcra regionum,
Coget omnes ante thronum.

Mors stupebit et natura,
Cum resurget creatura,
Iudicandi responsura.

Liber scriptus proferetur,
In quo totum continetur,
Unde mundus iudicetur.

Iudex ergo cum sedebit,
Quidquid latet, apparebit:
Nil inultum remanebit.

Quid sum miser tunc dicturus?
Quem patronum rogaturus,
Cum vix iustus sit securus?

Rex tremendae maiestatis,
Qui salvandos salvas gratis,
Salva me, fons pietatis.

Recordare, Iesu pie,
Quod sum causa tuae viae:
Ne me perdas illa die.

Quaerens me, sedisti lassus:
Redemisti Crucem passus:
Tantus labor non sit cassus.

Iuste iudex ultionis,
Donum fac remissionis
Ante diem rationis.

Ingemisco, tamquam reus:
Culpa rubet vultus meus:
Supplicanti parce, Deus.

Qui Mariam absolvisti,
Et latronem exaudisti,
Mihi quoque spem dedisti.

Preces meae non sunt dignae:
Sed tu bonus fac benigne,
Ne perenni cremer igne.

Inter oves locum praesta,
Et ab haedis me sequestra,
Statuens in parte dextra.

Confutatis maledictis,
Flammis acribus addictis:
Voca me cum benedictis.

Oro supplex et acclinis,
Cor contritum quasi cinis:
Gere curam mei finis.

Lacrimosa dies illa,
Qua resurget ex favilla
Iudicandus homo reus:

Huic ergo parce, Deus.
Pie Iesu Domine,
Dona eis requiem.
Amen.

W gniewu dzień, w tę pomsty chwilę,
Świat w popielnym legnie pyle:
Zważ Dawida i Sybillę.

Jakiż będzie płacz i łkanie,
Gdy dzieł naszych sędzia stanie,
Odpowiedzieć każąc za nie.

Trąba groźnym zabrzmi tonem
Nad grobami śpiących zgonem,
Wszystkich stawi nas przed tronem.

Śmierć z naturą się zadziwi,
Gdy umarli wstaną żywi,
Win brzemieniem nieszczęśliwi.

Księgi się otworzą karty,
Gdzie spis grzechów jest zawarty,
Za co świat karania warty.

Kiedy sędzia więc zasiędzie,
Wszystko tajne jawnym będzie,
Gniewu dłoń dosięże wszędzie.

Cóż mam, nędzarz, ku obronie,
Czyją pieczą się zasłonię,
Gdy i święty zadrży w łonie?

Panie w grozie swej bezmierny,
Zbawisz z łaski lud Twój wierny,
Zbaw mnie, zdroju miłosierny.

Racz pamiętać, Jezu drogi,
Żeś wziął dla mnie żywot srogi,
Nie gub mnie w dzień straszny trwogi.

Długoś szukał mnie znużony,
Zbawił krzyżem umęczony,
Niech ten trud nie będzie płony.

Sędzio pomsty sprawiedliwy,
Bądź mym grzechom litościwy,
Zanim przyjdzie sąd straszliwy.

Jęcząc, pomnąc win bezdroże,
Wstydem me oblicze gorze,
Szczędź mnie, błagam, Panie Boże.

Ty coś Marii grzech wybaczył
I wysłuchać łotra raczył,
Nie pozwolisz, bym zrozpaczył.

Choć niegodne me błaganie,
Nie daj mi, dobroci Panie,
W ognia wieczne wpaść otchłanie.

Daj mi mieszkać w owiec gronie,
Z dala kozłów, przy Twym tronie
Postaw mnie po prawej stronie.

Gdy uśmierzysz potępionych,
Srogim żarom przeznaczonych,
Weź mnie do błogosławionych.

Błagam kornie bijąc czołem,
Z sercem, co się zda popiołem,
Wspomóż mnie nad śmierci dołem.

O dniu jęku, o dniu szlochu,
Kiedy z popielnego prochu
Człowiek winny na sąd stanie.

Oszczędź go, o dobry Boże,
Jezu nasz, i w zgonu porze
Daj mu wieczne spoczywanie.
Amen

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o