25 Cze

Gaja Kołodziej pisze: Życie nie jest łatwe, inaczej nie miałoby sensu

Jerzy Binkowski poleca książki, które warto przeczytać na wakacjach. Zachęcamy szczególnie młodych!

fot. gajakolodziej.com

„Wystrzałowa licealistka” – (Warszawa 2010, s. 280) oraz „Wystrzałowa maturzystka”  – (Warszawa 2011, s.279) to dwa tomy z życia Melanii Korzeniowskiej, opowiedziane przez jej rówieśnicę Gaję Kołodziej, która używając formy „JA myślę”, „JA wybieram”, „JA ćwiczę”, „JA rozwijam się” itp., itd., arcyistotnie utrudnia  młodym czytelnikom oddzielenie „ja” literackiego od „ja” autorki, czyniąc w ten prosty sposób treść, sens i dynamikę zdarzeń szczególnie wiarygodną. Natłok zdarzeń i młynek nieustająco pracujących zasobów lingwistycznych autorki w kolejnych scenach, przypomina technikę wyrazistych rysunków komiksowych. Równocześnie trudno było mi oprzeć się wrażeniu, że mam przed sobą materiał  na atrakcyjny scenariusz filmowy.  Autorka pokazuje czytelnikom, że równolegle do kolejnych zdarzeń można próbować nadążyć z myśleniem o tych zdarzeniach. Pisarka konstruuje  sens swojej pracy literackiej poprzez  początkowo nieczytelne powiązania zdarzeń, które można złożyć w coraz bardziej zaskakującą pointę, że wszystko łączy się ze wszystkim i co szczególnie ważne, z galimatiasu zdarzeń wyłania się coraz piękniej dorastająca do MIŁOŚCI – postać głównej bohaterki – Melanii Korzeniowskiej.

Co mnie poruszyło i wzbudziło podziw wobec pomysłów młodej autorki?

1.

Świat wewnętrzny Melanii jest przestrzenią nieustannych zmian i nieustającej autorefleksji. Zdarzenia płyną z prędkością spadających wód Niagary i w tym tempie Melania komentuje samą siebie, która nie ufa, i tworzy kolejne interpretacje zdarzeń, w których sumujące się doświadczenie „wymusza” na młodej a inteligentnej osobie, kolejne zmiany poglądów. Bardzo ciekawy jest wątek rodzinny – z mamą, ojcem i bratem. Każda z tych osób ma SWOJE życie. Tkwią w schematycznych rolach, w schematycznych ocenach, w przewidywalnych nawykach. Charakterystyczny układ preferencji „skrzyżowanej” – córki przez ojca a syna przez matkę – wzbudza w czytelniku poczucie prawdy egzystencjalnej. Autorka – Gaja Kołodziej – zdaje się sugerować, iż do zbudowania swojego świata KOBIECOŚCI, dziewczyna potrzebuje większej mocy, siły  do dystansowania się wobec matki. (Jakby rozwojowo potrzebne było dziewczynie odrzucenie matki jako modelu kobiecych zachowań?). Natomiast poczucie bezpieczeństwa dziewczyna kształtuje w relacji z ojcem, który  w mniejszym stopniu stawia wymagania. Jednak gdy stawia wymagania, staje się potworem, którego pragnie się wyeliminować, zabić, żeby tylko nie usłyszeć zastrzeżeń i celnie sformułowanych wątpliwości na temat cech charakteru dorastającej dziewczynki.

Wzruszająca jest walka Melanii o kobiecą niezależność, której cechą konstytutywną mogłaby być szczerość, zwyczajna prostota. Melania cierpi z powodu hipokryzji  rodziców, jednak jej odpowiedzią stało się kłamanie rodzicom, niedopowiedzenia, manipulacja.

I oto otrząsanie się z osobistego fałszu, hipokryzji  staje się  procesem budowania osobistej i wtedy niepowtarzalnej TOŻSAMOŚCI.   Okazuje się, że przeżywane w sumieniu kłamstwo jest  jedynie mechanizmem popychającym Melanię do poszukiwania w sobie wewnętrznej mocy i odwagi, aby żyć po swojemu, czyli w zgodzie ze swoim sumieniem, ze swoimi prawdziwymi pragnieniami coraz głębszego życia. Sprzyja temu procesowi kontakt z osobami unikającymi manipulacji i oszukiwania.

Wzruszająca jest ostatnia scena „Wystrzałowej maturzystki”, kiedy to Melania rezygnuje ze stawiania mamie jakichkolwiek warunków: Melania podejmuje decyzję o wstrzymaniu się przed mnożeniem niedoskonałości matczynych, aby wszystkie słabości mamy ogarnąć, przytulić i WYBACZYĆ, aby cieszyć się pełnią tego, KIM JEST mama. Stało się to możliwe wyłącznie w tym momencie, w którym Melania zaakceptowała SIEBIE W SOBIE, nie odcinając się od swych słabości: współbrzmienie z sobą, które umożliwia współbrzmienie z najbliższymi.

2.

Droga do samoakceptacji nie prowadzi jedynie przez myślenie – „Jak ty by się w końcu zaakceptować”? Gaja Kołodziej umieszcza Melanię w środku dramatycznych i granicznych zdarzeń, w środku różnobarwnych relacji między osobami, dzięki którym Melania dowiaduje się coraz więcej o samej sobie. Poznaje swoje preferencje oraz mocne i słabe strony.

Jako inspirujący spostrzegam pomysł autorki, że warto sugerować, iż w życiu możemy ZROBIĆ znacznie więcej, niż to się nam początkowo wydaje. Melania w szokująco błyskawiczny sposób zostaje „wyrzucona” ze swoich schematów życia codziennego i … okazuje się, że drugie życie (pełne pasji i niesamowitego zaangażowania) – daje się zmieścić w DOBOWYM RYTMIE. Wymagało to wprowadzenia kapitalnych zmian w organizowaniu samej siebie, wobec upływającego czasu, na który to fakt nie mamy żadnego wpływu.

Melania spotkała osoby, które zechciały się z nią dzielić swoimi dyspozycjami i umiejętnościami oraz sprawnościami, a cechą szczególną tych osób była DYSCYPLINA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Wydaje się, iż autorka mówi, iż dyscyplina potrzebuje bazy, którą stanowi kondycja i sprawność fizyczna. Dzień w dzień, nawet przy wydawałoby się „śmiertelnym zmęczeniu”,  Melania nie rezygnowała z zaprogramowanych treningów wytrzymałościowych, szybkościowych, sprawnościowych. Dziewczyna, która unikała lekcji wychowania fizycznego, pisząc „babskie usprawiedliwienia”, pod koniec roku szkolnego zapewnia nauczycielkę w-f, że pobiegnie w zawodach lekkoatletycznych, aby reprezentować szkołę w biegu na 800 metrów! Kto odrobinę uprawiał sport wie, że bieg na 800 metrów  jest szczególnie eksploatujący, gdyż jest przedłużonym sprintem, co wymaga ogromnej wytrzymałości i szybkości.  Prawdopodobnie poczucie własnej wartości bazuje w okresie dorastania na radosnej dynamice ciała (oddech, mięśnie) i świeżej wrażliwości  zmysłów: wzroku, słuchu, węchu, dotyku. Sprawność fizyczna, za którą idzie jasność umysłu, domaga się ogromnych inwestycji CZASU i ŻARLIWOŚCI , której podstawowym wskaźnikiem są wiadra wylanego potu.

3.

Gaja Kołodziej w swoich książkach prowadzi czytelników poprzez różnorodne dialogi swojej bohaterki ze spotkanymi mężczyznami. Melania wielokrotnie deklaruje, że szczególnie cieszy się życiem, gdy w środowisku w którym przebywa, odnajduje „ślady  testosteronu”. Okazuje się, że wyznaczenie przez młodą Kobietę GRANIC, skutkuje pełnymi uśmiechu  i obustronnego szacunku – relacjami. ONI – mężczyźni – potrafią być opiekuńczy, choć nigdy nie zrezygnują z okazji  do przypomnienia, że za rzeczowością kontaktu skrywa się zawsze obecna „męskość”, która „ wymusza”  na mężczyznach zachowania „godowe”, czyli takie, które sugerują przejście w wymiar relacji ciepłych i intymnych. Mężczyźni nie mogą nie dostrzegać atrakcyjności Kobiety, dysponującej pięknem walorów swego ciała. Melania faktem stałego naporu na zwiększanie bliskości fizycznej, nie gorszy się. Wie, że prawdopodobnie inaczej być nie może. Melania dostrzega również piękno męskiego ciała, męskiej siły, sprawności i wytrzymałości i potrafi się fascynować odmiennością psychofizyczną mężczyzn, jednak w sposób naturalny wyznacza sobie i mężczyznom GRANICE.  Wtedy  okazuje się, że relacja Kobieta – Mężczyzna staje się źródłem uśmiechu, radości, poczucia bezpieczeństwa, szacunku, dumy.

Próbując podsumować pragnę podkreślić walor moralny książek, w których autorka tworząc świat podstawowych wartości, omija  jakiekolwiek formy umoralniania wprost  poprzez pouczanie, krytykowanie, nakazywanie, osądzanie.

Autorka skrzętnie omija problemy religijne, nie omieszkując jednak zadeklarować, iż Melania – bohaterka powieści – straciła wiarę w Boga, gdy straciła zaufanie do ludzi, począwszy od utraty zaufania do mamy. Książka „Wystrzałowa maturzystka” kończy się powrotem do jeszcze niedawno niewyobrażalnej bliskości i ufności w relacji z mamą.

Gdyby życie było łatwe, nie miałoby sensu.

Białystok, 25.06.2013 r.