Serce jak złowy gołąb okladka %Jerzy Binkowski%

Jak pokonać wroga?

Naturalnym zachowaniem zwierzęcia – psa, w sytuacji zagrożenia, jest warczenie oraz szczerzenie kłów, a nawet atak.

tandem 0 icon %Jerzy Binkowski%
 

Dlaczego ludzie „warczą”, walczą – rzucając niechętne spojrzenia i potok nieżyczliwych słów nawet wtedy, gdy nikt ich nie atakuje?

Hańbiąca godność ludzką cecha wzajemnej wrogości człowieka do człowieka idzie poprzez historię świata, zostawiając krwawe plamy morderstw, wojen, ludobójstwa.

DLACZEGO?   DLACZEGO?   DLACZEGO?

Jako naród stanęliśmy przed szansą uszanowania człowieczeństwa każdego z nas, poprzez deklarowaną przez Prezydenta Andrzeja Dudę, rezygnację z metod walki politycznej, która wyniszcza nas wzajemnie.  Deklarację o niepodejmowaniu działań zemsty za przemysł pogardy minionych ośmiu lat złożył także Pan Jarosław Kaczyński, prezes zwycięskiego w ostatnich wyborach ugrupowania.

Wydawałoby się, że radość, która ogarnęła większość uczestników „walki” wyborczej, najbardziej uzasadniona jest wśród osób, które czerpią poczucie sensu życia w egzystencjalnej wizji życia chrześcijanina. Większość tej społeczności stanowią członkowie kościoła katolickiego.

Nic z tych rzeczy. Są tacy, którzy zaprzeczają wspólnotowej wartości chrześcijaństwa. Fakty?
Oto cytat z wypowiedzi księdza Adama Bonieckiego z 3. strony najnowszego numeru „Tygodnika Powszechnego” (Katolickie pismo społeczno-kulturalne, Kraków, 8 listopada 2015). Proszę wybaczyć, że cytuję naprawdę długi fragment.(p.cyt.)„Powinienem więc cieszyć się, że zwyciężyła partia, która odwołuje się do wartości chrześcijańskich. Ale się nie cieszę. W naszym wieloświatopoglądowym społeczeństwie stanowienie prawa wymaga społecznie akceptowanego systemu wartości. Wiele chrześcijańskich wartości – bez chrześcijańskiej etykiety, taką akceptacją się cieszy, jak np. ogłoszona przez chrześcijaństwo równa godność wszystkich ludzi. (…) Chrześcijańskie korzenie ma uznanie takich wartości jak prawa człowieka, solidarność ze słabszym, godność ludzkiego życia i wiele innych. (…)
Nie cieszę się ze zwycięstwa pod świętymi sztandarami, bo wątpię, by ta „katolicka” partia mogła oprzeć się pokusie wciągania Kościoła w swoje gry polityczne. A pokusy, przed którymi staną ludzie Kościoła? Czy będą protestować wobec poczynań niekoniecznie zgodnych z Ewangelią, jak np. zapowiedzianym w 2011r. przez Jarosława Kaczyńskiego przywróceniem kary śmierci? Podsumowując moje obawy, zacytuję Wergiliusza:  – „Timeo Danaos et donna ferentes” –  „Nie wierzę Grekom, nawet gdy przynoszą dary” – mówi w „Eneidzie” trojański kapłan Laokoon. Chce przestrzec swych rodaków, rozentuzjazmowanych, bo Grecy nie dość, że odstąpili od murów, to jeszcze pozostawili im w prezencie drewnianego konia.” (k.cyt.)

Oto pointa kapłana kościoła katolickiego, który powołuje się na wymyślone dla potrzeb literackich słowa postaci kapłana z innej epoki i zupełnie innej religii. Religii przed Chrystusem. Prawdopodobnie intencją autora było podkreślenie uniwersalizmu przesłania, zawartego w dorobku światowej (europejskiej) humanistyki. Jednak wszystko w interpretacjach świata mogłoby się zmienić, gdyby realni, w konkretnych okolicznościach epoki żyjący kapłani, pomagali wierzyć z nadzieją, że przesłanie miłości Jezusa Chrystusa ma sens i staje się zobowiązaniem dla wyznawcy Chrystusa.

Cały „wstępniak” Redaktora Honorowego nadaje się na materiał szkoleniowy. Temat szkolenia: m a n i p u l a c j a.  Adepci „sztuki dziennikarskiej” mogą ćwiczyć swój talent, pisząc błyskotliwe riposty na temat uogólnień, głupot i niekonsekwencji autora. Mogą też iść podobnym stylem autora, w kierunku budzenia niechęci wobec duszpasterzy bezskutecznie przez wieki nawołujących oraz zachęcających do naśladowania Chrystusa.  A pokusy, przed którymi staną ludzie Kościoła? Teraz duszpasterze i wierni będą mieli szczególne pokusy, gdy zarządzający nawą państwową, zechcą sterować w kierunku państwa prawa i sprawiedliwości!

Nie dociera do tego starszego Pana krzywda, którą zrodziła prowadzona przez osiem lat polityka parlamentarna ugrupowania, które właśnie przez swoje nienawistne a starożytne „dziel i rządź” – utraciło mandat społeczny do zarządzania. Pisze o krzywdach wyrządzonych przez telewizję TRWAM i Radio Maryja, nie wspominając o bucie, arogancji, chamstwie i manipulacji ośrodków głównego nurtu masowego wpływania na interpretację zdarzeń (jakże czasami dramatycznych i wieloaspektowych).

Jakże łatwo postrzegać taką „literaturę” starszego człowieka, kapłana, jako objaw niechęci i wrogości wobec inaczej  interpretujących fakty życia państwowego. Posuwa się nawet ksiądz Adam Boniecki do wykorzystania, symbolicznie, nazwiska Pana Jarosława Kaczyńskiego, umieszczając je w kompromitującym tegoż człowieka kontekście mściwości, przypominając, że kiedyś (4 lata temu) zapowiedział on staranie o przywrócenie kary śmierci. Skoro prezes,   to z pewnością całe ugrupowanie jest mściwie gotowe na przywrócenie najbardziej dramatycznej formy sprawiedliwości, którą bywało skazanie na śmierć winnego.

Jak powstrzymać niechęć i rodzącą się wrogość wobec takiej prezentacji „katolickiego” ośrodka, które w nakładzie kilkunastu tysięcy, konsekwentnie nie poszukuje sposobów na budowanie wspólnoty państwowej? Wspólnoty CHRZEŚCIJAN? Chrystusowej wspólnoty!

JAK POKONAĆ WROGA od wielu lat podpowiada nam starsza od księdza Bonieckiego – piękna, mądra, fascynująca precyzją słowa i wizją człowieka, poetka – JOANNA KULMOWA.

Serce jak złowy gołąb okladka %Jerzy Binkowski%Serce jak złowy gołąb okladka %Jerzy Binkowski%Prawie 30 lat temu inscenizowałem Jej opowiadanie na scenie Teatru „BANIALUKA” w Bielsku-Białej, pt. „SERCE JAK ZŁOTY GOŁĄB”. Oto najkrótsze z możliwych streszczenie:
Dzielny „Żołnierz”, prawdziwy wojak, na przepustce pomógł wydobyć z gęstwiny krzaków pisklę gołębicy, które bezradnie kwiliło. W podzięce otrzymał od „Gołębicy” kulę, która niechybnie zabije, ale tylko i jedynie, PRAWDZIWEGO WROGA. Dwukrotnie żołnierz zostałby mordercą, strzelając do „Księcia” i do „Komandora Głównego”, ale kula odbijała się po celnym strzale i wracała do karabinu dzielnego „Żołnierza”.  

Na chwilę oddaję głos Poetce, cytując zakończenie:

„Tuż nad wodą się pochylił, widzi, jak mu piękności żołnierskiej ubywa. Sam sobie spogląda w oczy. Wie, kto mu najgorszym wrogiem. Kto mu ciągle podpowiada złą nienawiść. Kto dwa razy o mało nie uczynił go mordercą. Któż by, jeśli nie on sam! On, żołnierz. Taki żołnierz!

– Do trzech razy sztuka. Na wroga , kulo niechybna!

Huknął strzał, zapachniał proch spalony, złota kula odskoczyła od piersi żołnierza i szerokim łukiem poleciała do wody – tam właśnie, gdzie złociła się wieczorem pierwsza gwiazda, gdzie zawisnąć miał medal za dzielność.

– Przeklęta gołąbko – szepnął żołnierz. – Przecież ten wróg był na pewno prawdziwy!

Czuł dziwne trzepotanie pod mundurową bluzą z czerwonymi wyłogami. Mdlejącymi palcami szarpnął srebrne pętlice – i uwolnił z piersi serce, które złotym gołębiem wzbiło się lekko nad staw, lecąc coraz wyżej i radośniej, jaśniejąc w słońcu jak odnalezione pisklę gołębicy.

Co w nim żywe było, przetrwało: serce jak złoty gołąb.”

Refrenem mego spektaklu były wielokrotnie wyśpiewane słowa Joanny Kulmowej:

Nie szukaj wrogów wokoło, twoje serce gołąb złoty, złoty gołąb.

Niech się nie trwoży darmo. Daj mu ciszy ziarno , jedno, jedno ziarno.

Podobne wpisy: