21 Cze

Jesteśmy jak owce?

Łąki są zielone

Maki są czerwone

Chabry niebieskie

 

Jasno różowy kąkol

bywa lekko fioletowy

zawsze jest trujący

 

Jakie są prawdziwe motywy wstrzymywania się niektórych Pasterzy od zachęcenia swoich owieczek do ponownego wyboru katolickiego „baranka” na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej? Co powoduje władzami katolickiej (w nazwie) uczelni, aby jednego ze swoich pracowników postawić pod pręgierzem krzyków o nietolerancji, gdy on odważnie mówi o grzechu sodomii i pedofilii? Czyimi uczniami są ci kapłani, którzy wstrzymują się przed publicznym poinformowaniem, kogo uważają za komediantów, a kogo spostrzegają jako osobę godną reprezentowania państwa polskiego? Kto z grupy osób-kandydatów igra ze świętej wiary, tradycji i historii narodu? Kto z nich agresywnie szkaluje i rzuca oszczerstwa, oraz kto z kandydatów nie rozróżnia tego, co polskie, od tego co niemieckie lub rosyjskie? Jak doszło do takiego zatracenia sumienia, dobrego smaku i aż takiej poprawności politycznej? Czego oczekują od swoich owieczek tacy biskupi i kapłani, którzy jedynie mamroczą o grzechu?

Przecież każdego dnia w liturgii Kościoła Powszechnego wspomina się i powołuje się w naukach, w homiliach i kazaniach na osoby określane jako święte, a ceną czci i wystawienia tych osób na ołtarze była najczęściej ich jednoznaczna deklaracja, że panem życia i męczeńskiej śmierci jest Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty?

Już wiem. Episkopat nasz, krajowy, wierzy w nas!!! Wierzy w obecność Ducha Świętego w naszych sercach i umysłach. Wierzy, że nie będziemy zaprzańcami – że nie wyrzekniemy się wiary, nadziei i miłości. Są pewni, że sami doskonale rozpoznajemy, co jest dobrem a co złem, przecież wiele razy słyszeliśmy już w budynkach kościelnych, jaka jest różnica między grzesznym życiem a świątobliwym.

To dobry pomysł: zostawić owieczki, gdy mają już własne łąki, własne pastwiska i niech się na nich rządzą, jak Bóg przykazał. Dość gadania. Dość pouczania. Przecież wolność jest kardynalnym zadaniem każdego człowieka ochrzczonego w Duchu Świętym!

Nikt nie jest gorszy ode mnie – taką zachętę do porządkowania emocji usłyszałem od jednego z kapłanów w sutannie nie różowej (delikatnie fioletowej), ani kardynalskiej. Nie sugeruję, że niektórzy biskupi polskiego episkopatu są gorsi ode mnie. Są ludźmi. W herbie każdego nowo powołanego biskupa znajduje się zieleń. Nie tracę nadziei. Miejmy nadzieję.

I nie wyrywajmy kąkolu za wcześnie, dopóki zboże nie wzrośnie.

Jerzy Binkowski