24 Lut

Kandydat na Prezydenta RP chce zostać ojcem – w drodze ku pełnej męskości

Jest nowoczesnym i odważnym mężczyzną . Lubią go kobiety.

Właśnie kobiety wybrały go (w statystycznej większości) na prezydenta miasta i do Parlamentu Europejskiego. Jest ładny, przystojny. Uśmiecha się i przyjemnie pachnie. („Ponad wszystkie zapachy kocham zapach twej pachy” – żartuje Jan Sztaudynger). Ze swadą mówi o równości.

Słowo „równość” jest według niego tak czytelne i jednoznaczne, że nawet nie trzeba zmiany Konstytucji, aby uchwalić ustawę o równych prawach par homoseksualnych z prawami oraz obowiązkami par małżeńskich, z natury rzeczy heteroseksualnych. Robert Biedroń chce mieć dzieci. Tak rozumiem motywy jego zaangażowania w uprawomocnienie możliwości wychowywania dzieci przez pary osób homoseksualnych.

Potraktujmy go chociaż przez chwilę poważnie. Jego zachowanie nie jest tylko błędem w myśleniu osoby ogarniętej ideą posiadania praw – prawa do wszystkiego, co człowiek pragnie, aby mieć prawo. Osoba homoseksualna przecież także tęskni za czynieniem czegoś, co czyni większość mężczyzn. Większość mężczyzn z radością patrzy na swoje nowonarodzone dziecko, które urodziła mu żona. Bierze w ramiona najdelikatniej (nie ma czynności delikatniejszej i bardziej wzruszającej) i unosi dziecko z dumą ponad własną głowę. W uniesieniu mówi szczęśliwy: „Mój syn! Nasze dziecko! Podobny do mnie. Wykapany tata” , albo w dwa lata później: „Jaka ona jest piękna! Podobna do Ciebie, moja żono”. Czy można nie tęsknić za takim doświadczeniem?

Małżeństwo i posiadanie dzieci to nie jest tylko dopełnienie naszego dorastania do męskości. Małżeństwo jest urzeczywistnieniem pełnej męskości, gdyż miarą pełni męskości jest nasza zdolność do małżeństwa i rodzicielstwa. Odpowiedzialność za osobę słabszą jest podstawowym zobowiązaniem, które przekazał nam Stwórca. Boskie zobowiązanie brzmi: „ …rozmnażajcie się i czyńcie ziemię sobie poddaną”.

W ramach poglądów charakteryzowanych dzisiaj słowem „lewicowiec” lub „liberał’ nie dopuszcza się do możliwości, że z homoseksualizmu można zrezygnować, na rzecz odkrycia cudownego faktu uzupełniania się w relacjach kobieta – mężczyzna, dopełniania się wzajemnego. W „rewolucyjnych” przestrzeniach ideologii lgbt wszystko jest płynne, nawet płeć można zmienić, można przyjąć, że data urodzenia jest nieważna, że kolor skóry to również tylko umowa, ale nie można zmienić determinanty zwanej homoseksualizmem. Otóż, nie!

Alan Medinger w książce Podróż ku pełni męskości, która ukazała się w 2005 roku w poznańskim wydawnictwie W drodze (ss.292). pisze, że książka ta powstała z myślą o tych, którzy pragną przezwyciężyć swoje homoseksualne skłonności. Autor, osoba homoseksualna przez trzydzieści lat, prezentuje kolejne etapy rozwojowe dorastania do męskości, bez dróg na skróty. Utrzymuje, że jeżeli osoba homoseksualna nie ugruntowała męskiej tożsamości będąc chłopcem, może to zrobić – jeśli chce – w wieku dojrzałym. Dookreśla warunki. Pokazuje na czym polega męskość i jakie ma znaczenie, oraz jak ją realizować w zgodzie z uniwersalnym Bożym planem.

Chłopak w wieku dojrzewania postrzega męskość jako nagrodę, którą się zdobywa, a pogoń za męskością dostarcza energii wszystkim jego poczynaniom. Stanie się mężczyzną oznacza możność przeniesienia spojrzenia z własnej osoby na otaczający świat – ekscytujący, stanowiący wyzwanie i pełen nieograniczonych możliwości. Taki jest cel waszej podróży i warto uczynić wszystko, by do niego dotrzeć – zwraca się do mężczyzn homoseksualnych.

Być przywódcą, być prezydentem to zadanie nie tyle dla odważnych, ale przede wszystkim mądrych, rozważnych, odpowiedzialnych, z otwartą wyobraźnią, empatią. „Ojcem” narodu może zostać człowiek szczególnej pokory i pobożności, gdyż staje przed najpełniejszym zadaniem – poprowadzeniem narodu w stronę Wieczności.

Dowódcą sił zbrojnych (obronnych) i wszystkich innych zdrowych mocy ojczyzny zostaje się nie przez seksualność a poprzez dojrzałą duchowość.

Szukajmy odpowiedzi, jakim człowiekiem jest kandydat na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Jerzy Binkowski