KANTATA PRZEMIENIENIA

KANTATA PRZEMIENIENIA

Rok wydania:     2014
Wydawnictwo:    Edycja Świętego Pawła, Częstochowa
Forma wydania:  płyta DVD oraz książka
ISBN:                  978-83-7797-433-9
Libretto:              Jerzy Binkowski
Muzyka:              Jakub Milewski

Fascynująca muzyka Jakuba Milewskiego oraz inspirujące słowa poety Jerzego Binkowskiego czynią z tego nagrania LIVE w katedrze białostockiej szczególnie piękną propozycję nie tylko dla melomanów, ale dla wszystkich pragnących przeżywać radość płynącą z bogatego skarbca kultury Podlasia. Twórcy nakreślili wzruszający obraz człowieka, dojrzewającego do głębokiej  nadziei, która rodzi się w kontakcie z tajemniczym wydarzeniem eucharystycznym w Sokółce. Przesłaniem KANTATY PRZEMIENIENIA jest zachętą do wiary w sens życia i takiej przemiany, która prowadzi do wzajemnej życzliwości we wspólnej ojczyźnie.

Lista utworów:

  1. Uwertura
  2. Narodzenie
  3. Matka
  4. Powrót dziecka marnotrawnego
  5. Gloria na skrzydłach tęczy
  6. Modlitwa ufającego - Gospel
  7. Życie, ach życie
  8. Ty i ja
  9. Finał
  10. Psalm wdzięczności

Zobacz koncert Kantata Przemienia:

Czytaj Świadectwo o Kantacie Przemienienia =>

Czytaj CUD KANTATY PRZEMIENIENIA =>

JERZY BINKOWSKI
„Kantata Przemienienia” i WYDARZENIE EUCHARYSTYCZNE w Sokółce.
Mam pewność, że mój starszy wiek a w nim praca nad duchowością osoby ochrzczonej, upoważnia mnie i zobowiązuje do dokonania podsumowań życiowych zdarzeń.
Stałym doświadczeniem w mym życiu było poczucie przynależności do WIELKIEJ TAJEMNICY DOBREGO ISTNIENIA, bycia uczestnikiem Niewysłowionej Tajemnicy poczucia sensu życia.
Niezależnie od okoliczności i wydarzeń zewnętrznych było i jest we mnie delikatne uczucie przynależności do takiego systemu wszechświata, w którym będąc cząstką nieskończoności, jestem osobą potrzebną a nawet konieczną dla tego „systemu”.
Nieskończoność – Wieczność nabrała we mnie kształt EUCHARYSTII.
Jako 5 letni chłopiec zostałem pobłogosławiony przez księdza Wojciecha Zielińskiego, proboszcza parafii św.Andrzeja Boboli w Gdyni – Obłużu, który pozwolił mi przystąpić do wczesnej komunii świętej.

Posługa pięcioletniego ministranta, który chcąc stanąć u stopni ołtarza nauczył się ministrantury po łacinie (Introibo ad altare Dei – ad Deum Qui laetificat juventutem meam … itd.) – to fundament mojej religijności, którą zbudowali wraz ze mną moi Rodzice: Stefania-Regina i Hieronim-Jerzy a także Babcie: Marianna i Witalia oraz stryj – ksiądz Edmund Binkowski.
Tajemnica liturgii, uroczysta i szczególna tonacja głosu i śpiewu kapłanów oraz pełne grozy SŁOWO, czytane i wypowiadane w moim kościele, stawało się zaczynem sumienia. Jako dziesięcioletni chłopiec miałem jedno wielkie, wspaniałe marzenie: być świętym. Chciałem żyć inaczej, niż biblijni „bohaterzy” – grzesznicy. Jednoznaczność („tak” – „tak”, „nie” – „nie”) czyli świętość była moim pragnieniem i wielką tęsknotą. Świętość dziecka urzeczywistniałem przez bezwzględne posłuszeństwo. Babcie i Mama mogły na mnie liczyć. Zdarzały się fazy, kiedy naprawdę żyłem posłuszny przyjętym zobowiązaniom.

Tak, moją największą życiową przygodą trwającą do dzisiaj, jest mój Kościół. Rdzeniem, osią tej przygody jest powolne, krok po kroku, jest odkrywanie, że historia Zbawienia – biblijne historie dotyczą mnie samego, że granica między dobrem a złem nie dotyczy grupy ludzi, innych, nie dotyczy narodów, państw czy rasy, nie jest tylko opowieścią o zdarzeniach, które były, lecz jest mapą mojego życia i życia każdego człowieka. Miłość jest DROGĄ, na której dobro nie jest zależne od mody i stroju, natchnionego oblicza, spełnianej czasowo funkcji, rangi zawodu, przynależności partyjnej (jakże doborowe towarzystwo miał Judasz)…

Coś szczególnego i wielkiego zaczęło się dziać w moim sercu, gdy z pełną bezradnością a także zawierzeniem, przystało me serce na fakt smugi cienia, słabości, osobistego grzechu. Wzrosła wtedy gwałtownie we mnie czułość codzienna, troska i wyrozumiałość wobec najbliższych i wszystkich innych spotykanych osób. Przebaczenie nabrało charakteru osobistego doświadczenia a nie tylko postulatu współczesnej katechetyki czy psychologii. Siedemdziesiąt siedem razy przebaczaj.
Czterdzieści lat wędrowania po pustyni. Właśnie tyle lat pracy duchowej upłynęło, aby zobaczyć Ziemię Obiecaną; osobista świadomość, do której dotarła intuicja Dobrej Nowiny o tym, że jest się ZBAWIONYM MOCĄ MIŁOŚCI, która objawia się także darem wolności. DEKALOG jest jedynie zapisem reguł na kamiennych tablicach dopóty, dopóki nie zmienię ich w sobie na dobrowolnie przyjęte i całym sercem realizowane przesłanie, które Jezus Chrystus w pełni urzeczywistnił.

Właśnie teraz coraz częściej dostrzegam, że mój Kościół jest znakiem Bożej Czułości i Bożego Miłosierdzia. Ileż lat minęło zanim dotarło do mnie, że w Biblii – Świętej Księdze Ksiąg – otrzymałem zapis wszelkiego możliwego zła, które może być dziełem człowieka, ale nie jest człowiekiem. Nawet gdyby w mojej głowie nie powstała żadna myśl, to ja nie przestane być dziedzicem Boga samego, I to wewnętrznie mnie zobowiązuje. W mojej wewnętrznej wolności mogę zobowiązywać się do czynów miłości. Chrystus może się narodzić także we mnie!
Mogę! Nie - „Muszę”. Jakże honorowe, jakże godne jest życie człowieka, który poczuje się odpowiedzialny za MIŁOŚĆ. Pomimo grzechu, a być może dlatego, że nie grzeszy dobrą wolą – zawsze jest w ramionach Boga.

Ważnym ciągle pozostaje fakt, że formę i treść swej przynależność do Kościoła budowałem poprzez studia w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Spotkanie i studiowanie u takich profesorów jak Karol Wojtyła, Wincenty Granat, Albert Krąpiec, Stanisław Kamiński, Józef Pastuszka, Stanisław Łoś, Jerzy Strojnowski, Zdzisław Popiórkowski, Zenomena Płużek, Zofia Sękowska, Teresa Kukołowicz, Maria Braun-Gałkowska.

W Lublinie pokochałem piękną, czułą, mądrą Kobietę, która urodziła się we wsi Trofimówka, kilkanaście kilometrów od Sokółki a studiowała na Wydziale Pielęgniarstwa Akademii Medycznej. Sokółka nie była dla mnie ważnym punktem na mapie mego życia, choć informacja, że uczyła się w liceum, gdzie również przygotowywał się do matury dzisiejszy ksiądz arcybiskup archidiecezji gdańskiej, stanowiła zabawne skojarzenie, że ksiądz Głódź spełnia swoje życie w Gdańsku, zaś ja – gdynianin, czynię to w okolicach Sokółki.
Aż przyszła taka chwila, gdy na początku 2013 roku zadzwonił telefon od nieznanego mi młodego człowieka, studenta Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie – Jakuba Milewskiego z zapytaniem, czy zechcę napisać libretto do kilkuczęściowego, już istniejącego zapisu muzycznego, dla którego trzeba znaleźć słowa uwielbienia wydarzeń eucharystycznych; miały one miejsce 5 lat temu w Sokółce. Tajemnica eucharystii objawiona w kościele św. Antoniego w Sokółce była mi o tyle bliska o ile sam siebie pytałem, czy Bóg objawia się „tu i teraz” na tej ziemi dlatego, że spostrzega wiarę Kościoła tu mieszkającego, jako wiarę szczególnie głęboką, czy wręcz odwrotnie: uderza nas swoją TAJEMNICĄ, abyśmy przemieniali swoje życia na głębszą i coraz pełniejszą miłość człowieka do człowieka.

Młody człowiek, kompozytor, przyjechał do Białegostoku, abyśmy się poznali. Przedstawił swoje intencje np. podział na części, zwrotki, akcenty muzyczne oraz prosił, abym połączył kolejne części refleksją religijną i poetycką. Zażądałem czasu. Trzy miesiące. (Praca trwała 6 miesięcy.) Określiliśmy w przybliżeniu terminy. Zgodziłem się, głównie zafascynowany możliwością sprawdzenia swego warsztatu poetyckiego. Poczułem, że absolutnie niespodziewanie mogą włączyć się w powstanie czegoś, co może stanowić zwieńczenie mej drogi poetyckiej. Przed laty napisałem swoją mszę świętą, którą dedykowałem wspomnianemu już stryjowi, księdzu Edmundowi Binkowskiemu. Zatytułowałem ją: WYGNANIE BOGA i wydałem w Białymstoku (1992r.) Użyłem tam, na oznaczenie stałej części mszy świętej – Przeistoczenie – określenie MYSTERIUM i napisałem: „Na Górze Przemienienia JEST/ jak diament podniesiony do potęgi”.

I cudowne było odkrywanie, że kompozytor coraz bardziej jest zachwycony tym, co otrzymuje w odcinkach. Wysyłając e’mailem poszczególne fragmenty, pisałem: „Jakubie, ale czy to da się zaśpiewać ???” Bywały chwile rozczarowanie, gdy młody i dobrze wychowany chłopak przepraszając mnie - o kilka pokoleń starszego - prosił, abym poszukał jeszcze raz, wśród konkretnej ilości sylab i w aurze zaproponowanej muzyki – sensowne i wzruszające słowa. Moja praca była rozwiązywaniem krzyżówki rytmów muzyki i zasobów (bogactwa?) swego języka poetyckiego, który jest przecież konstytutywną cząstką mojej samoświadomości.
Żadne słowa nie wyrażą TAJEMNICY. Dlatego też pomiędzy muzyczno-wokalnymi częściami, Narrator jedynie pyta. Pytaniami pragnie zachęcić wszystkich słuchaczy do pogłębiania tożsamości religijnej swego serca i umysłu. Jako autor całości uświadomiłem sobie w pewnym momencie, że pragnę pomóc sobie i każdemu człowiekowi w budowaniu nadziei, iż będąc w drodze ku BOŻEJ PEŁNI popełniamy błędy, grzeszymy i nie ma innego sposobu na nadzieję, jak wzbudzenie w sobie najgłębszej ufności, że Bóg kocha grzeszników. Dlatego też jedna z części zatytułowana jest: JEZU UFAM TOBIE.

Pragnę, aby każdy uczestnik Eucharystii odnalazł w libretcie poczucie głębokiej przynależności do Kościoła obejmującego wszechświat. EMMANUEL! BÓG JEST Z NAMI. Nie ma się czego bać. BÓG objawia się zdarzeniem nie podlegającym rozumowi i pyta: „Co chcesz z tym faktem zrobić?”. Może wśród pytań ważne jest: CZY ZECHCESZ PRZEMIENIĆ SWOJE ŻYCIE? Może rozpoznasz w końcu, co to jest MIŁOŚĆ, ta codzienna czułość, którą możesz ofiarować każdemu bliźniemu, który przecież od Boga pochodzi?
Najbardziej przeżyłem pracę nad tą częścią KANTATY PRZEMIENIENIA (tytuł jest moim pomysłem ), którą nazwałem: „Powrót dziecka marnotrawnego”. Wtedy rzeczywiście ogarnęła mnie nadzieja, że wyrażę bunt najmłodszego pokolenia młodzieży, gdy zagubiona, odrzuca myśl o BOGU WSPANIAŁYM, WSZECHMOGĄCYM I MIŁOSIERNYM. Moja myśl i intencje wprost opiekuńcze skierowane były na nastolatków i każdego człowieka w fazie buntu, zagubienia.

Kantata nie jest zwykłą historią Cudu (tę możemy znaleźć w innych publikacjach, także książkowych), lecz inspirowaną cudem opowieścią o człowieku w różnych etapach swego życia, począwszy od narodzenia (narodziny świadomego uczestniczenia w Kościele) przez liryczne oraz dramatyczne i radosne chwile życia człowieka, aby w finale wielbić WSZECHMOGĄCEGO, który objawił się w konsekrowanym opłatku komunijnym, w kościele św.Antoniego Padewskiego w Sokółce.
Marzyłem o zachwycie nad formą i treścią wykonania prapremierowego w Katerdze Białostockiej, 18.10.2013r. Pragnąłem uniesienia słuchaczy (około 10 miesięcy współpracy)oraz takiego uniesienia, którego owocem będą ciche PRZEMIENIENIA w sercach słuchaczy obecnych na koncercie.

Oto fragmenty recenzji, omówienia koncertu w tygodniku „NIEDZIELA” Z 3.11.2013r. autorstwa księdza Mariusza Boguszewskiego:
„Podczas premiery białostocka archikatedra była wypełniona po brzegi. Wśród dostojnych gości był m.in. metropolita białostocki apb prof. Dr hab. Edward Ozorowski.
W przedsięwzięciu wzięło udział blisko 80 osób: Orkiestra Symfoniczna z białostockiego Uniwersytetu Muzycznego, Chór Politechniki Białostockiej oraz czworo solistów (…) Ponadgodzinny koncert w nastrojowo oświetlonej świątyni wprowadził słuchaczy w przestrzeń doświadczenia Boga poprzez piękno wybrzmiewające z poszczególnych utworów muzycznych, które stanowiły swoistą opowieść o doświadczeniu Boga w życiu twórców kantaty. Bez wątpienia dzięki geniuszowi autorów kantaty j jej wykonawców oraz odpowiedniej aranżacji wizualnej, Pan Bóg dotykał serca zebranych, poruszonych wrażliwością artystów. (…) Twórcy zostali nagrodzeni owacjami na stojąco i aż trzykrotnie wychodzili na bis, zaspokajając pragnienie piękna zebranych w świątyni gości.”
Tak więc marzenia się spełniły w warstwie zewnętrznej.
Natomiast moje przybliżanie się do PEŁNI PRZEMIENIENIA SWEGO ŻYCIA – inspirowane wydarzeniem eucharystycznym w Sokółce - TRWA.

 

EMMANUEL
TYŚ BOGIEM JEST
TY WOŁASZ NAS
TYŚ TUTAJ Z NAMI JEST

EMMANUEL
TWE SERCE DRŻY
TWA ŁASKA LŚNI
BLASKIEM WSZECHMOCY TWEJ

EUCHARYSTIA ŚWIĘTA – SAKRAMENT TWÓJ
DIAMENT DO POTĘGI PODNIESIONY
TWEGO SERCA AGONIA
CZUŁA TKANKA OMDLAŁA
MIŁOŚĆ TWOJA SZALONA
PONAD ŚMIERĆ SILNIEJSZA JEST

WOŁASZ DO NAS BARWĄ ZMĘCZONEJ KRWI
BŁAGASZ NAS O MIŁOŚĆ MIĘDZY BRAĆMI
BLIŹNIEGO SWEGO KOCHAJ
JAK DUCHA ŚWIĘTEGO
POMYŚL POCIESZ PRZYGARNIJ
PRZYTUL PODAJ I ZAŚPIEWAJ

WSCHODY SŁOŃCA BUDZĄ SIĘ DO TAŃCA
ZIEMIA NASZA JAK ZIARNO RÓŻAŃCA
OPŁATEK PO BRZEGI
WYPEŁNIŁO BOŻE CIAŁO
WIDZIMY CO WIDZIMY
CUDOWNIE TAK SIĘ STAŁO

RADOŚĆ TAŃCZY JAK KWIATY I PTAKI
WDZIĘCZNOŚĆ JAK DORODNE NASZE SADY
JAK STRAŻNIK W LATARNI
RATUJESZ GDY TONIEMY
WZMOCNIENI NADZIEJĄ
NA SOKÓLSKIEJ CZUWAMY ZIEMI

Jerzy Binkowski