kochaj pzyjaciol %Jerzy Binkowski%

Kochaj swoich nieprzyjaciół, gdy „żółć mnie zalewa”

kochaj pzyjaciol %Jerzy Binkowski%Kochać swoich nieprzyjaciół – to zadanie z granicy absurdu, zdaje się być zadaniem niewykonalnym. Nie mamy w sobie „przycisku”, dzięki któremu nienawiści możemy się pozbyć. Możemy się samooszukiwać, ale nienawiść odwiedza nasze serca

JEZUS, prawdopodobnie, nie oczekuje spełnienia swoich przykazań natychmiast. Podpowiada model całożyciowego procesu metanoi, nawracania, który na tej ziemi nie ma końca. Jemu chodzi o to, aby to, co może tworzyć rdzeń naszej tożsamości, rozwijało się w naszej głębi.

Przykazanie miłości nieprzyjaciół jest paradoksem, zagadką, której nie rozwiąże się zwykłym mędrkowaniem. Zostaje medytacja i modlitwa. Z uczuciami wrogości, agresji, gniewu mogę się spotkać w tym sensie, że pokornie rozpoznam, że rodzą się we mnie, ale ja tych uczuć NIE CHCĘ, nie poddaję się rodzącym się pod ich wpływem impulsom, nie „karmię” ich i nie rozwijam. Nie wypieram się ich i na siłę nie tłumię.

Przebaczyć to znaczy nie dać się pochłonąć żądzy odwetu, zemsty, konieczności wyrównania „rachunków”.

Każdego człowieka nawiedzają uczucia wściekłości, bezsilności, zgorzknienia, poczucia krzywdy, żądzy zemsty, ale przecież nie identyfikuję się z nimi. Gdyby te niewygodne uczucia znalazły we mnie schronienie, skrzywdziłbym samego siebie i zniekształcił własną twarz w grymasie wrogości.

Jedna z chasydzkich anegdot opowiada o rabinie, który na pytanie, w jakim momencie kończy się noc i zaczyna dzień, odpowiedział także samemu sobie: „Dzieje się to w tym momencie, kiedy jest na tyle światła, że potrafimy w twarzy któregokolwiek człowieka rozpoznać swojego brata, swoją siostrę. Dopóki tego nie potrafimy, trwa noc”.

Pomagajmy sobie światłem z lampionów i świec stawianych na grobach, przypominając sobie twarze naszych braci i sióstr. Szczególnie ciepło wspominajmy tych, którym za życia nie potrafiliśmy wybaczyć, że byli innymi, niż nam wydawało się, że powinni być.

Similar Posts