30 Kwi

Do kogo biskupi kierują dokument o patriotyzmie?

Proszę o pomoc! Kto zna odpowiedź?

Jestem osobą, która jest wdzięczna Bogu, że umieścił mnie w rodzinie, która w pierwszych dniach życia zaniosła mnie – noworodka – do świątyni i poprosiła Kapłana o wprowadzenie mnie do Kościoła Chrystusowego. Udzielono mi sakramentu Chrztu. Zostałem członkiem Kościoła Powszechnego. Kiedy teraz uczestniczę w liturgii chrzcielnej, wzrusza mnie zachowanie noworodków zszokowanych spływającym na główkę strumykiem wody. Najpiękniejszą jednak chwilą jest zapalanie gromnicy od paschału, przez Rodziców Chrzestnych. Obraz otrzymania światła Ducha Świętego, w postaci zapalonej gromnicy, głęboko mnie wzrusza.

Przynależność do Kościoła Chrystusowego wyznaczała wszystkie najważniejsze wydarzenia mego życia – ich treść i formę. Rezultatem życiowych zdarzeń jest we mnie najpierw poczucie bycia wyznawcą Chrystusa a potem dopiero wzrastało we mnie przywiązanie do historii mego narodu oraz do jego jakże dramatycznej, ale także i pięknej teraźniejszości.

„Kultura, która wyrasta z religii, jest zbiorową, wielopokoleniową mądrością, kiełzna instynkty i pielęgnuje dobre strony ludzkiej natury. Buduje hierarchię ludzkich dążeń i aspiracji, wartościuje uczynki” – pisze Bronisław Wildstein w kolejnym numerze tygodnika „wSieci”.

„… choćbyś cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł…” – słowa te są wyznacznikiem mej religijności i patriotyzmu. W codziennym praktykowaniu miłości bliźniego bywam odległy od ideału, jednak wiem, do czego mnie zobowiązuje Bóg, słowami i postawą Kapłanów mego Kościoła.

Tym razem, gdy przeczytałem dokument opublikowany przez polskich biskupów „Chrześcijański kształt patriotyzmu”, poczułem się zdezorientowany. Do kogo kierują oni słowa o chrześcijańskim patriotyzmie? Dlaczego teraz? O co w tym dokumencie tak naprawdę chodzi?

Syntezy, jakie przedstawiają biskupi są obecne w najprostszej i najbardziej zrozumiałej formie w katechizmie Kościoła Katolickiego. Obowiązują mnie od zawsze. Dowiadywałem się już w szkole podstawowej, że bałwochwalstwo jest grzechem – NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOGÓW CUDZYCH PRZEDE MNĄ.

Odnoszę wrażenie, ze biskupi polscy wstydzili się powiedzieć wprost w swoim dokumencie, że my – chrześcijanie, wraz z naszymi kapłanami i biskupami, mamy ogrom zadań przed sobą, a głównym celem jest ewangelizowanie świata. Nie słyszałem od biskupów słowa upominającego tych, którzy przez wiele minionych lat kłamali. Biskupi tak demonstracyjnie odgrywali rolę „strusia”, że jeden z nich doczekał się podczas kazania krzyku ogromnej rzeszy Polaków: MY CHCEMY PRAWDY! W V rocznicę dramatu nad Smoleńskiem.

Prymas Polski wraz z watykańskim nuncjuszem zabronił kilku biskupom uczestniczenia w przemarszu dwustutysięcznej społeczności – tak: katolickiej. Czy uśmiech, wymiana uścisków dłoni na znak pokoju, może kogokolwiek poniżać? Nikt nikogo nie bił. Nikt nikogo nie kopał. (A gdy kopano, biskupi milczeli)

Wielokrotne uczestnictwo w przemarszach patriotycznych pozwala mi stwierdzić, że księża katoliccy uczestniczyli w patriotycznym świętowaniu w szczątkowych ilościach. Dlaczego? Kto im zabraniał towarzyszyć wiernym Kościoła katolickiego? Przemarsze rozpoczęte Mszą świętą zawsze pomagały uczestnikom zachować powagę i godność.

Czy biskupi polscy zabrali głos pouczenia i troski w sprawie zachowania rodem z „Wersalu” części posłów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, podczas minionych dni świąt Bożego Narodzenia? Czy ktoś z biskupów wziął publicznie w obronę tych, którzy przeżyli bez mała śmiertelne zagrożenie podczas nieudanego puczu?

Czy biskupi polscy zabrali głos w sprawie zachowań ludzi pod Wawelem w ostatnich tygodniach? Braterskie pouczenie jest obowiązkiem chrześcijanina. Kiedy to nasi Bracia w Chrystusie redagujący katolicki „Tygodnik Powszechny” zostali pouczeni publicznie w sprawie pogardy dla braci w Chrystusie, werbalizowanej na łamach tego tygodnika?

Nacjonalizm przypisuje się stronie konserwatywnej. Czy słusznie? Nie wstydzimy się Jezusa! To On jest Panem naszych serc, a wyznajemy Go językiem naszego narodu i znakami narodowymi, gdyż pragniemy wprowadzać w życie Jego nauczanie. To w wolnej Polsce pielęgnujemy talenty twórcze i tworzymy narodową kulturę, która gdy osiągnie oryginalne wymiary, staje się kulturą światową.

Szowinizm jest chorobą nielicznych, którym pragniemy pomóc odnaleźć właściwe proporcje. Mówimy NIE wszelkim objawom pogardy, gdyż Chrystus nas do tego wzywa.

Jednocześnie w Polsce istnieją grupy ludzi, którzy funkcjonują w aurze bezwzględnej nienawiści i pogardy wobec tych, którzy zostali wybrani do pełnienia odpowiedzialnych funkcji kierowania polską państwowością. Nie potrafię wyodrębnić w pamięci jakiejkolwiek próby pouczenia ich ze strony biskupów czy wezwania do uszanowania każdego człowieka. A przecież Kościół naucza o konieczności okazywania szacunku władzy świeckiej.

Biskupi jakby nie wierzyli, że wiemy, iż nie ma takiej możliwości, aby być patriotą poza MIŁOŚCIĄ. „Chrześcijański kształt patriotyzmu”, to złe paliwo dla tych, którzy mówią, że DOBRA ZMIANA jest burzeniem dorobku „poprzednich pokoleń”, że DOBRA ZMIANA jest zagrożeniem!

Nam potrzeba wsparcia Biskupów, byśmy mogli wprowadzać Chrystusa w normalne społeczne życie, gospodarkę i perspektywę rozwoju cywilizacyjnego.

Perspektywą najważniejszą dla każdego chrześcijanina jest Zbawienie. Jeżeli więc spotkamy fakty mówiące o nienawiści (poniżaniu) – piętnujmy je. Upominajmy Braci. Takie gadanie w próżni nie jednoczy Polaków. Staje się tylko okazją dla ludzi, którzy nie mają skrupułów moralnych w tworzeniu nowych linii podziału, by z satysfakcją wykrzyknąć: „Wreszcie państwo „prawa i sprawiedliwości otrzymało od biskupów naganę”. Może nie? Poczytajcie komentarze niektórych „wybiórczych” autorów.

Jestem zdumiony: czas i miejsce ogłoszenia tego listu – to absurd i niedocenienie faktu, jak BOSKĄ postacią w życiu patriotów jest JEZUS CHRYSTUS.

Dokument z 14.03.2017 r. postrzegam jako ewangelizowanie teoretyczne.