5 Kwi

LEGIONY – szarpią, bolą, wzruszają

                                    Legiony

Walcząc o nasze przetrwanie w czasie zarazy, Jerzy Binkowski proponuje :
przypomnijmy bohaterstwo walczących o wolność ojczyzny. Film LEGIONY, wydany na DVD, stanie się wielkim przeżyciem dla całej rodziny.

 

Żałujcie Państwo, że nie byliście dotąd na wielkim, niezwykłym, dramatycznym i pięknym polskim filmie.

Od lat tkwi we mnie jakaś rana. Rozdziera mnie rozpacz. Od lat nie potrafię otrząsnąć się z wyobrażenia setek tysięcy mężczyzn zamienionych w kupę miazgi ludzkiej. Widzę rozwalone bebechy, flaki, rozbite czaszki, gnijące i śmierdzące resztki po człowieku. Staję pośród absurdu śmierci, pośród lęku i nienawiści. Cena, jaką zapłacili nasi dziadowie za tę, która nie zginęła, była ogromna i straszliwa.

Wojna to żertwa – pożera ofiary. Epopeja filmowa o żołnierzach stawiających na szali własne życie dla niepodległej, w  LEGIONACH odnalazła wielkość i piękno. Owo piękno nie może być rzeczywiste. Ono jest obrazem unoszącym rzeczywistość o kilka pięter wyżej, niż obryzgane  krwią zwłoki leżące w okopach. Taka bywa rzeczywistość doczesna a przecież nadprzyrodzona jest także rzeczywistością a może jeszcze „bardziej”? Bo wieczna, niezmienna.

Film ten stał się dla mnie metaforą życia i śmierci mężczyzny honorowego i odpowiedzialnego. Nie można być bohaterskim żołnierzem walczącym o ojczyznę, o najpiękniejsze w świecie krajobrazy, o szczęśliwy bo pełen kobiecej miłości dom, gdy w sercu nie ma miłości.

LEGIONY nie są logiczne. Są nielogiczne jak życie. W prawdziwym życiu wszystko jest prawdopodobne. Wszystko się może wydarzyć. Fabuły nie da się przewidzieć. Film zawiera trudne do określenia przesłanie. Tym przesłaniem zdaje się być nadzieja i tęsknota za najlepszą wersją samego siebie.

Wpatruję się w obraz. Dostrzegam szczegóły. Widzę krajobrazy latem i zimą. Patrzę na twarze kobiet, mężczyzn i dzieci – aktorzy znajdują trafną formę dla wyrażenia uczuć – niepokojów,  bólu, tęsknoty, miłości, szczęścia. Słyszę muzykę, która tworzy nastrój w kolejnych wątkach fabularnych, ale milknie, milknie, kiedy grzmią armaty. Kiedy muzyka okala obraz – piękna muzyka – jest pełniej, jest nadzieja. Jakby muzyka zesłana była z nieba i prowadzi do nieba.

Spostrzegam elementy scenografii, kostiumy, rekwizyty. Wiarygodnie oddają miejsca, czas i metody batalii wojennej. Podziwiam jedne z najpiękniejszych zwierząt świata – konie. To właśnie konie, dynamiczne,  silne, o pięknych proporcjach zwierzęta, stały się w tym filmie znakiem, symbolem dramatu – mocy życia i śmierci.

W każdym szczególe doceniam staranność, uważność i nielogiczność zdarzeń. Stworzono zespół profesjonalistów pod kierunkiem reżysera Dariusza Gajewskiego. Praca nad montażem i dźwiękiem to wyczyn porównywalny ze zdobyciem w porze zimowej jednego ze szczytów w Himalajach.

Dotąd jednak nie napisałem o jakości dialogów między postaciami. Dialogi tworzą relacje. Pierwszym językiem, który usłyszy widz, to urzędowy przecież język rosyjski. Wojskowi carscy na koniach, poddani Polacy to gorszy gatunek ludzi – piesi. Carska konnica jeszcze nie wie i nie spodziewa się, że piesi są uzbrojeni. Przepędzili Rosjan. Postać uwolnionego dezertera jest jeszcze w „powijakach”. Jest niedopowiedziana. Mrukliwa. Frazy słowne kolejnych scen filmu wprowadzają widza w przyszłą fabułę. Są deklaratywne. Mowy jakby „papierowe”. Widzowie powoli wprowadzani są w reguły „gry”. Filmowy Józef Piłsudski mówi: „Duszę chcesz – duszę daj”! Mówi to bez patosu. Z serca. Jesteśmy wolnymi ludźmi. Dlatego wykonuje się rozkazy.

W miarę rozwoju akcji, gdy patrzę i słucham rozmów między Józkiem „Wieżą” a dowódcą – „Królem”, wtedy myślę, że dialogi te nie mogły zostać napisane w scenariuszu. One nie są „papierowe”.  Jest dla mnie oczywiste, że konkretny człowiek (aktor), reaguje na konkretnego człowieka (aktora), którzy są świadomi, że każde drgnienie powiek, mięśnia twarzy, każdy grymas czy przymrużenia oka zostanie zarejestrowane przez kamerę. Reżyser  w całym filmie namiętnie i mądrze wykorzystuje zbliżenia prawdopodobnie dlatego, że zorientował się, jakich dojrzałych i utalentowanych aktorów wybrał do współpracy. Mirosław Baka i Sebastian Fabiański stworzyli duet Młody – Stary, znajdując milczące gesty-skróty skomplikowanych uczuć, o których się  NIE MÓWI. One są na ekranie poprzez mistrzowskie sterowanie mową ciała.

Rozmowy Józefa Wieży – szeregowego żołnierza z oficerem wojska polskiego –Stanisławem Królem Kaszubskim – nabierają cech coraz głębszego zaufania . W ogniu walki wzrasta męska przyjaźń.  Po przegranej potyczce, w drodze do niewoli, w krajobrazie syberyjskiej zimy, Stary pomaga Młodemu.  Kiedy już widz wie, że zaaresztowany przez Rosjan Wieża i Król muszą zginąć, słyszy rozmowę w celi:

Król – Twój ojciec żyje?
Wieża – Nie wiem.
Król – A matka?
Wieża – Jest sama. Uciekłem, jak miałem 5 lat, może 6.
Cisza
Wieża – Masz dzieci?
Król – Nie.
Wieża – Wyglądasz, jakbyś miał.
Król – Tak wyglądam?
Cisza
Wieża – Powieszą nas?
Cisza

(Wieża kładzie się na pryczy i bierze „Elementarz”, który dostał dawno od Króla, z zachętą, aby się uczył czytać i pisać. Król w bardzo dyskretnym półuśmiechu.)

Wieża – Co? Nie chcę zdechnąć głupi.

Scena trwa ponad 90 sekund. Taki wygląda męski dialog w celi śmierci.

Oto męska cecha – wizja, wiara, nadzieja, ryzyko, poczucie humoru.

Film zawiera wiele sytuacji puentowanych uśmiechem. I wzruszeniem.

Duet aktorski – Mirosław Baka i Sebastian Fabiański to niezwykła „orkiestra kameralna”. To dla nich wielokrotnie oglądałem Legiony. Wsłuchiwałem się w ich rozmowy. Usłyszałem też wstrząsające słowa wiary polskiego oficera, podczas walki z carskim oficerem: „Zawsze i wszędzie Niewidzialne rządzi widzialnym”. On też na chwilę przed śmiercią klęknął i modlił się: „ Boże, błogosław żołnierzowi”.

Ileż lirycznych skomponowanych relacji, ileż przepięknych zakątków nasączonych światłem i muzyką. Kłaniam się autorom zdjęć. Kłaniam się  kompozytorowi. Pan Łukasz Pieprzyk  niech przeczyta moje słowa jednoznacznego zachwytu nad efektem jego twórczości. Jego muzyka nie tylko płynie równolegle z akcją filmu. Ona pogłębia i rozszerza myśl i uczucia zawarte w obrazie. Jest duszą filmu. Nawet fascynujący swoim talentem i pracą Sebastian Fabiański, jest dzięki niej pełniejszy, głębszy i piękniejszy.

Nie mogę i nie chcę zapomnieć o kaskaderach. Panowie, to była dobra i ciężka robota. Efekty kaskaderskie nie są tylko popisami sprawności. One niosą przede wszystkim znak determinacji, odwagi i charakteru bohaterów filmu.

Ileż metafor opowiadających o marzeniach. Widzę latawiec nad zielonymi łąkami. Wolny. Wysoko. A widz przecież wie, że latawiec ukazuje swoje piękno tylko wtedy, gdy prowadzący (trzymający latawiec) potrafi ustawić go pod wiatr. Gdy latawiec nie jest prowadzony zgodnie z zasadami, prowadzi go tylko wiatr. Gdziekolwiek. Bez celu.

Piękne Kobiety w tym filmie nie nadążają w walce o życie tych, którzy walczą o życie ojczyzny. Krew przelewa się przez ich dłonie i wsiąka w ziemię. Do niektórych powraca miłość. Wiktoria Wolańska i Bartosz Gelner potrafili oddać sytuacje śmiertelnego zagrożenia miłości kobiety i mężczyzny.

Nie mogę pogodzić się z kwalifikowaniem tego działa do grupy filmów określanych słowem „romans”. Mężczyzna pragnie Kobiety. Kobieta pragnie Mężczyzny. Czułość i delikatność wzbogaca każdego. Miłość boli, choć bywa nieśmiertelna. Miłość ojczyzny jest najboleśniejsza i strasznie samotna, choć bywa i śmiertelna,  i nieśmiertelna. Upewniłem się, że polski salut polegający na  przyłożeniu do czoła dwu palców prawej dłoni, określa, że służę Bogu i służę Ojczyźnie.

I obraz wieńczący: żołnierz, który ogarnia wciskającą się w jego dłoń – dłoń chłopca. Prawdziwi Mężczyźni nie pozostawiają dzieci. Dzisiaj prawdziwy mężczyzna to mężczyzna odpowiedzialny –  ojciec chroniący dzieci przed bezsensem świata.

Legiony są filmem o wierności Bogu i samemu sobie. Tylko wtedy można być wiernym i kobiecie, i Ojczyźnie. Jest w tych słowach patos, ale i on bywa nośnikiem prawdy artystycznej.

Jeżeli ktoś nie widział dotąd wielkiego, niezwykłego, dramatycznego i pięknego polskiego filmu – LEGIONY, niech błyskawicznie uzupełni owo niedopatrzenie.

Jerzy Binkowski

Legion albo legia (łac. legio) – podstawowa i największa jednostka taktyczna armii rzymskiej

Nazwa oznacza dosłownie „pobór”.