slubuje %Jerzy Binkowski%
|

Tak mi dopomóż Bóg

„ŚLUBUJĘ. TAK MI DOPOMÓŻ BÓG” – są to słowa wieńczące  przysięgę składaną przez posłów

 

slubuje %Jerzy Binkowski%
Sejm R.P. fot. źródło internet

Ponad rok temu, w ogromnej większości, właśnie tymi pięknymi i głęboko wzruszającymi słowami przysięgali posłowie. Samo: „ŚLUBUJĘ” zdecydowało się wypowiedzieć niewielu posłów. Najczęściej kładziono też dłoń na sercu, aby podkreślić zaangażowanie i prawdę przysięgi.

Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.

Co pękło w sercach ludzi, którzy sprzeniewierzyli się przysiędze? Co takiego musiało się zagnieździć w głowach ludzi ganiających po korytarzach sejmowych za osobami z ugrupowania aktualnie większościowego w Parlamencie, ze smartfonami w dłoniach, niczym z krótką bronią palną? Porównanie do zwierząt otaczających karawanę jest porównaniem okrutnym, na które nie ma we mnie zgody.

Pytanie jednak domaga się wyjaśnienia: „Co pozbawiło tych ludzi rozumu i instynktu samozachowawczego?” Widzieliśmy, jak łatwo stracić godność parlamentarzysty na rzecz wyobrażenia sobie siebie jako kogoś w typie kacyka, władcy, który będzie działał tak, jak mu się podoba i jak mu się zachce. Reguły? Nie ma reguł! Skoro padały ordynarne wyzwiska, mordercze groźby. Skoro poniżano kobiety. Popychano je. Wrzask okropny. Napięcie. Chrapliwe głosy.

Czy takich ludzi ktoś zdecyduje się wybrać ponownie do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej – najwyższej władzy ustawodawczej, z której trzeba wyłonić władzę wykonawczą – rząd?

 


 

Krótka modlitwa „Boże dopomóż” jest także aktem pokory, przyznaniem się człowieka do słabości. Pamiętajmy jednak, że najprawdopodobniej każdy z nas przyczynia się w różnych sytuacjach do ustanowienia „nowych norm” – poprzez zgodę na hipokryzję , dewaluację słów, przeinaczanie sensu pojęć. „Chcę dobrze a czynię źle” – realistycznie zauważa św. Paweł, podkreślając jak cienka i wątła bywa granica między dobrem i złem. Tak więc jaskrawe przekroczenie granic przyzwoitości moralnej, które obserwowaliśmy w Sejmie, niech stanie się dla nas osobiście dramatycznym wezwaniem, by nie pozwolić sobie na ześlizgnięcie się poniżej poziomu człowieczeństwa.

Znak Krzyża zakreślony ramieniem na swej piersi, jest zewnętrznym znakiem przynależności do grupy ludzi wierzących TRÓJEDYNEMU. Znak Krzyża nie jest żadną łaską wyświadczaną Bogu, jest moim zobowiązaniem.

Podobne wpisy: