Nad zbruczem okladka02

Nad Zbruczem

NAD ZBRUCZEM – recenzja książki:

Nad zbruczem okladkaAutor ma genialne miejsca. W całości bierze pod serce i ja chodzę trochę jak w amoku.Jego “aparatura” literacka jest wspaniała, gdy pisze o koniach. Początek jest zachwycający. Koniec dramatyczny i inteligentny.
Wiedeń wydaje mi się stylizacją zbyteczną, chociaż ma swoje znaczenia dla p a n o r a m y. Język, język anachroniczny i dzięki temu szczególnie zagęszczony, jak zupa warzywna z brokułami. Nie mogłem doczekać się końca i nie bardzo chciałem, aby już było ostatnie 10 stron. WZRUSZENIE zostało we mnie tak duże, że potwierdzało mój wiek: “Po co mi takie wzruszenia. To mnie jedynie “obciąża” – a ja, jak dziecko, uciekam od dodatkowych obciążeń. Wystarczą mi swoje lata, kolana, które nie chcą mnie wznieść o kolejny stopień wyżej, pamięć dziurawa i szczególny ciężar niezrozumienia świata.”
Jednak najbardziej odpowiada mi obecność pobożnych westchnień i kreowanie sytuacji, które mają znamiona cudu a przecież, gdy się uważnie przyjrzeć życiu własnemu, CUDA ISTNIEJĄ! To jest baśń.
GÓRA TABOR:
Wczoraj usłyszałem troskliwe pytanie: “Czy coś się stało? Jesteś taki schowany w sobie, smutny?”
Zaprzeczyłem, gdyż fizycznie czułem się dobrze (a nie musiałem w tamtym momencie chodzić).
Zacząłem po tym dictum zastanawiać się, co zaznaczyło się na mej twarzy, a ja nad tym nie miałem kontroli???
Tak… to była GÓRA TABOR… Kończyłem lekturę. Miałem jeszcze około 50 stron. Przeżywałem obrazy, nastroje i treści książki. I to zaznaczyło się na mej twarzy.
Nie mam sił, aby zrecenzować książkę, ale kilka zdań napiszę.
Autor denerwuje mnie schematem, w którym sugeruje dramat, a potem okazuje się, że bohater CUDEM wychodzi obronną “ręką”, uchodzi z życiem
Powtarza schemat (choć bardzo patriotyczny i życiowy), że ostoją, bazą religijności dworu (ziemiaństwa) są KOBIETY, a wychowywany na mężczyznę młodzieniec ma lepsze relacje z matką niż z ojcem.
Dobre jest przedstawianie szczegółów historycznych (młodzi niewiele wiedzą np. o przewrocie majowym) i wplatanie kultury wysokiej (rozjazdy po Europie, aby zgłębiać zawartość muzeów, filharmonii, teatrów).
Podróż do Ziemi Świętej ugruntowuje czytelnika w nabożnym stosunku do Ewangelii oraz przez całą książkę bohater snuje swoje fascynacje (Niepokalana) i wątpliwości religijne. Bardzo mi to odpowiada. Współczesna powieść katolika! Za to szczególnie jestem wdzięczny Panu Helakowi.
Wątek żołnierza, który nie chce zabijać a życie (żeby żyć) mu nie odpuszcza. Dramat, ale i teologia…, i filozofia …
Ziemiaństwo bohatersko wspomagające partyzantkę – któż o tym wie? I w zakończeniu TYLE zdrady, tyle obrzydliwości ludzkiej… aż się obawiam, czy sprostam duchowo kolejnemu tomowi “W stronę Seretu”.
Lektura sprawiła, że poczułem się zraniony. Bolało. Boli. I nie dotyczy to książek autora, ale owego skomplikowanego spectrum bycia Polakiem.

W STRONĘ SERETU
W tej trylogii jest wiele miejsc baśniowych, pomiędzy jawą a snem, wśród realiów i wspomnień, pośród niedokończonych myśli i cytatów z Biblii.
Jest rozpacz, ból, żal, rozdarcie, obrzydliwe zdrady, donosy, ale i cisza, miłość, uniesienie, zawsze wiązanie bogobojnym westchnieniem lub bluźnierczym okrzykiem. Zderzenie zbrodniczej mentalności komunistów czasów stalinowskich z pragnieniem dobrego życia wyznawcy Chrystusa w Kościele Katolickim. Człowieczeństwo upokorzone lub upodlone i człowieczeństwo wielbiące, uwielbione.
Najwyższym ziemskim walorem jest KOBIECOŚĆ; pobożna wytrwała, wierna i piękna POLKA.
Korzeń i pień – (Ojciec i 4 synów: Jan, Jakub i Piotr a także Konstanty – imiona niosą symbole) – to samo drzewo rodzi szeroką panoramę ludzkich barw i cieni, a przecież wszyscy powinni być szlachetni, gdyż są ze szlachetnego rodu
dźwigającego odpowiedzialność za Ojczyznę. Szlachectwo zobowiązuje?
Bez Chrystusa umarliby jak bydło.
Wstydziłbym się rozmawiać z Autorem, gdyż zmiażdżył mnie On do małego przecinka, stworzoną p a n o r a m ą ostatnich 150 lat . Tradycja katolickiego myślenia to odwaga codziennych wyborów, a dogmatyczne kolumny podtrzymujące niebo, nie są ciemnogrodem. Są ostoją zwiększającą szansę powrotu do źródeł; Wiary, Nadziei, Miłości. …a z nich najważniejsza jest MIŁOŚĆ.

Jerzy Binkowski

Podobne wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

17 + 8 =