8 Cze

Nie ma się czego bać

                 Duch Święty

Wśród słów wyrażających niepokój o stan Kościoła w Polsce, najbardziej zastanowiły mnie słowa dziennikarza, którego przeraził fakt wyższego poparcia sondażowego dla Prawa i Sprawiedliwości w porównaniu z poparciem dla Kościoła.

Dlaczego widzi on „czarno” przyszłość, gdy tak rozkładają się wskaźniki poparcia? Prawdopodobnie pamięta on, że dotychczas żadna partia nie cieszyła się statystycznie wyższym poparciem niż Kościół. Żadna instytucja nie mogła się równać w poziomie wiarygodności, akceptacji, uznania i szacunku z Kościołem katolickim. Jan Paweł II stał się symbolem odwagi, gdy w grę wchodziła sprawa godności każdego człowieka i jego wolność.

Wydaje się, że ów dziennikarz w sposób schematyczny zobaczył dwa wrogie sobie elementy rzeczywistości: partię, jako instytucję zabiegającą o władzę „ziemską” i Kościół, jako instytucję „ziemską”, której misją jest Zbawienie. Konflikt jest oczywisty, gdyż wiadomo, że w historii trudno znaleźć władzę „ziemską”, która by nie zdeprawowała władców. Władza deprawuje, czyż nie? Lęk, że Kościół może ulec deprawacji, gdy wchodzi w relacje Pan – Pleban, jest zrozumiały. Czy Kościół („pleban”) jakoś uzależniony od „pana” będzie miał tyle siły, aby nie zmniejszać wymagań moralnych wobec „pana”?

Uważam, że w aktualnej rzeczywistości politycznej niepokój, iż wytworzyć się może taki stopień uzależnienie się Kościoła (episkopatu) od Prawa i Sprawiedliwości, który by utrudnił lub mógł uniemożliwić oddziaływanie misyjne Kościoła katolickiego, jest niepokojem nieuzasadnionym. W moim przekonaniu jest wręcz odwrotnie. Swój osąd sytuacji opieram na doświadczeniu mijających czterech lat zarządzania dobrem wspólnym przez Zjednoczoną Prawicę. Programy prospołeczne powstały nie dla umocnienia władzy, ale dla wsparcia społeczności dotychczas nie uwzględnianych. Przyczyny omijania problemów rodzin ubogich, wielodzietnych, osób niepełnosprawnych, chorych, emerytów, wynikały z filozofii państwa, człowieka, z filozofii pracy. Jako państwo uczestniczyliśmy w procesie upodobniania się do sposobu funkcjonowania państw Europy Zachodniej.

Po trzydziestu latach mamy pewność, że naśladowanie Europy Zachodniej prowadzi do katastrofy moralnej. Rządy Zjednoczonej prawicy zastopowały trend prowadzący do zunifikowania się ze światem zaprzeczającym godności i prawdziwej wolności człowieka. Jednak nikt nie jest w stanie żyć niezależnie. Życie w pełnej zależności od obcej nam kultury grozi utratą tożsamości. Czymś, co świadczyć może o naszej szczególnej wartości, jest budowanie relacji współzależności: razem, gdy konieczne, osobno, gdy działanie wspólne mogłyby zagrozić godności człowieka.

Na świecie nie ma instytucji, która by pełniej i uważniej stała na straży godności i wolności niż Kościół katolicki. Zjednoczona Prawica nigdy nie wystąpi przeciwko Kościołowi, gdyż w jej skład wchodzą głównie osoby „uzależnione” moralnie od Jezusa Chrystusa – założyciela Kościoła, prawdziwego Króla i Pana. Prowadzący Kościół katolicki biskupi nie będą zmuszeni milczeć na temat homoseksualizmu, aborcji, alkoholizmu, zbrodni politycznych, kradzieży, oszustw, szkalowań, nienawiści, gdyż zasady Dekalogu „wyjściowo” tworzą bazę posługi ministerialnej, Premiera i Prezydenta. Mamy jednego PANA. Katolicyzm zobowiązuje. Pokora i służba jest szansą. Nie ma się czego bać. Ewentualnie zostaje: „Bój się Boga” drogi kolego.

Jerzy Binkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o