19 Wrz

O wychowywaniu – Łagodność

 

 

Łagodność potrzebna jak powietrze woda i światło

 

 

Wydaje się, że jednym z najbardziej dramatycznych doświadczeń człowieka jest samotność. Bywa, że samotność zamyka nas. Wtedy znajdujemy się jakby w ciemnym pokoju, w którym nie ma okien a powietrze jest coraz bardziej stęchłe: niepewność, lęk, smutek. Jak przyjąć te trudne uczucia? Jak spotkać się z własną niepewnością, lękiem i smutkiem? Najbardziej cenię sobie smutek – owo przebijanie się poprzez mrok ku niepewnej a jednak objawiającej się mocy trwania. Przetrwania. Dzięki przyjętemu smutkowi mogę stawać się osobą coraz bardziej refleksyjną, coraz głębiej myślącą. Tak, siostrą smutku bywa samotność.

     Niektórzy mówią, że droga do prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem prowadzi poprzez wewnętrzną samotność – przestrzeń, w której i dzięki której odnajdujemy samych siebie w łączności ze wszystkim, co istnieje.

     Dobrze przeżywać samotność mogę wtedy, gdy już potrafię dobrze przyjmować siebie takim, jakim jestem. Gdy pomniejszam samego siebie czy poniżam, wtedy samotność rodzi cierpienie. Nie można dobrze żyć i współpracować z kimś, kogo się nie ceni, najczęściej się go oskarża i poniża. Tylko wtedy, gdy łagodnie i ze współczuciem zaakceptuję siebie samego, będę cieszył się wolnością i radością, której źródłem bywa samotność. Wtedy może mnie unieść radość z wolności bycia tym, kim jestem.

     Można wyrażać zdumienie, że słowo łagodność ciągle nie jest słowem popularnym. Anselm Grun, niemiecki benedyktyn, pisze, że człowiek łagodny to ten, który jednoczy w sobie wszystkie obszary swojej duszy. To ten, który nie pogardza niczym i niczego nie wyklucza z rzeczy, które odnalazł w sobie. To osoba, która ma odwagę skupić i połączyć w sobie wszystko, na co w swoim wnętrzu natrafi. Jest nią człowiek, który potrafi sobie powiedzieć: „Jest we mnie wprawdzie kilka cech, których chętnie bym się wyzbył, które bym odrzucił, jednak przecież gromadzę swoją mądrość na podstawie wszystkiego, co doświadczyłem, zarówno miłego jak i przykrego. Wszystkie doświadczenia przechowuję. Wszystko należy do mnie”.

     Jest wielce prawdopodobne, że osoba, która gromadzi, skupia i integruje wszystkie swoje doświadczenia (trudne i miłe), potrafi także skupić i zintegrować innych wokół siebie. Kto jest łagodny wobec siebie, temu naturalniej jest być łagodnym wobec innych. Taki człowiek szybciej znajdzie formę i treść dobrego współżycia z innymi.

     Człowiek łagodny gromadzi, zbiera wokół siebie innych ludzi. Ponieważ bywa pozbierany w sobie, potrafi też pozbierać innych. Emanuje z niego coś przyjemnego, dobrotliwego, coś delikatnego, do czego inni chętnie się przyłączają. Człowiek łagodny obchodzi się delikatnie z innymi. I jest pełen przedziwnie sympatycznej energii – integruje w sobie wszystko, co się w nim znajduje, w możliwą po ludzku, harmonijną całość. Zbiera wszystko do własnej i mądrej  dyspozycji. Wszystko w nim działa łącząco. Ma moc! Taka osoba jest w stanie pracować twórczo, efektywnie i energicznie.

     Szukanie klucza do serca dziecka, do serca każdej Osoby, to nieustanne poszukiwanie klucza do prawdy swego serca. Postawa otwartości jest poszukiwaniem tego, co łączy, co zbliża.