pielgrzymka 1 %Jerzy Binkowski%
|

Polak. Polska

Jerzy Binkowski: Czy odpowiesz sobie, Drogi Czytelniku, na pytanie, które mnie niepokoi?

Rozpocząłem poszukiwania odpowiedzi na pytanie, czy jestem przede wszystkim Polakiem (język, historia, kultura), czy nade wszystko jestem chrześcijaninem (duchowość, rytuały, normy moralne).

 
 

krzyż
krzyż

JESTEM POLAKIEM – tak brzmiała spontaniczna odpowiedź. Jestem zakochany w języku polskim do tego stopnia, że nigdy nie nauczyłem się języka INNEGO. Nie satysfakcjonował mnie poziom komunikacji (komunii) z drugim człowiekiem. Zdawało mi się, że powtarzam jedynie wyuczone formuły a moje myśli potrzebowały nieustannych modyfikacji, niuansów, które potrafiłem zwerbalizować jedynie w języku ojczystym. Pisząc teksty poetyckie chyliłem głowę przed koryfeuszami mowy polskiej (Kochanowski, Norwid, Miłosz, Wojtyła, Kulmowa), jednak nie opuszczała mnie nadzieja, ze choćby jedną oryginalną frazą czy metaforą wzbogacę zasoby polskiej mowy.

Historia mego narodu przybliżała mnie do dramatu egzystencji człowieka na ziemi, gdy poznawałem koleje zwycięstw nad przeciwnościami a także formy hańby, gdy postawy i czyny moich praojców zdominowane zostały przez tchórzostwo, egoizm, krótkowzroczność czy obojętność.

Kultura mego narodu fascynuje mnie różnorodnością. Wielobarwna, łączy odmienne wartości, znaczenia, gusta i niekiedy inspiruje do wydobywania takich form i treści, które stanowią opozycję wobec schematyzmu i politycznej poprawności.

Zakochany i unoszony dumą z polskości, wędrowałem po świecie, przyglądając się uważnie innym niż polskie: krajobrazom, architekturze, obyczajom i kulturze.

Gdy podsumowuję swoje życie, z całą jaskrawością spostrzegam, że nie tylko POLSKA mnie integruje wewnętrzne. Nie „polskość” jednoczy mnie najgłębiej ze wszechświatem. Rozpoznaję, że RDZENIEM mojej osobowej tożsamości, istotą mojej bliskości z ludźmi i światem jest fakt CHRZTU ŚWIĘTEGO.

W najróżniejszych doświadczeniach egzystencjalnych: miłych i trudnych, dobrych i złych – nie znalazłem piękniejszej idei, myśli, niż ta, że miłość siebie samego wyrażona życzliwą aktywnością na rzecz bliźniego, stanowi sens życia.

Ikonografia mego Kościoła bywa naiwna i niewyszukana. Bywa także piękna i wstrząsająca. Utożsamiam się z tymi, którzy próbują znaleźć ZNAKI dla WIELKIEJ TAJEMNICY MIŁOŚCI. Niezbywalną cechą życia w relacjach miłości jest mądrość (w tym troskliwa odpowiedzialność), czułość, współczucie, a życie jest dramatem zwieńczonym nadzieją, że nasze zmagania z sobą o prawdziwą miłość – mają sens.

pielgrzymka 1 %Jerzy Binkowski%
foto internet

„Logo” mego Kościoła to KRZYŻ. Znak okrutnie prosty. Dwie proste belki. Znak teologicznie uniwersalny.Łączy NIEBO i ZIEMIĘ.

KRZYŻ wynoszono pod niebiosa.

KRZYŻ tytłano w błocie i gównie.

KRZYŻ w życiu osoby objętej naszą kulturą, poprzez tysiąclecie, stał się miarą człowieczeństwa, miarą stosunku człowieka do człowieka.

Jakże dramatycznie zabrzmiały słowa Bronisława Komorowskiego, że symbol BOSKIEJ MIŁOŚCI przeszkadza mu w drodze do pracy. Jak bardzo są pogubieni ludzie, którym przeszkadza KRZYŻ w Sejmie, w szkołach, w szpitalach, na skrzyżowaniu dróg.

Obecność niektórych urzędników państwowych na uroczystościach religijnych jest postrzegana jako hipokryzja. Czy można dziwić się objawom oburzenia? Schizis – rozdwojenie: brak integracji wewnętrznej.

Obserwuję wiele działań nasączonych brakiem szacunku wobec osób pragnących ustawić KRZYŻ w centrum swego życia i życia polskiej społeczności, aby nieustannie przypominał o wartościach i ideałach, do urzeczywistnienia których moglibyśmy dążyć razem.

Podczas wyborów pamiętajmy, kto lęka się KRZYŻA , kto ucieka spod KRZYŻA…

KRZYŻ to MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ, czyż nie?

Similar Posts