29 Wrz

Jak pomóc chłopcom dorosnąć

To, jakim człowiekiem stanie się młody chłopak w dorosłym życiu, w znacznej mierze zależy od otrzymanej przez niego opieki, uwagi i zrozumienia oraz od jakości jego relacji z dorosłymi mężczyznami, w tym z nauczycielami. Chłopcy nie muszą być złośliwi, okrutni i ordynarni, jeśli mądry nauczyciel – mężczyzna pomoże im w trudach dorastania. By to uczynić, powinien jednak zrozumieć, na czym dzisiaj polega męskie dojrzewanie. W innym przypadku nie będzie mógł ofiarować dorastającym chłopcom takiego wsparcia, jakiego potrzebują, by stać się w pełni odpowiedzialnymi, kochającymi i mądrymi mężczyznami.

 

30 sierpnia 2004 roku w X Liceum Ogólnokształcącym (Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 im. Komisji Edukacji Narodowej) w Białymstoku odbyła się konferencja „Mężczyzna w edukacji”, na którą zostali zaproszeni nauczyciele-mężczyźni ze wszystkich typów szkół w mieście.

Lękałem się o frekwencję: ile osób skorzysta z zaproszenia? Miejski Ośrodek Doradztwa Metodycznego w Białymstoku wysłał do szkół zawiadomienia o konferencji już pod koniec czerwca, przed zakończe­niem roku szkolnego. Zaproszenia ukazały się w prasie, zachęcałem do udziału podczas osobistych rozmów. Jeszcze w ostatniej chwili popro­siłem księdza proboszcza dużej parafii o umieszczenie w ogłoszeniach niedzielnych informacji o konferencji. Ksiądz odmówił, stwierdzając: „To takie śmieszne, dzielić ludzi…”. Mogłem na to odpowiedzieć, że to przecież nie ja podzieliłem ludzi na osoby płci żeńskiej i męskiej.

Hasło konferencji bardzo intrygowało wiele kobiet-nauczycielek Wypytywano mnie – dlaczego dokonuję takiej segregacji? Robiłem tajemniczą minę i milczałem, unosząc brwi w zamyśleniu. Jedno­cześnie wyrażane zdziwienie mobilizowało mnie do szukania odpo­wiedzi. W mojej biografii dominowały kobiety (mama plus siostry, dużo ciotek i wiele nauczycielek) – czyżby moja aktualna dynamika życiowa była nastawiona na wyodrębnienie i nazwanie tego, co sta­nowić mogłoby rdzeń mojej osobistej męskości? Jednocześnie prze­cież gołym okiem widać, iż w systemie edukacji ilościowo przewa­żają kobiety. Intuicja podpowiada mi, że tendencje do niwelowania różnic między płciami — czyli stwarzanie jednakowych warunków, standardów, kryteriów – są dyktowane ideologicznym niekiedy zaangażowaniem „emancypacyjnym”. Nigdy nie wiązałem obserwo­wanych różnic z brakiem szacunku, uznania i wdzięczności wobec kobiet. Wydawało mi się, że często ustępuję kobietom w umiejęt­ności dostrzegania pewnych aspektów rzeczywistości – pomijanych przeze mnie, bagatelizowanych, a przecież ważnych. Nauczycielki robią w szkołach wiele wspaniałych rzeczy, czy jed­nak muszą robić wszystko? Czy one mogą nauczyć swoich uczniów, jak być we współczesnym świecie dorastającym chłopcem i później – mężczyzną?

***

„Jestem w płomieniach” – taką metaforą można by wyrazić stan, w którym znajduje się dorastający chłopak. Jeśli płomienie nie zostaną odpowiednio opanowane przez rodziców, opiekunów ducho­wych i wychowawców – fizyczne, emocjonalne, moralne, duchowe i towarzyskie życie wszystkich dorastających chłopców zostanie pochłonięte przez ogień. Tak w swojej książce pisze Michael Gurian (Gurian 2001). Inny autor twierdzi: „Jeżeli chcemy, by naszą pla­netę zamieszkiwało więcej dobrych ludzi, musimy zacząć traktować chłopców z większym zrozumieniem, nie obarczając ich poczuciem winy. Chłopcy mogą być wspaniali. Wiele zależy od nas, dorosłych mężczyzn. Najważniejsze jest zrozumienie” (Biddulph 2004). Dojrzewający chłopcy stanowią najbardziej zaniedbaną część ludzkiej społeczności. Stojące przed nimi wyzwania i problemy są znacznie bardziej skomplikowane od tych, z którymi my musieli­śmy sobie radzić, będąc w ich wieku. Obecna sytuacja dorastających mężczyzn jest naprawdę alarmująca. Ranią dziś siebie i innych w większym stopniu, niż to miało miejsce w poprzednim pokoleniu nastolatków dba coraz mniej opiekunów i w mniejszym wymiarze czasowym. Wzrastają pokusy cywilizacyjne i kulturowe – nigdy dotąd młodzi mężczyźni nie mieli do czynienia z kulturą tak bardzo eksponującą seks i seksualność, której nie towarzyszy jednocześnie odpowiednia opieka dojrzałych mężczyzn i mądra, bo prawdziwa, informacja.  Sygnały uczące odpowiedzialności, obowiązkowości i celowości są słabe. W zamian młodzi otrzymują silne i trudne do zinterpretowania bodźce płynące od bohaterów medialnych, z którymi nikt nie może wejść w realny, bliski kontakt. Młodzieńcy wnoszą do społeczeństwa swoje rozbudzone tęsknoty i najczęściej nie uzyskują wzmacniającej miłości. Spośród wszystkich dzieci wymagających specjalnej opieki pedago­gicznej aż dwie trzecie stanowią chłopcy. Dlaczego tak trudno zauważyć, jak kruchy i delikatny może być chłopiec, zwłaszcza ten dorastający?

Problemy, których nie dostrzegamy

Możliwie najgłębsze rozumienie rozwoju dojrzewających chłopców zależy w dużej mierze od stopnia wiedzy o biologicznych prawach, jakim podlegają, ponieważ dorastanie to czas niezwykle „biologiczny”. Przypadający na drugie dziesięciolecie życia rozwój centralnego układu nerwowego oraz rozwój fizjologiczny i hormo­nalny stanowią swego rodzaju fenomen.

Zespół nadpobudliwości psychoruchowej i braku uwagi (ADHD) dotyczy przede wszystkim chłopców i jest jedną z przy­czyn wysokiego wskaźnika powodowanych przez nich wypadków drogowych i innych niebezpiecznych zdarzeń.

Prawdopodobieństwo zgonu przed ukończeniem 18. roku życia jest znacznie większe wśród dorastających chłopców niż w przypadku ich rówieśniczek. Wśród przyczyn wymienić należy zarówno akty przemocy, jak i przypadki losowe oraz choroby. Chłopcy mają 15 razy większą niż dziewczęta „szansę” stać się ofiarami przemocy. Istnieje też większe prawdopodobieństwo, że zginą z rąk swoich opiekunów. Zaburzenia emocjonalne stwierdza się u męskiej, mło­dzieży czterokrotnie częściej niż u dziewcząt, autyzm – dwukrotnie częściej. To u chłopców notuje się większość zaburzeń zachowania, myślenia i pracy mózgu. Dorastający mężczyźni stanową większość młodocianych pacjentów szpitali psychiatrycznych (na jedną młodą osobę schizofreniczną płci żeńskiej przypada sześć osób schizofre­nicznych płci męskiej). Również większość osób uzależnionych od alkoholu i narkotyków to chłopcy, którzy w ten sposób maskują depresję czy obniżony nastrój. Ponadto chłopcy czterokrotnie czę­ściej niż dziewczęta popełniają samobójstwo. (W sytuacji głębokiego kryzysu znacznie trudniej jest im prosić o pomoc, czego efektem są akty przemocy skierowane przeciwko innym bądź przeciwko sobie). Jeden na pięciu jest molestowany seksualnie przed ukończeniem osiemnastego roku życia (większość napastników to heteroseksualni mężczyźni, którzy sami byli seksualnie wykorzystywani w dzieciń­stwie). Wykorzystywany seksualnie chłopiec z większym prawdopodobieństwem niż jego rówieśniczka będzie przejawiał wrogie zacho­wania w stosunku do innych, zwłaszcza młodszych (gwałt, przemoc fizyczną, molestowanie seksualne).

Zbyt często nie dostrzegamy trudności szkolnych piętrzących się przed chłopcami. Problem stanowi u nich zdolność do przystosowy­wania się. Nauczyciele i konsultanci mający do czynienia z „trudnymi” dziećmi wiedzą, że większy wpływ będą mieli na dziewczęta niż na chłopców. Czterokrotnie więcej chłopców niż dziewcząt (łącznie z tymi, które nie kontynuują nauki ze względu na zajście w ciążę) nie kończy szkoły. Dziewięćdziesiąt procent problemów dyscypli­narnych wywoływanych jest przez chłopców; ich także dotyczy większość wydaleń i zawieszeń
w prawach ucznia. Chłopcy znacznie częściej zostają drugi rok w tej samej klasie. Dostają na ogół słabsze oceny. Większość wyróżnień przyznawana jest dziewczętom. One też przeważają wśród studentów.

Kiedy zapoznamy się z danymi dotyczącymi rozwoju fizyczne­go i umysłowego oraz edukacji, możemy zobaczyć, że dorastający chłopcy nie są tak silni, jak skłonni bylibyśmy twierdzić. Dopo­wiedzmy: są oni znacznie wrażliwsi, niż przypuszczaliśmy. Jednym ze sposobów dostrzeżenia tej wrażliwości jest zwrócenie uwagi na to, jak delikatny jest męski mózg.

Obrona przed wrażliwością

Zarówno chłopcy, jak i dziewczęta doświadczają znacznego ob­niżenia samooceny w okresie dorastania. U dziewcząt objawia się to biernością podczas lekcji, pozwalaniem, aby ktoś zabierał głos w ich imieniu, depresją, obsesyjną troską o wygląd zewnętrzny, do anoreksji włącznie. Z kolei chłopcy w większości wypadków uzewnętrzniają swoją wrażliwość nie przez wzrastającą bierność, lecz coraz większą brawurę. Doświadczając spadku samooceny, udają podwyższoną pewność siebie, nie przyznają się do słabości, pozują, starają się skupić na sobie uwagę. Grają twardzieli, którzy potrafią sobie ze wszystkim poradzić, a przywdziana przez nich maska brawury to nierzadko doskonała wskazówka młodzieńczej wrażliwości. Chojractwo i zachowania agresywne wśród chłopców nie wynikają bowiem wcale z wysokiej samooceny. To broń przed ich własną wrażliwością.

Większość póz przybieranych przez nastolatków nie musi wcale prowadzić do zagrożenia. W pewnych okresach życia nakładanie na siebie ochronnej zbroi jest niezbędne i zdrowe. Może spełnić pożyteczną rolę (na przykład w przypadku zagrożenia samooceny w początkach nauki w nowej szkole), by później zniknąć w miarę rozwoju emocjonalnego.

Przybieranie póz niesie jednak ze sobą również potencjalne niebezpieczeństwo. Dzieje się tak wtedy, gdy samoocena spada za bardzo, a zasoby wrażliwego, męskiego „ja” są tak minimalne, że u nastolatka pojawia się poczucie krzywdy. Większość samobójstw i przejawianych przez młodych mężczyzn zachowań agresywnych bierze swój początek w tzw. odpowiedzi na zagrożenie. Są to re­akcje pochodzące z głębi wrażliwego „ja”, które przybierają formę zachowań zagrażających sobie i innym oraz ich własności. Roz­pacz młodego mężczyzny na skutek rozwodu rodziców, po stracie dziewczyny, w wyniku braku odpowiednich do wieku perspektyw ekonomicznych i społecznych, małej lub dużej porażki czy wreszcie braku umiejętności rywalizacji może przekładać się na społeczne wycofywanie, przybieranie póz i brawurę. Zachowania te często są znacznie gwałtowniejsze niż w przypadku dziewcząt znajdujących się w równie napiętych i stresujących sytuacjach.

Miliony nastolatków doświadczają różnego rodzaju urazów – od dramatów rozbitej rodziny po brak wzorców i wsparcia, od porażek w szkole po sercowe niepowodzenia. Nie potrafią sobie z nimi radzić z powodu słabego rozwoju emocjonalnego i niedostatecznej energii, a także zbyt małej troski ze strony wychowawców, opiekunów i całe go środowiska. Gurian zauważa, że dorastający chłopcy, jak żołnierze w czasie wojny, szukają rewanżu, zapadają na choroby psychiczne, sięgają po alkohol i narkotyki, stosują przemoc. Liczba chłopców wkraczających na drogę przestępstwa jest wprost niewiarygodna. Popełniają oni obecnie więcej przestępstw niż dorośli mężczyźni. Naszym zadaniem jest stanąć obok tego zagubionego pokolenia i pomóc mu przetrwać okres dojrzewania, dając prawdziwą opiekę i mądrą wyobraźnię, znajdując sposoby przekazania nadziei i troski.

Trudna nauka współprzeżywania

Warto mieć pewność co do jednego: każda kobieta i każdy mężczyzna to indywidualności. Mózg człowieka nie rozwija się w sposób spolaryzowany – żeński i męski – lecz w ramach pewnego spektrum. Dlatego pisząc o „mózgu męskim”, nie mam na myśli jakiejś jedynej możliwości, lecz raczej cały ich szereg. Przecież również osobowość, kolejność urodzenia i wiele innych czynników może wpływać na dziecko istotniej niż struktura jego mózgu czy procesy biochemicz­ne. Pamiętając o tym, dążę do odświeżenia i przyjęcia za fakt istnie­nia pewnych determinant neurobiochemicznych.

W życiu dorastającego chłopca wiele zależy od jego hormonów – zwłaszcza od testosteronu. Jest to hormon seksu i agresji, dzięki któremu chłopiec staje się dorosłym mężczyzną. U dorastających młodzieńców wydziela się on pięć do siedmiu razy na dobę. Pod ko­niec okresu dojrzewania poziom testosteronu w organizmie chłopca może być dwudziestokrotnie wyższy niż u jego rówieśniczki.

Gurian pisze: „Jest to hormon, który w połączeniu z seksualnością mężczyzny zmusza go do zaangażowania się w zachowania o cha­rakterze seksualnym znacznie częściej, niż dzieje się to w wypadku dziewcząt. Kobieta jest zdolna do zapłodnienia (ma owulację) około trzysta razy w ciągu swojego życia. Podczas owulacji wzrasta u niej poziom hormonów związanych z seksem, w wyniku czego poszuku­je partnera. Jest to jeden z powodów, dla których większość kobiet odczuwa zwiększony popęd płciowy w określonym momencie cyklu miesięcznego. Gdyby kobiety mogły sobie wyobrazić, że dorasta­jący chłopiec doświadcza podobnych wzrostów popędu płciowego siedem razy dziennie, wówczas zrozumiałyby, jak bardzo jego ciało ukierunkowane jest na życie płciowe”.

Hormon ten jest u mężczyzny początkiem emocjonalnego kalectwa. „Zrobić to” niesie w założeniu dopowiedzenie: „jak najszybciej”. Mężczyzna musi się nauczyć współprzeżywać. Testosteron popycha go ku szybkiemu uwolnieniu napięcia. Tendencje tę widać nie tylko w postaci aktu seksualnego, ale także w sposobie reagowania na ból fizyczny. Gdy dziesięcioletnia dziewczynka i jej rówieśnik doznają np. bolesnego zderzenia ze stołem, ona najpewniej będzie płakać i prosić, żeby ktoś ją przytulił, a on kopnie w mebel, zaklnie bądź w jakikolwiek inny sposób szybko pozbędzie się stresu, nie zalewając się łzami ani nie szukając kontaktu emocjonalnego. Dziewczynka pragnie pomocy w rozładowaniu stresu, wykorzystując go jako możliwość stworzenia związku emocjonalnego.

Emocjonalne kalectwo chłopców jest tu więc oczywiste. Mężczyzna, którego organizm dąży do niezależnego, szybkiego uwolnienia napięcia, z mniejszym prawdopodobieństwem będzie traktował sytuacje życiowe (np. ból) jako czynnik służący nawiązaniu więzi. Chyba że tak zostanie nauczony i będzie chciał to wyćwiczyć.

Poziom prolaktyny u chłopców w czasie dojrzewania jest o sześćdziesiąt procent niższy niż u dziewcząt. Dziewczęta płaczą czterokrotnie więcej niż chłopcy. Systemy uwarunkowane działaniem testosteronu dążą do szybkiego uwolnienia napięcia, nie angażują się więc w takie czynności jak płacz, które przedłużają czas uzyskania ulgi. Inaczej jest, gdy chłopak przeklnie lub w inny sposób fizycznie się wyładuje. Gdyby zaczął płakać, wydłużyłby się proces emocjonalny – otoczenie starałoby się z nim rozmawiać, szukałoby dla niego pomocy.

Testosteron popycha mężczyzn do dominacji, co również stawia ich w sytuacji niekorzystnej z punktu widzenia związków emocjonalnych. Kopanie i przeklinanie to przykłady wzorców dominacji które, tak jak wiele podobnych zachowań, wprawiają innych w przerażenie, a nie zachęcają do przytulenia. Plucie — zachowanie bardzo typowe dla mężczyzn – to przykład dominacji terytorialnej. Widzimy więc, że zachowania typowo „męskie” rzadko kiedy wywołują u innych ochotę do wzięcia mężczyzny w ramiona.

Niepewność emocjonalna i pilot od telewizora

Rozmowa mężczyzn, nawet z kobietami, opiera się na wzorcach dominacji i górowania, co sprzyja raczej oddalaniu się od siebie, a nie dążeniu do bliskości. Tak toczy się życie mężczyzny: „rzeczowe” rozmowy, dominacja, spluwanie, radzenie sobie z bólem (np. poprzez przeklinanie), poszukiwanie szybkich działań i natychmiastowego uwolnienia się od napięcia. Wszystko to raczej nie zachęca innych do troski o męski system emocjonalny.

Działanie testosteronu powoduje, że mężczyźni łatwo wykazują agresję fizyczną i społeczną, bez zbytniego zastanawiania się nad jej skutkami. Kobieta z większym prawdopodobieństwem rozważa konsekwencje czynu, zarówno przed, jak i po jego zaistnieniu. Zachowanie mężczyzny niekiedy wywołuje strach. To nie sprzyja związkom emocjonalnym. Testosteron zmusza do działania, pro­wadzi do zachowań mechanicznych. Przedłużanie skomplikowanej pod względem emocjonalnym sytuacji wydaje się mężczyźnie niebezpieczne. Męski (szybki) sposób rozwiązywania problemów, na który tak często (i nie bez racji) skarżą się kobiety, stanowi część „mechanicznego” mężczyzny. Dla niego emocjonalność często sta­nowi synonim zagrożenia, a zagrożenie to cel działania testosteronu, który ma dać siłę do przetrwania bądź doprowadzić do szybkiego rozwiązania sytuacji. Ponownie hormon nie pozwala uczuciom dojść do głosu.

Męski mózg został tak zaprogramowany, żeby lepiej sobie radzić w relacjach przestrzennych niż emocjonalnych. Grupa nerwów łączą­cych prawą i lewą półkulę mózgową nosi nazwę spoidła wielkiego. U kobiet jest ono większe i lepiej przewodzi „dane emocjonalne”. Również kora przedczołowa mózgu, odpowiedzialna za tzw. uczu­ciowość wyższą, rozwija się u mężczyzn wolniej niż u kobiet. Jednak w mózgu mężczyzny nie brakuje neuronów mogących opracowywać emocje. Chłopców po prostu trzeba dłużej uczyć emocjonalnej sprawności. Ty czasem większość z nas spędza z chłopcami zbyt mało czasu, aby stać się mofelem dla swego podopiecznego.

Badania za pomocą rezonansu magnetycznego dowodzą, że tempo przepływu krwi i procesy elektryczne w mózgu kobiety SA szybsze niż w mózgu mężczyzny. Aktywność mózgu o kobiet angażuje najczęściej obie półkule, podczas gdy u mężczyzn mamy do czynie­nia z ograniczeniem aktywności do jednej półkuli. Dlatego kiedy mężczyzna wpatruje się w ekran komputera, może nie słyszeć tego, co mówi do niego żona bądź rodzice. Dzięki zwiększonemu prze­pływowi krwi, większej zawartości substancji szarej, podwyższonej aktywności bioelektrycznej i częstszemu współdziałaniu obu półkul mózgu dorastające i dorosłe kobiety zazwyczaj uzyskują lepsze wy­niki w testach mierzących umiejętności komunikacyjne i społeczne oraz rozpoznawanie emocji.

Warto próbować zrozumieć, jak głęboko w życiu mężczyzny zakorzeniona jest niepewność emocjonalna: czy będzie w stanie utrzymać rodzinę, czy w systemie opartym na rywalizacji uda mu się odnieść zwycięstwo, czy ujdzie z życiem (np. podczas walk wojen­nych). W każdym wypadku ryzyko emocjonalne jest wysokie i za­trważające, zwłaszcza ryzyko porażki. Mózg mężczyzny jest wrażliwy emocjonalnie i często unika emocjonalnej stymulacji. Tymczasem testosteron popycha mężczyznę do podejmowania wysokiego ryzyka – fizycznego, społecznego, zawodowego – w postaci wspinania się po szczeblach kariery i dominowania na polu gry. Powstaje więc głęboki konflikt między wrodzoną wrażliwością i skierowaną na zewnątrz agresją. Konflikt ten jest wszechobecny w życiu każdego dorastającego chłopca.

Mózg mężczyzny, zwłaszcza w chwilach relaksu, szuka sposobu na uniknięcie przetwarzania danych związanych z emocjami. Nawet sposób używania przez mężczyznę pilota do telewizora pokazuje organizację jego mózgu. W przeciwieństwie do kobiet mężczyzna będzie szybko przeskakiwał z kanału na kanał – zamiast zatrzymać się na konkretnym programie. Ponadto jego uwagę przydaje raczej akcja
i przedmioty poruszające się w przestrzeni, np. pędzące samochody, wybuchy, sportowa rywalizacja, nie zaś osoby omawiające jakieś społeczne czy emocjonalne problemy z życia wzięte.

Używanie pilota jest dobrą metaforą służącą opisaniu innych sposobów realizowania wewnętrznego imperatywu typowego dla mężczyzny. Na przykład podczas przyjęcia, kiedy przy stole toczy się dyskusja na temat emocji, mężczyzna z większym prawdopodo­bieństwem będzie szukał możliwości zagrania w siatkówkę na tyłach domu albo rozmowy z „innymi facetami” o sporcie, polowaniu, pra­cy itp. Nie będzie się rozwodził, tak jak kobieta, na temat głębi uczuć i związków. A jeżeli już, to częściej niż jego partnerka będzie dążył do odkrycia szybkiego rozwiązania problemu, a więc błyskawicznego uwolnienia napięcia: „Dlaczego, do cholery, Kasia po prostu go nie rzuci!”. Uniknie wdawania się w rozmowy o emocjach, wybierając aktywność fizyczną czy jakąkolwiek inną, w której znalezienie roz­wiązania nie wywołuje tyle zamieszania bądź konsternacji.

Biologia seksualności, dodatkowo wyolbrzymiona przez wpływ mediów, prowadzi mężczyznę do uprzedmiotowienia kobiety, czego konsekwencją są zahamowania w związkach emocjonalnych. Tzw. obiektywizacja dystansuje mężczyznę od własnych uczuć, podkre­ślając seksualność przedmiotu, ograniczając emocje i oddalając od osoby, którą kocha. Dorastający chłopiec, który wodzi oczyma za ponętną i skąpo ubraną kobietą, naraża się na gniew swojej stojącej obok partnerki. Zyskuje miano niedojrzałego emocjonalnie, bo zauważył atrakcyjny przedmiot poruszający się w przestrzeni. Tym­czasem większość z tych szybkich spojrzeń jest wynikiem nie mającego nic wspólnego z emocjami odruchu seksualnej obiektywizacji (uprzedmiotowienia), oderwanego zupełnie od życia uczuciowego i związków emocjonalnych.

Słowa to nie wszystko

W ciągu ostatniego trzydziestolecia popełniliśmy dwa olbrzymie błędy polegające na zdefiniowaniu rozwoju emocjonalnego przy pomocy standardów żeńskich oraz na stosowaniu tych standardów do obu płci. Z pewnością rozmowa jest niezmiernie istotną częścią rozwoju emocjonalnego zarówno chłopców, jak i dziewcząt. Trzeba jednak pamiętać, że pod względem umiejętności werbalnych mózg kobiety już od samego początku ma przewagę nad mózgiem męż­czyzny: u dziewcząt mowa pojawia się nierzadko nawet rok wcześniej niż u chłopców, kobiety używają tygodniowo średnio pięć razy więcej słów. Dzięki tomografii komputerowej widzimy, że w mózgu mężczyzny nie dzieje się tyle, co w mózgu kobiety. Pracuje mniej obszarów mózgu, a przepływ informacji między półkulami jest mniejszy, co skutkuje słabszą ekspresją werbalną.

W testach poproszono dorastających chłopców i dziewczęta o określenie emocji na twarzach osób przedstawionych na zdjęciach. Chłopcy nie tylko mieli mniej do powiedzenia na temat samych emocji, ale nie dostrzegali subtelnych różnic między nimi, nie umieli znaleźć słów do ich opisania. Nakłanianie dojrzewającego chłopca do rozmowy o uczuciach przypomina niekiedy zabieranie dziecka do dentysty. Męskie słowa i dyskusje dotyczą głównie myślenia i działania, a jeśli przysłuchać się im bliżej, okaże się, że mężczyźni rozmawiają o kon­kretnych projektach, w których mogą wykazać swoje umiejętności. Chociaż na pewno są mężczyźni, którzy elokwentnie opowiadają o uczuciach, to zdolności takie są u nich raczej czymś wyjątkowym. Jest to skutek nie tylko innej budowy mózgu, ale także wpływ testoste­ronu. Niektórzy chłopcy bardzo sprawnie docierają do swoich uczuć, kiedy mają dziewięć lat – i nagle, pod koniec okresu dojrzewania, umiejętność ta zanika. Testosteron przepływający przez ciało podczas dojrzewania sprawia, że w systemie emocjonalnym chłopca zachodzą zmiany adaptacyjne, przesuwające akcenty z tworzenia słów i emocji na projekty i działanie.

Podsumujmy: dorastający chłopcy ze znacznie większym trudem niż dziewczęta odczytują i wyrażają swoje emocje; chłopcu potrzeba więcej czasu na wywołanie złożonej odpowiedzi emocjonalnej niż dziewczynie; dla wielu rozmowa to raczej opresja niż pomoc czy wybawienie. Musimy pamiętać, że dorastający chłopcy przekazują swoje emocje na różne sposoby, nie tylko za pomocą słów. Może to być szybki uścisk, krótkie pytanie, na które wystarczy odpowiedzieć jednym słowem, chwila ciszy w naszej obecności, siedzenie na klapie bagażnika samochodu, gapienie się w gwiazdy, zaciekła gra, stawia­nie czoła grozie i pięknu letniej burzy, stanie przy nas – choćby na­wet w pewnym oddaleniu – kiedy jesteśmy zranieni, przygnębieni albo dumni z siebie.

Nasze  największe emocjonalne zaniedbanie w stosunku do dorastających chłopców polega na tym, że nie zapewniamy im odpowiednich osób, z którymi mogliby nawiązywać relacje, doświadczać życia i zwyczajnie rozmawiać. Tymczasem z powodu mniejszych umiejętności werbalnych powinni oni spędzać czas z większą ilością ludzi stymulujących ich werbalnie i emocjonalnie.

***

Na konferencję „Mężczyzna w edukacji” przybyło dwudziestu nauczycieli-mężczyzn. Dużo to czy mało? Obecni postanowili po­szerzać świadomość roli, jaką nauczyciel może odgrywać w świecie uczących się życia nastolatków, i zadeklarowali chęć skorzystania z oferty doradcy metodycznego do spraw wychowania i profilaktyki – będą uczestniczyli w bezpłatnym, zorganizowanym przez Miejski Ośrodek Doradztwa Metodycznego w Białymstoku, 40-godzinnym szkoleniu „Nauczyciel – wychowawcą XXI wieku”.

Gościem specjalnym konferencji był zastępca attache kulturalnego ambasady USA – Patrick Lahey, ojciec dwojga dzieci – Anity i Jacka. Obydwoje uczą się w szkołach w Polsce. Ośmioletni Jacek, dynamiczny, posługujący się trzema językami (polskim, angielskim i hiszpańskim), nie znalazł uznania w oczach polskich nauczycieli nauczania początkowego: „Jest zbyt wrażliwy i pobudliwy”.

Bibliografia

Arcimowicz K., Obraz mężczyzny w polskich mediach – prawda – fałsz – stereotyp. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003, s. 286.

Biddulph S., Wychowywanie chłopców – jak pomóc chłopcom wyrosnąć na szczęśliwych mężczyzn, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2004, s. 192.

Biddulph S., Męskość, Dom Wydawniczy REBIS. Poznań 2004, s. 176.

Borba M., Koniec ze złym zachowaniem – 38 trudnych zachowań i sposoby jak im zaradzić. Dom
Wydawniczy REBIS. Poznań 2003, s. 358.

Bradley M. ].. Tak, twój nastolatek jest szalony!. Dom Wydawniczy REBIS. Poznań 2004, s. 428.

Brannon L., Psychologia rodzaju – kobiety i mężczyźni: podobni czy różni, Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne, Gdańsk 2002. s. 608.

Covey S., 7 nawyków skutecznego nastolatka, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2003, s. 344.

Fanning P, McKay M., Być mężczyzną — we współczesnym zwariowanym świecie. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003, s. 280.

FisherR., Lepszy start, jak rozwijać umyśl dziecka, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2002, s. 380.

Gurian M., Wspaniały świat dziewcząt. Jak zrozumieć córkę i stworzyć z nią właściwe relacje. Dom Wydawniczy REBIS. Poznań 2004, s. 390.

Gurian M., Zrozumieć nastolatka. Co mogą zrobić rodzice, opiekunowie i nauczyciele, by wychować dorastających chłopców na wyjątkowych mężczyzn. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2001, s. 396.

Harris J. R., Geny czy wychowanie, Jacek Santorski&Co. Warszawa 1998. s. 476.

Hendrbc H., Hunt H.. Miłość, która uzdrawia. Dom Wydawniczy REBIS. Poznań 2002, s. 392.

Nelson J., Pozytywna dyscyplina. Poradnik dla rodziców i nauczycieli, którzy chcą pomóc dziecku w rozwijaniu samodyscypliny, odpowiedzialności i dobrego zachowania. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2000, s. 262.

Rosen R M., Mówienie, słuchanie, kontakt… z dziećmi. Sekrety terapeutycznego wychowania. Dom
Wydawniczy REBIS, Poznań 2004, s. 256.