26 Kwi

Próba listu otwartego do księdza prymasa – arcybiskupa Wojciecha Polaka

Księże Prymasie – czuję się zagubiony, ale również wstrząśnięty. Zastanawiałem się, czy słowa Księdza Prymasa mogą być ciężkim żartem? To chyba niemożliwe…

 

Księże Prymasie, zastanawiałem się również, co ja teraz mam zrobić ze swoją spontaniczną aprobatą młodzieży, zaczynającej manifestację swoich poglądów od dziękczynnej Eucharystii w pięknej świątyni – Katedrze w Białymstoku. Czy ja – grzesznik – mogę zapytać duchownego, stojącego na czele mego, polskiego, rzymsko-katolickiego kościoła, jakimi sposobami doszedł Ksiądz do wniosku, że młodzież ONR nie zasługuje na Mszę Świętą? W moim rozeznaniu ograniczając dostęp młodzieży i kapłana do ołtarza, popełnia się grzech ciężki przeciw Duchowi Świętemu. O ile się nie mylę, Księża Biskupi składają przysięgę zobowiązującą do dawania świadectwa wiary nawet wtedy, gdy ceną może być śmierć męczeńska. Ten młody człowiek mówił: „Pustkę współczesności wypełnimy Ewangelią”.

Dobrą Nowiną są słowa pełne wiary w sens życia jednoznacznie podporządkowanego MIŁOŚCI. Uważnie słuchając pewnie dostrzeże Ksiądz Prymas, że miłość Kapłana do tych ludzi zgromadzonych w Świątyni jest ogromna i czuła. On nie zostawia tych młodych, Jak potrafi, pełni swoje duszpasterskie obowiązki. Nie patrzy, jak są ubrani. Jakiż młody człowiek nie odziewa się w coś ciemnego. Czarnego. Który młody człowiek nie nosił glanów na stopach? Moda na zgolenie włosów na głowie? Pewnie m.in. dlatego, że ich nie ocenia „odgórnie” – kochają go. Czy inaczej Ksiądz Prymas patrzyłby na nich, gdyby byli odziani w ubiory błękitnej barwy, która nawiązywałaby i przypominała Błękitną Armię generał Józefa Hallera, jednego z żołnierzy-dowódców, który wraz ze swoimi żołnierzami przyczynił się do odzyskania niepodległości? Ważne jest, aby człowieka młodego, zwłaszcza człowieka w procesie poszukiwania rdzenia własnej tożsamości, nie pozostawiać jedynie w fazie buntu.
Nie wiem czy słusznie, ale miałem skojarzenia z przypowieścią o Faryzeuszu i Celniku (Łk 18, 9 -14)

Niedawno, w miniony czwartek, wraz ze swoim przyjacielem Waldemarem Smaszczem, autorem wielu książek interpretujących twórczość poety – Karola Wojtyły, przedstawialiśmy publiczności Białegostoku teksty poematów „Wigilia wielkanocna”, „Myśląc ojczyzna”, „Stanisław”. Odnajdowaliśmy w tych tekstach ogromny i dynamiczny ładunek miłości wszystkiego, co stanowi dramat, rozpacz i nadzieję a jest udziałem narodu, który został wprowadzony w krąg wiary, iż wchodząc w noc cierpienia i śmierci Jezusa Chrystusa, właśnie w Nim i przez Niego zostanie Zbawiony.

Jerzy Binkowski

PS Jan Paweł II „Pamięć i tożsamość”

„Tożsamość kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczana i ożywiana przez to, co mieści się w pojęciu narodu. Oczywiście, trzeba bezwzględnie unikać pewnego ryzyka: tego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm. XX stulecie dostarczyło nam pod tym względem doświadczeń skrajnie wymownych, również w świetle ich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób można wyzwolić się od tego zagrożenia? Myślę, że sposobem właściwym jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej (…) „