29 Gru

Rok Pański 2020 rokiem rozumu

Najbardziej kocha się tę osobę, której podarowało się z siebie najwięcej – swój czas, uważność, troskę, czułość, odwagę, wytrwałość, mądrość. Teraźniejszość jest poligonem walki o najpełniejszą, najpiękniejszą wersję siebie samego. Rzeczywistość społeczną naszej ojczyzny prawdziwie pokochamy, jeżeli wydzierać z siebie będziemy pracę na najwyższych obrotach swych ludzkich a zawsze indywidualnych możliwości.

 

Wskaźniki naszego oddania ojczyźnie kształtować możemy jedynie przez ofiarną pracę na rzecz najbliższych – rodziny generacyjnej (w której zjawiliśmy się na tym świecie) i rodziny prokreacyjnej, która będzie kontynuatorką marzeniowej wersji życia według niezmiennych zasad, które zostały nam objawione.

Duchowość katolika jest niewidoczna, nierozpoznawalna dopóty, dopóki czynami swoimi nie oznajmimy „światu”, że wiemy, do czego nas zobowiązuje Bóg. Dobra Nowina jest źródłem łaski. Oto powołani zostajemy do służby Bogu a nie można tej służby inaczej uformować, jak jedynie przez służbę najbliższym. Czasami są to słowa, począwszy od najprostszych: proszę – przepraszam – dziękuję – ufam – wierzę – wybaczam – żałuję …

Niekiedy stajemy przed zadaniami oraz czynami, które przekraczają wyobrażenie o naszych zdolnościach. Wtedy staje się cud poczucia radosnej godności, że swoje schematyczne granice przekroczyliśmy. Dopiero wtedy rodzi się głęboka więź, którą po upływie czasu rozpoznajemy jako prawdziwą miłość.

Czy jest możliwe modlitwa, w której prosimy o łaskę poczucia przynależności do Boga, o którym nie chcemy zapomnieć, gdyż jest początkiem i końcem, Alfą i Omegą wszystkiego. Z podziwem i szacunkiem myślę o pobożności osób w zakonach. Myślę o regule modlitw co trzy godziny: 3:00, 6:00, 9:00, 12:00, 15:00, 18:00, 21:00, 24:00. Przypuszczam, że wśród różnych motywów realizowania tej reguły, kryje się mądra profilaktyka – zapobieganie grzeszności. Stała świadomość maksymalnych oczekiwań Boga wobec nas, mogłaby mobilizować nasze myślenie, naszą „decyzyjność” i naszą odpowiedzialność.

Życie dookoła nas przyjmuje niekiedy formy i treści absurdalne, gorszące, infantylne, bezrozumne. Możemy mówić, że pogarda, agresja, bezczelność, dyktatura obłędnych opinii, poglądów, ideologii, jest karykaturą człowieczeństwa. Naszym zadaniem może być przyjęcie tego faktu jako zobowiązania.

W natłoku wydarzeń muzycznych w minionych świątecznych dniach Bożego Narodzenia, usłyszałem słowa Roberta Friedricha (gitara), które są esencją społecznego świadczenia przynależności do Boga. Jest on jednym z założycieli dziecięcego zespołu muzycznego „Arka Noego”, który dynamicznie, ofiarnie i radośnie drze się wniebogłosy m.in. podczas śpiewu kolęd. Robert Friedrich zwierzył się z polecenia wydawanego dzieciom przed koncertem: „Możecie chodzić po scenie, możecie nie śpiewać, możecie fałszować śpiewając lub drzeć się. O jednym nie możecie zapomnieć. Chcę, abyście o tych ludziach, którzy są na naszym koncercie, myśleli z miłością i oczyma, i sercem, okazywali, że ich kochacie, że cieszycie się, że do nas przyszli”.

Więcej Bóg nie mógł z siebie wydrzeć. Ostatni oddech wydał nam w ofierze. Trójjedyny przekonuje nas o pragnieniu ponownego przyjścia w Chwale Życia Wiecznego.

Jerzy Binkowski