20 Gru

To nie jest pijaństwo. To choroba alkoholowa! To narkomani!

Uzależnienie od władzy umożliwia zachwycające oszołomienie znaczeniem!  Po „spożyciu” nadmiernej „konsumpcji” rzyganie i potężne zawroty głowy!

Gdy zabraknie używki, zbudzony zostaje upiór głodu narkotycznego. Chory szuka wybawiającego z koszmaru – narkotyku – nie tylko w Sejmie. Jak żebrak, łazi po ulicach, po zakątkach spontanicznych estrad. Odwiedza ambasady obcych krajów. Jeździ nawet do śmierdzących popłuczyn komunistycznych i skrycie-faszystowskich ugrupowań europejskich.  Zdobywa błysk fleszy i oko podstawionej kamery. Wyciąga drżącą rękę z błaganiem: „”Hero(s) iny”, „Hero(s)iny”. Krzykiem zapewnia: „Dostanę narkotyk i znowu będę zachowywał się jak normalny, zdrowy człowiek. Zapewniam! Uwierzcie mi. Wyzdrowieję, gdy dostanę dawkę tego, co przecież mi się należy! Pomóżcie. Zwariuję, jeżeli mi nie pomożecie”.

Obraz z 1731 r. Williama Hogartha

Wiadomo, że gdy nie zainteresujemy się, gdy nie wyciągniemy pomocnej dłoni, w szale upiornego głodu narkotycznego może zamordować. Pomóżmy więc:

Podstawowym naszym zadaniem jest odsunąć narkomana od używki. Stworzyć mu szansę poprzez odizolowanie go od narkotyku. W ciszy ośrodka odwykowego i przy pomocy utalentowanych terapeutów może uratujemy biednego, chorego człowieka. Izolując go od politycznego rynku, agory, sami zwiększymy prawdopodobieństwo ochrony własnego życia. Życia w wolnym i suwerennym kraju.

Pomagając choremu z nienawiści, pomożemy sobie i OJCZYŹNIE. Potrzebna jest jednak nasza wytrwałość i wiara w sens zdrowego rozsądku oraz nadzieja, że uczciwość wobec siebie i lojalność braterska ma moc międzynarodową.

Niektórzy z nas mają dodatkowe zasoby duchowe, gdy powierzają ojczyznę OPATRZNOŚCI BOŻEJ, czyż nie?