27 Maj

TOTAL OPPOSITION = WOJNA

                papież Jan Paweł II (fot internet)

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem bladą twarz Grzesia wypowiadającego słowa „totalna opozycja”, odebrałem ową deklarację, jako pewien żart. Słowa te brzmiały niczym w kabarecie – przesadne odgrażanie się człowieka właśnie odsuniętego od władzy. Nie doszacowałem znaczenia bladości lica i mocy zaciśniętych szczęk. Grzegorz Schetyna był wtedy śmiertelnie blady.

 

Minęły trzy lata i teraz mam pewność, że polityk ten już wtedy ogłosił wojnę. Wojnę domową. Strategicznie podstawowe stało się opanowanie środków masowego rażenia, płynącego z telewizji, radia i prasy. „Rakiety” wysyłane z tych miejsc zawierały niedozwoloną bo okrutną broń toksyczną: kłamstwo, szkalowanie, zohydzanie, pogardę, podjudzanie. Skorzystano również z metody sprawdzonej przez wieki – zdradą Cynizm i bezwzględność w walce z narodem skoncentrowano w bombie nuklearnej o nazwie – targowica europejska. Na czele targowicy europejskiej stanęli Niemcy, doskonale wyszkoleni na wszystkich frontach świata. Doświadczenie wojenne Niemców i innych europejskich kolonizatorów (m.in. francuskich, holenderskich, belgijskich) podpowiedziało im, że nie zawsze barbarzyństwo frontowe prowadzi do zwycięstwa, do panowania nad narodami. Wydawało się, że tym razem wystarczy euro, nord stream, zamknięcie kopalń, zamknięcie stoczni i portów a także zachowanie sądownictwa w Polsce, z obsadą niezależnych od sprawiedliwości – sędziów.

Nie wystarczyło. Polskie dobre zmiany spowodowały ożywienie gospodarcze. Nastąpił wzrost zaufania do ludzi rządu, który nie wstydził się wyrażania swej wiary w Boga w Trójcy Jedynego. ( Ileż to razy w skupieniu uczestniczyłem we Mszach świętych, dzięki relacjom polskiej telewizji państwowej.)

Publiczne wyrażenie wiary (fot. internet)

Publiczne wyrażanie wiary jest świadectwem największego i uroczystego zobowiązania człowieka do życia uczciwego. Swoją postawę katolika dźwigającego odpowiedzialność za Polskę prezentowali zarówno Premierzy (p.Szydło, p.Morawecki), jak i Prezydent – Andrzej Duda. Stało się jasne, że uderzając w kościół katolicki, uderzy się tym samym w wiarygodność postępowania ekipy oddelegowanej przez naród do sprawowania władzy.

Przedziwnie w ostatnich latach zachowywali się niektórzy księża biskupi. Odnosiłem wrażenie i dzieliłem się tym spostrzeżeniem w felietonach, że w Episkopacie są biskupi, którzy swoją demonstracyjną pasywnością „apostolską” jakby chcieli zasłużyć na jakieś ziemskie profity tej grupy polityków, którzy opowiadają się za aborcją oraz wspierają hasła i demonstracje homoseksualistów (gejów, lesbijek, biseksualistów, transwestytów). Dziwna to, jak na ludzi Kościoła, obojętność na grzech. A może tylko to szokujące podporządkowanie się europejskiej poprawności politycznej, nowoczesności?

Wszechobecnego dzisiaj bezwstydu nie rozumiem, choć rozumiem wstyd, jaki musiał ogarniać przywódców Kościoła, gdy sami grzeszyli lub gdy dowiadywali się, że niektórzy współbracia w kapłaństwie grzeszą. W moim pokoleniu nie istniała moda na grzeszenie w świetle reflektorów i kamer. Czymś standardowym było spuszczanie zasłony milczenia. Nie interpretowano milczenia jako udziału w zbrodni. Milczenie było rodzajem miłosierdzia. Milczeniem publicznym dawano nadzieję na uzdrowienie. Dawano czas na pokutę i nawrócenie w odosobnieniu klasztornym. Wyrok pozostawiano Bugu.

Czym jest „solidarność zawodowa”? Jak zachowują się lekarze w sprawach obejmujących odpowiedzialność za śmierć pacjenta? Czy policjanci spontanicznie opowiedzą o nadużyciach funkcjonariusza względem obywatela? Jak możemy ocenić milczenie mojego pokolenia o zbrodniach i fałszerstwach ludzi tzw. socjalizmu? Co względem prawdy historycznej uczynili dziennikarze, pisarze, artyści, aktorzy, sędziowie? Czy moje pytania są retoryczne?

Księża biskupi również, są dziećmi swoich czasów. Trudno im było się znaleźć w aurze coraz większego społecznego braku krytycyzmu wobec zagrożeń, jakie sieje uwolniony spod reguł odpowiedzialnego myślenia – wszechobecny w środkach masowego rażenia – seksualizm. Czy kiedykolwiek ukarano aktywistów (np. prezydentów miast) za wspieranie w świetle prawa, działań edukacyjnych przygotowujących dzieci do aktywności seksualnej z pedofilami? Rozwiązłość seksualna dorosłych i tym samym dorastającej młodzieży, przyczynia się do zmniejszenia wrażliwości na krzywdę. Skrzywdzenie dzieci domaga się surowej kary. W demagogicznym zapale mówi się o zbrodni. Kamera filmowa i mikrofon wyolbrzymiają każdą sprawę. Koncentracja na grzechach ludzi Kościoła Katolickiego, staje się parawanem ukrywającym nadużycia moralne innych grup społecznych i ich przywódców. Uciekanie od odpowiedzialności i swawola językowa polityków żyjących tak, jakby Boga nie było, jest porażająca. Kamery nakręcają sensacyjność, choć grzech jak świat światem, zawsze stanowi dramat człowieka. Internet pozwala wypowiedzieć największe idiotyzmy, kalumnie, oszczerstwa, szkalowania.

Ludzie kościoła hierarchicznego, w tej wojnie wypowiedzianej przez antychrześcijańskie stronnictwa polityczne, zupełnie nie potrafią lub nie chcą skorzystać z dynamiki reakcji zawartej w mediach społecznościowych. Obecność na twiterze wymaga błyskotliwości i skrótu polemicznego. Humor i poczucie rzeczywistości nadprzyrodzonej, oparte na wierze, że Duch Boży tchnie kędy i kiedy chce, stanowi naszą nadzieję w tej wojnie o piękne i mądre oblicze Polski.

Jerzy Binkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o