24 Mar

Uwielbiamy wolność – dlatego skaczemy! W przepaść?

W piątkowym wywiadzie telewizyjnym, po wykonaniu dwóch pięknych i długich lotów, skoczek Dawid Kubacki powiedział: „Uwielbiamy wolność – dlatego skaczemy”.

 

Skoczkowie ryzykują własnym życiem, aby przez chwilę poczuć się wolnymi. Dla tej chwili całe swoje młodzieńcze życie poświęcają ogromnie ZDYSCYPLINOWANEJ PRACY. Odpowiedzialność i wyobraźnia podpowiada im, że mogą się poczuć WOLNI JEDYNIE W OKREŚLONYCH GRANICACH, przy ściśle, profesjonalnie określonych zasadach. Gdyby byli niezdolni podporządkować się zasadom mądrego i odważnego skoku, przy pierwszym zjeździe spadliby z buli na łeb na szyję. Skończyłoby się to śmiercią marzycieli o całkowitej wolności skakania. Czyż nie?

Podobnie obowiązują „zniewalające” nas reguły ruchu drogowego. Każdy może spróbować BYĆ WOLNYM na jezdni, ale ja nie radzę dokonywać tej próby nawet wrogowi osobistemu i wrogowi Rzeczypospolitej.

Przykładów absurdalnych konsekwencji okrzyków o wolności wyboru względem macicy, która należy do kobiety, można mnożyć. Z pewnością jednak na żadnej osobie, która uważa, że do jej szczęścia konieczna jest społecznie akceptowalna możliwość pozbawienia życia dziecka, gdy będzie tego chciała – żadna ustawa nie wymusi zmiany zdania.

Zważmy jednak, czy nam, którzy chcemy bronić życia w każdej formie i w każdych okolicznościach, ustawa zabraniająca mordowania niepełnosprawnych a jeszcze nie narodzonych dzieci, cokolwiek w nas zmieni?

Wg mnie nie.

Tak więc czas zastanowić się, na ile amoralna „totalność opozycyjna” precyzyjnie zaprogramowała prowokację niemoralnej agresji? Uliczne wystąpienia grup ludzi bez hamulców moralnych, bez ugruntowanego przekonania, że ojczyzna jest dobrem wspólnym, mogą rozkołysać statek naszego państwa. Wtedy błyskawicznie tytuły niemieckich i żydowskich gazet dla Polaków, wskażą główną przyczynę chaosu. Będzie nią Rząd. „Chcieliście dobrej zmiany, więc teraz tę dobrą zmianę macie!”- zarechoczą.

Przez dwa lata nie usłyszałem ze strony Episkopatu oficjalnych słów wsparcia Rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Episkopat nie zachęcał do szacunku dla władz porządkujących ogrom zaniedbań i niesprawiedliwości. Natomiast było wielokrotne ostrzeganie patriotów przed ich możliwym grzechem ciężkim – nacjonalizmem. Innych grzechów Episkopat nie dostrzegał i nie upominał.

Najtrudniejsze dla rodziców z perspektywą urodzenia dziecka z prenatalnie zdiagnozowaną niepełnosprawnością, jest stworzenie w sobie pragnienia urodzenia DZIECKA. Dziecko jest darem z Nieba. Dziecko jest zadaniem do wypełnienia. Dziecko to nie przypadek „medyczny”. Przed każdym z nas stoi obowiązek stworzenia struktur pomocniczych, wspierających rodzinę. Rodzina nie może zostać sama. Prawdę powiedziawszy to my wszyscy pragniemy wsparcia i nie chcemy zostać sami, bo w najtajniejszych zakamarkach świadomości odkrywamy, że każdy z nas jest NIEPEŁNOSPRAWNY. Wniosek: pokochajmy się! Oj, naprawdę trudne zadania przed nami. Takie UCZŁOWIECZAJĄCE

Panowie, warto tworzyć poprzez osobiste decyzje małżeńskie aurę obrony życia w każdej formie. I trzeba pamiętać, że przez dziesiątki, setki i tysiące lat trwało przyzwolenie na mordowanie nienarodzonych a poczętych. Teraz opowiedzenie się za prawdziwie katolicką ochroną życia poprzez Ustawę, wzbudzi po pierwsze – krzyk osób, które są przekonane, że mordowanie dzieci jest ich niezbywalnym prawem, prawem wolności – prawem ich życia. Wychodząc na ulice pogłębią poczucie chaosu w Rzeczypospolitej. Będą rozpaczać, że autorytarne rządy pisowców zabraniają mordowania dzieci, ponieważ są ciemniakami, oszołomami, mało współczesnymi idiotami. Faszystowskie i dyktatorskie rządy pisowców ograniczają wolność od wszystkiego: i od sumienia i od rozumu.

Podsumowując: o PIĘKNI LUDZIE Z PRAWEJ STRONY – zapytajcie siebie i Ducha Świętego, czy nie lepiej zamiast czekać na ustawę, należy złożyć przysięgę w sercu: odżegnuję się od nieludzkiego „prawa” mordowania nienarodzonych dzieci. Oczywiście, nie rezygnując z kształtowania jurysdykcji na kształt Bożych Praw.

Teraz Episkopat sugeruje konieczność szybkich decyzji ustawowych, aby zapobiec mordowaniu dzieci z trisomią. To nagłe obudzenie się hierarchów Kościoła, którego jestem cząstką, jest zastanawiające. Czy problem ten nie istniał przez osiem lat, gdy przy władzy była grupa nazywająca się Platformą Obywatelską? Paradoksalnie, zaangażowanie Episkopatu najskuteczniej wznieca demonstracje uliczne, których głównym celem według mnie, jest obalenie Rządu, poprzez zastosowanie szantażu: jeśli jesteś za wolnością, musisz być przeciw Zjednoczonej Prawicy a w szczególności – przeciw Prawu i Sprawiedliwości.

„Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”! Czy to nie jest wystarczające zobowiązanie, które otrzymaliśmy poprzez Krzyż i Zmartwychwstanie?