4 Cze

Widok z lotu orła białego

Zanim Andrzej Duda, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, wręczył 3.05.2016r. Bronisławowi Wildsteinowi order ORŁA BIAŁEGO, Bronisław Wildstein – przyszły Kawaler tej szczególnej nobilitacji doświadczył życia jakże bogatego: około 30 razy aresztowany za jednoznaczne opowiedzenie się po stronie wartości moralnych: troska o słabszych – SOLIDARNOŚĆ, uczciwość, rzetelność, lojalność wobec osobistego poczucia tożsamości narodowej.

 

W czasach studenckich stracił przyjaciela – Stanisława Pyjasa – zamordowanego w 1977r. w Krakowie, przez morderców ze Służby Bezpieczeństwa PRL. Założył z kolegami „Studencki Komitet Solidarności”. Nigdy nie przestał walczyć o Polskę, której obraz zakorzeniał w pamięci słowem SOLIDARNOŚĆ. Jest autorem tysięcy felietonów i setki esejów. Uczestniczył w dziesiątkach konferencji (także międzynarodowych). Prowadził w radio i telewizji gorące polemiki polityczne i dyskusje filozoficzne. Napisał kilkanaście książek.

„Cienie moich czasów” (Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j.) – pod takim tytułem ukazała się pod koniec ubiegłego roku (2015) najnowsza książka Bronisława Wildsteina.

Autor doprowadza swój literacki i w głównej mierze autobiograficzny „collage” do czasu politycznego przełomu oznakowanego wyborem Andrzeja Dudy na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Wzruszającym mnie, czytelnika, faktem jest dyskrecja i delikatność, z jaką odnotowuje autor obecność w swoim życiu małżonki – Iwony Galińskiej – Wildstein i synów, Dawida oraz Szymona. Szacunek wobec żony i wdzięczność za dar rodzicielstwa potwierdził autor kilkoma wspomnieniami, zachwycając się intuicją kobiecą, jakże pomocną w życiu także „politycznym”.

Zachwycałem się próbami opisywania miłości i przywiązania do ojca, który zmarł, gdy Bronek miał 16 lat. Był on lekarzem wojskowym po studiach medycznych we Wiedniu. Niemcy w czasie wojny wymordowali całą jego żydowską rodzinę. Zmarł ukończywszy 61 rok życia. Syn do ojca miał bezgraniczne zaufanie i podziw. Po wielu latach Bronek dowiedział się, że jest fizycznie lustrzanym podobieństwem ojca.

Z dziwna satysfakcją czytałem o meandrach moralnych ludzi „Tygodnika Powszechnego” Ciągle nie potrafię pogodzić się z natrętną agresją publicystyki szanowanej kiedyś przeze mnie redakcji. Ciągle nie przestaję wierzyć, że kiedyś zobaczą siłę nienawiści ziejącej z łamów swego katolickiego pisma. Siłę zarozumiałości i pogardy, która nie pozwala usłyszeć argumentów drugiej strony; stają się symbolem irracjonalnego „kaczyzmu”, stosując argumenty „ad hominem”. Bronisław Wildstein rozpoznaje cienie tego środowiska dziennikarskiego i politycznego.

Jakże mi bliskie są opisy teatralnych wtajemniczeń i fascynacji teatrem „Laboratorium” Jerzego Grotowskiego. To był symbol wolności dla pokolenia, które uruchomiło w czasie swej młodości (początki lat siedemdziesiątych poprzedniego wieku) – kilkaset teatrów studenckich w Polsce (moim udziałem była grupa „Ubodzy” Teatru Akademickiego KUL).

Wspomnienia emigracyjnych doświadczeń z Paryża i całej Europy, a także ze Stanów Zjednoczonych (gdzie zbierał materiały-wywiady do książki „Profile wieku”), to fragmenty prezentujące powstawanie systemu uogólnień na temat współczesnego człowieka i sposobów funkcjonowania w społeczności, którą tworzy człowiek.

Jednak najbardziej poruszające a niekiedy wstrząsające swoją logiką i bezwzględnością, tak – bezwzględnością, są przestrzenie i relacje polskiego pejzażu politycznego. Z bezwzględną jaskrawością kreśli sylwetkę Adama Michnika, Jerzego Urbana, Jacka Kuronia, Waldemara Kuczyńskiego, Lecha Wałęsy, Donalda Tuska, Janusza Palikota, Batłomieja Sienkiewicza, Krzysztofa Michalskiego, Ryszarda Kapuścińskiego, Tomasza Wołka, Lesława Maleszkę itd.

Bronisław Wildstein nie tworzy argumentów „ad hominem”. Rozprawia się z tymi poglądami, w których brakuje miejsca na moralność. Brak poczucia tożsamości narodowej i pogarda dla kultury polskiej i religijności – stanowi praprzyczynę tych wielkich i dramatycznych CIENI, których obecność sygnalizuje w tytule autor. Twierdzi, że wojna przeciw reformatorom z Prawa i Sprawiedliwości ma charakter absolutnie pustoszący polską scenę polityczną. Dzieje się to przy stężeniu nienawiści, z jaką nie mieliśmy wcześniej do czynienia. Odkrycie, że można stracić swoją pozycję i strach tym wywołany, eksplodowały nieustającą kampanią skrajnej wrogości i pogardy. Autor przypomina, że prezentowane dotychczas dowody w sprawie katastrofy smoleńskiej uniemożliwiają inną niż zamach interpretację i są absolutną kompromitacją władzy PO oraz jej liderów i powinno to wszystko skończyć się co najmniej wyeliminowaniem ich ze sceny politycznej. Niektórych powinno się postawić przed sądem czy Trybunałem Stanu. „Nic dziwnego, że tak rozpaczliwie usiłują oni sprawę zakopać i unieważnić.”

„Cienie moich czasów” to książka, w której autor krzyczy do nas na granicy rozpaczy:

ZA DZISIEJSZĄ POLITYCZNĄ GRĄ UKRYWA SIĘ WALKA O LOS NARODU !

Cienie nie istnieją bez światła. Bronisław Wildstein wskazuje nam źródło: niezmienne zasady moralne Wskazuje też ludzi, których wspominanie stanowi oparcie i nadzieję (Herling-Grudziński). Wyraźnie akceptuje pracę osób z kręgu „Teologii Politycznej” (Cichocki, Gawin, Karłowicz, Merta).

Polecam lekturę książki. 450 stron przeczytałem „w mig”, z rozgorączkowaną twarzą i bijącym sercem.

Prezydent Andrzej Duda, który wyróżnił Bronisława Wildsteina najwyższą godnością Kawalera Orderu Orła Białego niech będzie dla nas wszystkich nadzieją – człowiekiem, który pomaga nam wzlatywać ponad codzienność, szukając dalekosiężnych i trwałych form współżycia społecznego dla dobra wspólnego. Konstruktywna opozycja potrzebna jest każdej władzy. Nienawiść opozycji pomniejsza i niszczy dobro wspólne.

Poczucie winy oraz cynizm walki o władzę tych, którzy chcą, aby było tak, jak było POprzednio, eksplodował bezrozumną agresją. Szyderstwa, obelgi i pomówienia pod adresem tych, którzy nie pogodzili się z bezczelną podłością i wyrachowaniem, osiągnęły poziom szaleństwa. Oni zrezygnowali nawet z pozorów rozumowych i zdroworozsądkowych argumentacji. Sposób prowadzenia przez nich polityki przybiera formy paranoi a swoje szaleństwo próbują przerzucić na odnowicieli poczucia wspólnoty narodowej i moralnej odpowiedzialności za wspólnotę narodową.

Nie dajmy się oszukać tym, którzy sieją wiatr, chaos, niepokój. Nad nami ORZEŁ BIAŁY.

Jerzy Binkowski

………………………………………………………………………………………………………………………………..

Oto kilka zdań z książki Bronisława Wildsteina „Cienie moich czasów”, które swą dosadną trafnością stanowią aforyzm.

„… im bardziej dwuznaczne układy wchodzimy, tym bardziej nie znosimy tych, którzy tego robić nie chcą…”

„Poczucie nieistnienia jest wyjątkowo dojmujące” (dotyczy pustki Palikota). „Palikot jest wcieleniem kiczu”.

„Pampersi – ci, którzy nie przepuszczają nieczystości”.

„Doskonale wiemy, jak wygląda cebula po konsekwentnym obraniu. Przestaje istnieć”

„Egocentryzm zwykle wiąże się z infantylizmem”.

„Człowiek bez właściwości bardzo chce uzyskać jakąś konsystencję”.

„Ludzi nie stać na samodzielne rozliczenie się z grzechami, a bez takiego aktu nie tylko oni sami grzęzną w moralnym indeferentyzmie, ale zatruwają nim całe otoczenie”

„Im bardziej jesteśmy ułomni, tym bardziej potrzebujemy twardo sformułowanych, zewnętrznych norm”.

„Odrzucenie prawdy kwestionuje jakiekolwiek argumenty”.

„Wskazanie i potępienie zła nie przeszkadza wybaczeniu, ono je dopiero umożliwia”.