biskup mering %Jerzy Binkowski%
|

Świadectwo biskupa Wiesława Meringa

Po przeczytaniu kolejnego tekstu dziennikarzy z „Rz” dotykającego osoby biskupa Wiesława Meringa, chcę wypreparować taki typ wywodu dziennikarskiego, który nazwałbym idiotyzmem, gdybym się nie obawiał, że używam maczugi zamiast języka troski o wspólne dobro. Przecież nie chcę obrażać Pana Semki, Pani Czaczkowskiej, ale jak inaczej mogę im zasygnalizować, że w prezentacji swoich opinii używają informacji krańcowo niesprawiedliwych dlatego też – krańcowo nieuczciwych.

biskup mering %Jerzy Binkowski%
biskup Wiesław Mering fot. Izabela Kolasińska

Zacznę od tytułu: „Biskup walczący z Nergalem”. Mam wrażenie, że już tutaj redakcja wyłącza szerszą refleksję o problemie. Zwrot tytułowy ma być takim „intelektualnym skrótem”? Jest w nim nieco sensacji, aby zatrzymać wzrok czytelnika? Tak naprawdę jest jedynie nieporadnością w sygnalizowaniu dramatycznego wątku, który istnieje w polskiej rzeczywistości od kilkudziesięciu lat. Jest nim absolutnie nieproporcjonalna reprezentacja, nadreprezentacja osób o poglądach lewackich i lewicowych w polskich środkach masowego przekazu. W aurze nowoczesności i „jaśnie oświecenia” realizowane są „projekty”, które prawdopodobnie mają leczyć brak poczucia tożsamości i kompleksy zaściankowości. „Światowość” uzyskuje się poprzez negację tego, co stanowi rdzeń kultury, w której się wzrastało.

Według mnie ksiądz biskup Wiesław Mering poruszony w sumieniu i zobowiązany pełnioną funkcją w Episkopacie, nie mógł nie ustosunkować się do narastającego problemu pogardy wobec wszystkiego, co stanowi istotę jego misji biskupiej. Jest nią dawanie świadectwa – do granic męczeństwa – o jego wierności Bogu w Trójcy Jedynemu. Biskup Mering nie jest dziennikarzem, nie jest medialnym „aktorem”. Jego obowiązkiem jest zabierać głos wtedy, gdy niedelikatnie a czasami wręcz szargane są znaki jego (naszej) wiary. Narażać się na „pyskatą”, demokratyczną rzeczywistość – jest jego przywilejem ale nie w kategoriach dziennikarsko – pospolitych: kto ma rację i jakimi sprytnymi słowami tę rację się uzasadni. Jego głos ma charakter ŚWIADECTWA. W Kościele Powszechnym istnieje hierarchiczność a jej cechą szczególną jest gotowość śmierci za wiarę. Dlatego też wynikającym prawdopodobnie z niezrozumienia, ale też i niepoważnym, nieuczciwym zabiegiem jest pomniejszanie znaczenia postawy biskupa Wiesława Meringa, poprzez przypominanie, że kiedyś rzucił na tego Kapłana kalumnię inny Kapłan.

Księdza Jankowskiego stać było na publiczne przeproszenia księdza Meringa za słowa, które ocenił wraz z głębszą orientacją, jako oszczerstwo. Mam to szczęście być przyjacielem Wiesława Meringa od młodzieńczych lat. Jesteśmy z jednej parafii – Gdynia-Orłowo. Studiowaliśmy na KUL-u. Wiesław Mering był aresztowany w kwietniu 1968 roku, za działalność mającą na celu „obalenie ustroju” komunistycznego. Miał być relegowany z Uczelni, jednak ksiądz Rektor Wincenty Granat powołał grupę obrońców nas – studentów, na czele z profesorem Zdzisławem Napiórkowskim. W efekcie ich zaangażowania w obronę swoich studentów, zezwolono nam na dokończenie studiów. Panowie Blumsztajn, Borusewicz, prof. K. Trzęsicki, prof. J. Kopania to kombatanci marca 1968, którzy kontynuowali swoje studia rozpoczęte w Warszawie – właśnie na KUL-u. Wiesław Mering dzięki obronie „akademików” nie posiada „karty kombatanta”.

Proszę moje słowa przyjąć jako głęboko osobiste świadectwo wręcz nieposzlakowanej postawy dzisiejszego biskupa, księdza Wiesława Meringa. Jestem gotów stanąć i prosto w oczy popatrzeć każdemu oszczercy, budującemu kłamliwą opinię na podstawie źródeł tak „szlachetnej” instytucji, jaką jest była Służba (tfu!) Bezpieczeństwa. Rzuca to absurdalny cień na pełne godności i koniecznej dzisiaj jednoznaczności – ŚWIADECTWO BISKUPA Wiesława Meringa.

Podobne wpisy: