7 Cze

Żelazny elektorat – wyborca z zasadami

 

Mój Prezydent, tot. internet

Niezmienną zasadą życia biologicznego jest obecność wody i tlenu, a z prawem ciążenia Ziemi się nie dyskutuje. Niezmienną zasadę życia duchowego otrzymaliśmy w Dekalogu.

Pojawia się w publicystyce politycznej z lekka pogardliwe określenie stosowane wobec wyborców, że są „żelaznym elektoratem” określonej partii. Odkryłem, że ja należę do żelaznego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Trwa to już kilkanaście lat. Osoby nie szanujące moich wyborów mogłyby powiedzieć o mnie, że jestem „zakutą pałą” – na głowę wkładam „żelazny hełm” i nie dopuszczam świeżych a nowoczesnych poglądów. Natychmiast chcę zadeklarować pełną zgodę. Tak, jestem zakutą pałą.

Mam zasady. Swoją głowę chronię materiałem najtwardszym z możliwych. Tym materiałem są właśnie zasady moralne. Nie lubię majsterkowania przy zasadach i nie dołączam do „majsterkowiczów”, którzy chcą mi zasugerować, że wizje i wymyślone reguły życia „przyjemnościowego” powinny być zasadami życia społecznego. Nie mam nic przeciw radości życia, ale i ta  kategoria doświadczeń ludzkich musi być podporządkowana zasadom moralnym.

Wiem jak ważna jest dobra wola a interpretacja zdarzeń NIGDY nie jest jednoznaczna. Człowiek interpretuje tak, jak mu to w danym momencie jest potrzebne. Jest manipulantem. Czasami chodzi o to, aby udowodnić, że się jest oryginalnym, albo nowoczesnym, albo najmądrzejszym, najprzenikliwszym. Wszystkie sprawy, których dotąd nie załatwili politycy aktualnie zarządzający dobrem wspólnym, ci nowi przyszli włodarze załatwiliby natychmiast i z piorunująco efektowną skutecznością.

Oko samo się przymruża na taką fanfaronadę. Odległość między modelem (marzeniem) a wynikiem naszych starań zawsze jest na minus. Takie są moje doświadczenia życiowe. Życie jest zmienną nie do przewidzenia. Zadaniem Premiera i Prezydenta, wraz ze wszystkimi instytucjami państwowymi, jest nadążanie za wszelkimi okolicznościami życia, które się pojawiają, aby pomagać trwać w trudach życia.

Ufam aktualnemu Prezydentowi. Ufam Andrzejowi  Dudzie. Nie ufam żadnemu innemu kandydatowi. Wyjątek czynię wobec pana Marka Jakubiaka. Kierunek ideowy, moralność jaką prezentuje Andrzej Duda odpowiada mi. Kierunek na prawdziwe prawo i prawdziwą sprawiedliwość społeczną to moje marzenie, choć historia uczy, że w pełni celu tego nigdy się nie osiągnie. Niebo na ziemi to odpowiedzialna praca. Stały wysiłek.

Jestem przekonany, że prezydent zasłużył na mój, na nasz szacunek. On nie twierdzi, że gospodarka i suwerenność naszego kraju będzie zbyt duża, gdy będziemy mieli Centralny Port Komunikacyjny. Nie twierdzi, że kanał na Mierzei Wiślanej będzie niesprawiedliwą oraz zbyt dużą niedogodnością dla rosyjskich żołnierzy. On nie sugeruje konieczności instruowania dzieci o przyjemnościowych walorach narządów płciowych. Nie mówi, że dla dobrego funkcjonowania naszego państwa potrzebne są „małżeństwa” jednopłciowe, aby mogły adoptować dzieci. Nie twierdzi, że kler jest największym nieszczęściem wobec ewentualnego szczęścia artystów – pedofilów, którzy przecież mają swoje prawa moralne. Również zachowuje proporcje, gdy wyraża wdzięczność lekarzom, wśród których są nie tylko osoby ofiarowujące swoje życie dla ratowania innych, ale są i tacy, którzy uciekali od pracy na rzecz zainfekowanych chorobą lub sugerujących, że są panami życia społecznego i tylko oni powinni być polskimi prezydentami.   Andrzej Duda nie dyskutuje z zasadami, które są nie-dys-ku-to-wal-ne.

Jestem żelaznym elektoratem. Jestem zakutą pałą  😉                                                            

Jerzy Binkowski