artur %Jerzy Binkowski%
|

Zmagam się o mą nadzieję

Od pewnego czasu nie daję sobie rady z rzeczywistością. Wiem, iż RZECZYWISTOŚĆ JEST BARDZO SKOMPLIKOWANYM SYSTEMEM. Poczucie, że tego systemu nie ogarnia się umysłem, jest doświadczeniem bardzo przykrym, przytłaczającym, poniżającym „Myśliciela”.

Nie rozumiem bólu, jaki demonstrują niektórzy, a musi on, ten ból, być dokuczliwy, choć nie porażający i nie przykuwający do łóżka ( „łoża boleści”), skoro nawet starsze osoby, nie wspominając starszych aktorów, wychodzą na ulice, i coś bardzo głośno a na dodatek wulgarnie, wykrzykują. Coś tak bardzo boli te osoby, że krzyk niektórych z nich jest mową splątaną, nierozumną, z objawami wysokiej gorączki na skroniach. Niektórzy, jakby natchnieni czarną barwą (a może brunatną), domagają się prawa do zabijania, do ludobójstwa, tylko dlatego, że osoby, która chcą mordować, są bezbronne i bardzo słabiutkie lub chore. Niekiedy demonstratorzy używają innych języków, o których niekiedy mówi się, że są to „języki obce” i wyśpiewują swoje afirmacje dla tych, co zjadają żaby. Karaluchów raczej nie zjadają.

Czarne „światło”, czarnowidztwo, sprowadza ich do podziemnych tunelów, aby tym światłem oświecić śpieszących metrem do pracy lub pędzących po nocnej zmianie matek, do swoich dzieci w domu. Chcą przygotować dzieciom śniadanie do szkoły. W szkole dzieci muszą być silne, aby przetrwać agresywne i pełne zarozumiałości moralnej zabiegi edukacyjne, podejmujące między innymi bezwstydnie nieprawdziwe wątki bohaterstwa żołnierzy, zresztą – żołnierzy wyklętych. Jednak najohydniejsza w tej szkole staje się możliwość sugerowania dziecku, że trzeba codziennie i w każdej chwili życia rozróżniać DOBRO od ZŁA, oraz że naprawdę każde z nich może podpisać cyrograf z diabłem, albo porozmawiać przed każdym działaniem z aniołem stróżem swego sumienia.

Za takie scenariusze programu wychowawczego szkoły należy postawić przed niezależnym sądem ministerstwo edukacji. A komu podlega ministerstwo edukacji? Premierowi. A więc Premierę pod sąd. I nie zapominajmy, że Premiera ma również swego szefa. Więc i Szefa pod niezawisły sąd. Niech zawiśnie ten i ów drób!

Splątane są moje fałdy mózgowe i wcale nie chcą się wygładzić a próby przekonania przekonanych pełzną, kruszą się.

artur %Jerzy Binkowski%Skruszony własnym niedowładem umysłowym, klęknąłem przed trumną zmarłego 17.10.16r. ARTURA KAZIMIERZA MILEWSKIEGO.

Pięćdziesiąt cztery lata spożytkował na dojrzewanie do trudnego spotkania z największą tajemnicą wiary – tajemnicą życia i śmierci. Przenikanie głębi i sensu swego życia, na wspólną korzyść społeczności, w której się żyje – to było Jego powołanie, jego talent, którego nie zakopał, nie ukrywał. Z wykształcenia akademickiego fizyk, potężny logik, zdyscyplinowany ekonomista, w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu – filozof, stanął w 2014r. do wyborów samorządowych na prezydenta miasta, jako lider grupy WSPÓŁPRACA I ZAUFANIE. Uczynił tak tylko dlatego, żeby mieć możliwość wypunktowania błędnej, jego zdaniem, strategii rozwoju miasta Białystok, jaką kierował się dotychczasowy prezydent. To nie była walka o władzę. To była ofiara z samego siebie (od lat leczył się na hematologii), aby sugerować publicznie, że w zarządzaniu miastem trzeba tworzyć coś, co nazwałbym BOJAŹNIĄ BOŻĄ, gdyż „początkiem mądrości jest bojaźń; bojaźń jest przestrzenią, którą mierzy się wielkość.” (cytat z „Rozważania o śmierci” Karola Wojtyły).

bialostocki kosciol %Jerzy Binkowski%

 

 

 

 

 

I stało się. W pięknej a maleńkiej świątyni barokowej, w której Rodzina i przyjaciele otoczyli trumnę z ciałem Artura Kazimierza Milewskiego doznałem upragnionej ciszy. W pełnej skupienia modlitwie zaufania i nadziei, uchwyciłem proporcje. Muzyka organów i skrzypiec koiła świadomość stawania u progu WIELKIEJ TAJEMNICY, przed którą stanie każdy człowiek. Pomyślałem, że bardzo ważne jest rozpoznawania spraw WAŻNYCH od przepychanek, pyskówek i pychy, i powierzanie nas samemu Bogu, z wewnętrznym westchnieniem:

„Jezu, Ty się tym zajmij”- „Jezu – ufam Tobie”.

Similar Posts