2 Sty

Zwycięstwo nad Wisłą 2020

Jerzy Binkowski na początek jubileuszowego 2020 roku

                          Polska 2020 (fot. internet)

100 lat temu chwała oręża polskiego możliwa stała się, gdy młodzież nowo narodzonej Polski najpierw upadła na kolana, prosząc o błogosławieństwo swoje matki i ojców. Jedni i drudzy płakali, drżąc przed swoim losem. Następnie młodzieńcy  walnęli kolanami o stopień konfesjonału przed Kapłanem (alter Christus). Później, korząc się w bojaźni Bożej, ruszyli na śmiertelne żniwo – ojczyznę ratować przed czerwoną zarazą.

Dzisiaj wystarczy decyzja trwania w tradycji swojego narodu. Dzisiaj nie trzeba składać ofiary z życia, ale trzeba mieć świadomość, że jesteśmy na wojnie – Bogu jesteśmy potrzebni. Bóg bez nas może przegrać. Zdanie powyższe brzmi jak żart, prawda?

Być może młodzi mężczyźni stracili zmysły (rozum), dla zmysłu przyjemności. Być może osoby starsze również „maczały” w tym procederze i procesie odchodzenia od Boga, swoje przesadnie „opiekuńcze” dłonie i serca. Nie potrafili włączyć hamulców w dynamicznie rozwijających się konsumentach. Nikt z nas nie jest bez winy.

Święta Bożego Narodzenia, w ramach najpiękniejszych tradycji narodu polskiego, skłoniło setki tysięcy Polaków do schylenia karku w konfesjonale, aby prosić o rozgrzeszenie z win codziennego życia – z grzechu niedomyśleń i z grzechów zaniechania oraz braku osobistej odpowiedzialności za własne wybory. Niekiedy za pasywność – za brak umiejętności ukazania duchowości człowieka wierzącego Jezusowi Chrystusowi.

Nie rozgrzeszy nas historia, gdy stracimy w wojnie cywilizacji chrześcijańskiej i liberalnej prawo do bycia normalnymi ludźmi. Osobami stworzonymi na obraz i podobieństwo Jezusa Chrystusa. Wyznawcami nadziei, że życie doczesne jest jedynie zapowiedzią życia Wiecznego.

Tej Tajemniczej szansy, jaką daje nam Wiara, Nadzieja i Miłość nie chcą uszanować osoby spod  fałszywej tęczy. Prawdziwa tęcza łączy Niebo i Ziemię a dziwnie mało rozumni liberałowie, nawet nie chcą uszanować naszego myślenia.

Zostaje nam dołączyć odważnie do tych, którzy już walczą na frontach wojny hybrydowej.

Przecież nie chcemy cywilizacji  z jedynie przyjemnościowym logo na czole.

Bądźmy wierni sobie, swemu sumieniu i tym młodzieńcom sprzed stu lat.

 

Jerzy Binkowski